O burgrabiowym synu i Jelemnie, kłeckiej syrence
Dodane przez admin dnia Kwiecień 11 2015 19:45:00
Dawno temu, gdy Kłecko murami miejskimi kłaść się wzdłuż nabrzeży miało, kończono budowę zamku książęcego jeszcze na starych fundamentach będącego. Zarządcą zamku kłeckiego był burgrabia mający syna przecudnej urody, tak wielkiej, że wszystkie niewiasty i panny w mieście o burgrabiowym synu marzyły i przy kołowrotach lub haftach wyłącznie o nim prawiły, czym zazdrość u innych młodzieńców i zawiść miał tylko w całym Kłecku.
Treść rozszerzona
Syn burgrabiego uczonym był człowiekiem w germańskich krainach, władał kilkoma językami i tylko wśród ludzi swego stanu w mieście miał przyjaciół, a tych w Kłecku nikt nie poważał, bo kto poważa ludzi mądrych i roztropnych, gdy ci prawdę mówią a pochlebstw unikają. Byli wśród przyjaciół burgrabiowego syna rycerze z załogi książęcej, baronowie przybyli z dalekich stron na służbę u księcia słów parę zaledwie w mowie naszej znający, byli i celnicy, architekci, scholarze od św. Jerzego, klerycy przyuczani do prepozytur.
Wszyscy oni wiedzieli, że coś dręczy syna burgrabiego, że nie je, nie biesiaduje w rycerskim gronie, starych dum, które tak lubił nie słucha, tylko co noc wymyka się po rusztowaniach najwyższej wieży i przeprawia się łodzią na drugi brzeg.

Tam ponoć mieszkała ostatnia z kłeckich syren, które tysiąca lat dożywają, imieniem Jelemna i młodzieńca zwodziła śpiewem, choć znał on przypowieść i przestrogę starszyzny, że ten, kto syrenę żywą zobaczy przy pełni księżyca śmiercią rażony będzie. Razu pewnego o pełni księżyca wszedł na wieżę zamkową i oczarowany syrenim śpiewem przestrogi starej zapomniał dostrzegając w falach kłeckiego jeziora półnagą i piękną Jelemnę, która właśnie śpiewała swoje imię.

Syn burgrabiego widząc taki cud zdążył tylko krzyknąć „Jelemno!” budząc prawie całe miasto jak kłecki hejnalista na roraty, po czym serce mu zamarło i wpadł do jeziora z wysokiej wieży. Następnego dnia jeszcze ciało młodzieńca badał pleban poznański, lecz nic zrobić już nie zdołano.

Odtąd co noc w księżycowy czas słychać o północy potężne pluśnięcie z kłeckiego jeziora. Jedni mówią, że to duch syna burgrabiego z żalu i rozpaczy łkający, i że to wcale nie on wpadający w głębiny lecz jego serce dźwięk taki wydaje z utęsknienia.

Inni natomiast mówią, że to Jelemna płacze, albo jej duch po ukochanym. Są też tacy, którzy twierdzą, że Jelemna miała córkę z synem kłeckiego burgrabiego i to ona śpiewa nocą o swoich rodzicach, bo co jakiś czas przy pełni księżyca na posrebrzonej tafli ukazuje się rybakom złoto-czerwony ogon, który rybim nie jest.

Dawid Jung