O złamanym berle i królewskich diamentach
Dodane przez admin dnia Marzec 03 2015 15:00:00
Razu pewnego król szwedzki, Karol Gustaw, uczynił przemarsz swojej armii ulicami Kłecka. Sam dumnie paradował na przodzie przyozdobiony koroną, berłem i jedwabnym płaszczem wyszywanym złotem, za nim ciągnęło nieprzeliczone wojsko w lśniących zbrojach i pod pełną bronią. Zanim jednak król zdążył wjechać na rynek, szwedzcy kirasjerzy wypędzili z domów wszystkich mieszczan, aby oglądali królewski wjazd jak przystało na zwycięzcę, i aby wiwatowali na jego cześć.
Treść rozszerzona
Dumny król z pogardą oglądał mieszczan kłeckich na rynku, głośno także wyśmiewał i drwił z rajców. Gdy tak wyszydzał kłecczan wiercąc się w siodle, nagle odpięło się złote mocowanie i król runął na bruk łamiąc przy tym ozdobne berło wysadzane kilkunastoma drogocennymi diamentami, które odpadły tocząc się po miejskim placu.

Dla kłecczan był to znak, że pycha i potęga szwedzkiego króla, podobnie jak jego sceptrum, zostaną wkrótce złamane. I rzeczywiście, niebawem wszystkich Szwedów wyparto z Rzeczypospolitej, a ich króla pokonano. Powiadają, że w miejscu, gdzie upadł Karol Gustaw na kłeckim rynku, mieszczanie specjalnie wybrali bruk zostawiając tylko gołą ziemię. Jedni twierdzą, że na pamiątkę i przestrogę, inni, że w poszukiwaniu bezcennych diamentów z królewskiego berła, których po dziś dzień wszystkich nie znaleziono.

Szwedzkie diamenty wciąż czekają na znalazcę, wystarczyłby choćby jeden, aby kupić najpiękniejszą na rynku kamienicę kupiecką.

Dawid Jung