O świętej winorośli i wojciechowym kamieniu
Dodane przez admin dnia Maj 25 2015 21:00:00
W słoneczny dzień święty Wojciech, który apostołował w okolicy, przysiadł zmęczony na kamieniu. Będąc głodny i spragniony poprosił przechodzącą kobietę o pomoc. Ta nie namyślając się długo okazała życzliwość częstując gościa najlepszym kłeckim miodem, chlebem i piwem. Święty pobłogosławił podarowane jadło na wielkim kamieniu, gdzie odpoczywał. Przykląkł i modląc się zatracił w rozmowie z Panem. W tym czasie widzący to zdarzenie przestraszyli się, bo masywny kamień pod wędrowcem zaczął skwierczeć, topnieć jak śnieg, aż odcisnęła się na nim stopa świętego, która znakiem prawdy i pobożności jest po dziś dzień.
Treść rozszerzona
Święty Wojciech skosztował kłeckiego miodu i chleba, które mu smakowało, jednak po jednym łyku piwa wypluł napój na ziemię rzekłszy, że nie przystoi ludziom pić tak podłego i słabego trunku. Obiecał także, że jeszcze do monarszego grodu wróci, a za okazaną dobroć kłecczanom odwdzięczy się na wieki.

I słowa dotrzymał, bowiem już następnego dnia pojawił się w Kłecku z pięknym krzewem winorośli przywiezionym ze słonecznego Rzymu.

W miejscu, gdzie błogosławił w Kłecku jadło, obok wielkiego kamienia z odciskiem stopy, zasadził święty krzaczek mówiąc, że odtąd miasto to sławne będzie z wyrobu wina i ziołoleczniczych trunków. Gdy tylko podlano winorośl wodą nagle zdarzył się cud pierwszy – krzew okrył się zielonymi liśćmi i dorodnymi kiściami. Wojciech odciął najdorodniejsze grono i nakazał kłecczanon posadzić ziarenka w najżyźniejszej, przyrzecznej glebie, aby powstała winnica. Na koniec pobłogosławił winorośl przepowiadając, że póki rosnąć będzie i wydawać owoce, póty grodzianie żyć będą szczęśliwie i dostatnio, tylko pomazani olejami świętymi zniszczą ową winorośl i sami za to zgładzeni będą. I rzeczywiście, miasto nękały susze, powodzie i pożary, a cudowna, wojciechowa winorośl rosła wspaniale, aż mieszczanie czyniąc rozsady zasłynęli w całym królestwie z uprawy winnic na przyjeziornych wzgórzach. Grodu kłeckiego również najazd księcia Brzetysława nie złupił po krwawej bitwie, stąd kłecczanie oddział wojów czeskich wzięli w niewolę wierząc odtąd, że powodzenie i pomyślność miasta świętemu Wojciechowi zawdzięczają.

Przy cudownej winorośli i kamieniu z odciśniętą stopą, już po męczeńskiej śmierci Wojciecha, modlił się jego brat rodzony, książę libicki Sobiesław Sławnikowic, któremu Bolesław Chrobry nadał gród Żnin oraz przyrodny brat świętego, pierwszy arcybiskup Gniezna, święty Radzim Gaudenty. Widziano tutaj także świątobliwą księżną Jolentę oraz jej męża, Bolesława Pobożnego, który był wielkim dobrodziejem miasta. Książęca para rezydowała wielokrotnie w kłeckim zamku lub pałacu Henryka, zasadźcy miasta, książęcego dworzanina.

Wieść o świętej winorośli i kamieniu słynącym cudami, przy których niewidomi odzyskiwali wzrok a głusi słuch i bezpłodne kobiety otrzymywały dar potomstwa, docierała na krańce świata, aż miasto kupców i pielgrzymów pomieścić nie mogło.

Święta winorośl Wojciecha co roku wydawała plon coraz obfitszy radując mieszczan kłeckich, a winnice okoliczne zapełniały piwnice książęce i miejskie winem w dębowych beczkach, nawet zacni biskupi słysząc o cudownej mocy kłeckiego wina posyłali poczty kurierskie. I rósłby ten święty krzew winny zapewne nadal gdyby nie Krzyżacy, źli i okrutni bracia zakonni, którzy miasto spalili, w tym nawet wspaniały kościół kłecki, a będąc pomazani olejami świętymi bez trudu drzewko prastare końmi wyrwali i poćwiartowali, paląc nadto i pustosząc okoliczne winnice i wsie. Los i jednak na tych okrutnikach zemścił się słusznie, gdyż nie minął wiek, aż całą potęgę ich przykrył kurz, jak przepowiedział święty Wojciech. Na pamiątkę szacunku dla Niego kłecczanie wielką czcią darzą każdą winorośl i choć nie produkują już wina, miasto słynęło z najprzedniejszych trunków ziołowych i miodówek, którymi nawet król chętnie częstował zagranicznych posłów, aby wiedzieli, co w Rzeczypospolitej jest najlepsze.

A w miejscu, gdzie rósł cudowny krzew jeszcze do niedawna stał kamień, na którym modlił się i błogosławił kłecczan święty Wojciech. Kamień ten ze znakiem stopy ma nieziemską moc, każdy, kto choć raz go w życiu dotknie, temu święty u Pana wyjednuje łask – biednym fortunę sprowadza, bojaźliwym natomiast odwagę i męstwo.

Dawid Jung