Odkryli miejsce masakry dokonanej przez Armię Czerwoną!
Dodane przez admin dnia Marzec 19 2015 13:00:00
Redczyce to niewielka wieś opodal Żnina. Tutaj w czasie II wojny światowej Armia Czerwona zaatakowała wycofujących się Niemców, wśród których oprócz żołnierzy byli także cywile, w tym dzieci. Stowarzyszenie „Pomost” zajmujące się ekshumacją zapomnianych mogił z czasów II wojny światowej otrzymało prośbę od naocznej świadek masakry o odnalezienie zbiorowego grobu.
Treść rozszerzona
Mimo iż od wojny minęło tak wiele lat a czas powoli zaciera jej ślady pracownicy Stowarzyszenia „Pomost” cały czas odnajdują kolejne mogiły. Historie z ich odkrywaniem są bardzo różne. Do tego mogiły te dotyczą niełatwych kart historii Polski. Historii splecionej z okupacja hitlerowską, ale też jak się okazuje z radzieckimi żołnierzami. Tak właśnie było w Redczycach.

- Informację o tym co tu się wydarzyło, ale tez przybliżone wskazówki dostaliśmy od Anny Domańskiej, byłej mieszkanki Redczyc. Pani która nas poinformowała dziś jest w ciężkim stanie po wylewie. To ona jednak jako dziecko widziała tę masakrę, jakiej dokonali żołnierze Armii Czerwonej na kolumnie wozów konnych, którą Niemcy chcieli wrócić do kraju. W grupie tej oprócz żołnierzy byli cywile z dziećmi. Żołnierze radzieccy nie wybierali do kogo strzelać. Dziś właściwie spełniamy ostatnią wolę świadka, by szczątki tych ludzi odnaleźć i dać im właściwe miejsce spoczynku – powiedział nam Tomasz Czabański, prezes Stowarzyszenia „Pomost”.

Miejsce mogiły na pozór niczym się nie wyróżnia. Położone tuż za wsią obok polnej drogi wśród krzaków. Dla fachowców z „Pomostu”, jednak wszystko od początku wskazywało, że to właśnie tutaj. – To specyfika naszej pracy, my zajmujemy się grobami, których nie ma. Nie ma ich na powierzchni nie ma ich zaznaczonych ani fizycznie ani też na mapach. Najczęściej istnieją jedynie w pamięci świadków. Tych niestety już coraz mniej, a i odległe lata sprawiają, że często nie potrafią dokładnie wskazać miejsca. Jest też pewien problem z tym, ze ta pamięć często jest dla nas Polaków bolesna, ale spotykamy się jednak ze wsparciem ludności miejscowej. Na chwilę obecną odsłoniliśmy szczątki 26 osób są to przede wszystkim żołnierze i kilku cywili niemieckich, którzy zostali zabici tutaj w roku 45. Na tę chwilę, grób jest już ograniczonym terenem, ale liczymy się z tym, ze jak to w przypadku grobu zbiorowego, szczątki mogą być podwójne, czyli pod tymi, które już wykopaliśmy mogą być kolejne – mówi Adam Białas ze Stowarzyszenia „Pomost”.

Ideą przyświecającą Stowarzyszeniu Pomost jest niejako praktyczna kontynuacja listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 i znamiennych słów: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Niejednokrotnie szczątki oraz drobne pamiątki osobiste stają się jedynymi śladami odnalezionych ludzi dla ich rodzin, które niekiedy nie wiedziały nic o losach swoich bliskich. Coraz częściej jednak trudno i o identyfikację, o ile żołnierze często mają nieśmiertelniki z cywilami jest trudno, bywa też, ze po prostu bliscy już nie żyją.

Pracom przyglądają się Niemcy z organizacji opiekującej się grobami wojennymi oraz dziennikarze Der Spiegel. - Nie wiemy jakie znaczenie mogą mieć dla rodzin faktycznie pamiątki, które znajdujemy przy szczątkach. Natomiast w przypadku dzisiejszego grobu nad którym pracujemy, prawdopodobnie chodzi o szczątki nawet 30 do 40 osób. Obawiam się zawsze czy będziemy mogli je zidentyfikować. Natomiast dla nas to odnajdowaniu mogił żołnierzy niemieckich przez polskich specjalistów, oddawanie szczątków ziemi niemieckiej ma też wymiar i przesłanie pokoju - powiedział nam Fritz Kirchmeier, rzecznik prasowy Volksbund Deutsche Kriegsgräfürsorge.

Mimo iż od II wojny światowej Minęło tyle czasu historie takie jak ta z Redczyc w trudny sposób splatają losy Polaków i Niemców oraz żołnierzy Armii Czerwonej.

Jarosław Mikołajczyk