O Gryzomirze, gnieźnieńskim królu
Dodane przez admin dnia Kwiecień 06 2015 17:00:00
Gryzomir, król mieszkający niegdyś w Gnieźnie, czy w rodzinnym mieście słusznie zasłużył na zapomnienie? Próżno szukać po nim pamiątek w dawnej stolicy. Czy aż tak marne dziedzictwo po sobie zostawił? I zapewne nigdy o gnieźnieńskim królu Gryzomirze nawet bym nie pisał, gdyby nie drobny fakt, iż nasz król otrzymał pięć lat temu tytuł honorowego obywatela innego miasta. I to wcale nie jest żart, sam zastępca burmistrza ogłosił wieść światu detronizując króla z gnieźnieńskiego tronu.
Treść rozszerzona
Wszystko zaczęło się w XVIII wieku gdy króla Gryzomira, jako postać literacką, stworzył wybitny poeta, Ignacy Krasicki (1735-1801). Pisarz, pochowany nota bene w gnieźnieńskiej katedrze, opublikował w 1775 r. poemat heroikomiczny pt. Myszeidos pieśni X. Utwór opowiada o wojnie kotów wspieranych przez ludzi z wojskami szczurzo-mysimi i nawiązuje do starej legendy o Popielu.

I w zasadzie w tym miejscu kończy się humor literacki, a zaczyna marketingowa walka o turystę. Niby nic zdrożnego, w biznesie wszak prawie wszystkie chwyty dozwolone. Zatem zacznijmy naszą opowiastkę od cytatu z „Gazety Pomorskiej” z 2010 r.:

Kruszwicę opanowali przebierańcy. Wszystko za sprawą pierwszej w historii Kruszwicy Parady Myszy. Kruszwica każdemu kojarzy się z Mysią Wieżą. Stąd pomysł na organizację parady przebierańców. Uczestnicy w strojach gryzoni przemaszerowali z Ry7nku do amfiteatru. (...)
Mieszkańcy wzięli też udział w niecodziennej uroczystości. Mysz Gryzomir - nowa maskotka Centrum Kultury i Sportu „Ziemowit" w Kruszwicy - otrzymała tytuł honorowego obywatela miasta. Nadał go jej zastępca burmistrza Dariusz Witczak. Organizatorzy imprezy mają nadzieję, że parada na stałe wpisze się w kalendarz imprez Dni Kruszwicy.

Wypada przypomnieć zacnym Kruszwiczanom, i nie tylko, wspaniałe dzieło jednego z największych ironistów w polskiej poezji. Szczególnie godny uwagi jest fragment o królu Gryzomirze mieszkającym w Gnieźnie. Aby nie doszło do jakichkolwiek przekłamań, przytoczymy arcybiskupa gnieźnieńskiego za redakcją Franciszka Dmochowskiego z warszawskiej edycji z 1803 r., z 1. tomu Dzieł poetyckich Ignacego Krasickiego:

Pieśń II.
(fragment)
Prześladowane myszy i szczury udają się do swego króla Gryzomira, mieszkającego w Gnieźnie, aby poddanych od zguby ratował. Rada szczurów i myszy bardzo burzliwa.

Szczęścia na świecie drogi kręte, śliskie:
A każdy chciwie do mety się śpieszy
Uwielbia nader jeden stany niskie,
Chce być ukrytym w pospolitej rzeszy:
Drugi w mniemaniu, że honory bliskie,
Nędzny w istocie, nadzieją się cieszy.
Tymczasem, kiedy los szczęścia zagrodzi
I tron nie wesprze, i mierność zaszkodzi.

Fortuna kroki stawiając niebaczne,
Przypadkiem tylko skłania się i rządzi:
Choć jej wyroki płoche i dziwaczne,
Przecież to czynić musim, co osądzi.
W momencie wzruszyć zdoła stany znaczne
I lubo w swoich procederach błądzi,
Przecież, choć słaba, i ślepa, i głucha,
Każdy ją wielbi, i każdy jej słucha.

Piszczący naród, z nagła rozproszony,
Do najwyższego rządcy się ucieka.
Majestat jego w Gnieźnie położony:
Tam monarchowie myszowscy od wieka,
Ubezpieczeni będąc z każdej strony,
Od zgrai kotów mieszkali z daleka.
Nie przykrzy własnym hołdownikom, ani
Swemu monarsze wzajemnie poznani.

Lekkie daniny, jako znak poddaństwa,
W dni wyznaczone do niego nosili:
Schaby, słoniny, specjały państwa,
Dawali chętnie, na co się zdobyli.
Uprzejme serca wiernego ziemiaństwa
Przyjmował, karmiąc tych, co mu służyli.
Nie dla potrzeby odbierał te datki:
Był bowiem nader obfity w dostatki.

Gmach był niezmierny mniszego klasztora,
Od dawnych czasów używany marnie:
Pierwszego bowiem wymysł fundatora,
Tam ustanowił niezmierną księgarnię;
Doskonalszego coraz wieku pora
Dostatnią z niego zrobiła spiżarnię:
A porzuciwszy marność, która uczy,
Tego się jęła, co karmi i tuczy.

Ledwo czytelnych książek foliały
Ojciec kanafarz lepiej dysponował:
Co przedtem próżno na pulpitach stały,
On tam ozory, szynki uszykował.
Pergaminami zwijał specjały:
I aby imbier i pieprz się nie psował,
Pogańskie pisma, i stare kroniki
Lepiej użyte poszły na funciki.

Niezmierne zewsząd wznosiły się stosy
Najwyborniejszych do gustu przysmaków.
Stąd przełożony ubogi i bosy
Pasł miękką trzodę pulchnych nieboraków.
Znosili skromnie tak przeciwne losy,
A w nasyceniu nie czyniący braków,
Coraz dostatnią zwiedzając skarbonę,
Pędzili w Bogu życie umartwione.

Tam wpośród serów, szynek i ozorów,
Król mysz Gryzomir przebywał spokojnie.
Czczych wspaniałości nie szukał pozorów;
A darów bożych używając hojnie,
Kiedy usłyszał smutnych oratorów,
Którzy mu wieści przynieśli o wojnie;
Zwołuje radę, i nim zaszło słońce,
Już wyprawione sztafety i gońce.

Schodzi się zewsząd radnych panów rzesza:
Laty skurczeni starcy się czołgają;
Każdy, jak może, kroki swe przyśpiesza;
Młodzi się w lotnym biegu wyścigają:
I lubo cała mnogość onych piesza,
Rozkazy pańskie skrzydeł im dodają:
Stara się każdy, choć z dalekiej strony,
Ażeby na dzień stanął naznaczony.

Najprzód poważną dworzanów gromadę
I radnych panów ażeby uraczył,
Królewską dla nich sprawuje biesiadę.
Gdy nasyconych zupełnie obaczył,
Dopiero wszystkich zwołuje na radę;
I aby każdy zdanie odkryć raczył,
Poprzedniczemi obliguje słowy,
A sam układa treść swojej przemowy.

Tym poważniejsi, iż się już objedli,
Misterne na się przybrawszy postaci,
Gdy miejsca swoje porządkiem zasiedli
Narodu szczurów, myszy delegaci,
Aby do skutku swe zdania przywiedli,
I pozostałych pocieszyli braci;
[…]

Współcześnie Ignacy Krasicki zapewne zaśmiewałby się pisząc kolejne części swojego poematu, tym razem jego bohaterami byłyby jednak zwaśnione miasta i miasteczka dopowiadające nowe legendy o własnej stołeczności i potędze, by niekoniecznie leczyć kompleksy i brak historycznych źródeł pisanych, lecz by zwiększać potencjał turystyczny i atrakcyjność.

Stany Zjednoczone mają swoją Myszkę Mickey, dlaczego Gniezno nie może mieć swojego dwustu czterdziestoletniego Gryzomira? Król Gryzomir, jako maskotka chodząca po starówce, mógłby być w sezonie turystycznym niemałą atrakcją dla dzieci.

A może warto połączyć siły i maskotkę „ujednolicić” wizerunkowo? Gnieźnieński król Gryzomir zapraszałby turystów do Kruszwicy, a kruszwicki Gryzomir na swój dwór, do Gniezna.

Dawid Jung