„Oni nie zwątpili w Polskę, nie zwątpili w wartości, które wyznawali”
Dodane przez admin dnia Luty 28 2015 17:00:00
W ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych dziś w gnieźnieńskim Centrum Kultury eSTeDe odbyło się spotkanie z historykiem, działaczem opozycji antykomunistycznej w PRL i wydawcą Adamem Borowskim. Spotkanie poprowadziła Maria Wichniewicz, której Klub Gazety Polskiej jest jednym z organizatorów obchodów ustanowionego w 2011 roku święta.
Treść rozszerzona
Adam Borowski działał w opozycji antykomunistycznej, w latach osiemdziesiątych prowadził też podziemną działalność wydawniczą. Od września 1980 był członkiem NSZZ "Solidarność", pracował społecznie w Komisji Interwencji i Mediacji Regionu Mazowsze. W warszawskim Miejskim Przedsiębiorstwie Robót Elektrycznych przewodniczył związkowej Komisji Zakładowej, a w dniach 14–15 grudnia 1981 zorganizował strajk. Był organizatorem struktur podziemnych Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu "Solidarności". Współorganizował niezależny od władz pochód pierwszomajowy w 1982. Był jednym z organizatorów akcji uwolnienia postrzelonego przez milicję Jana Narożniaka. 10 lipca 1982 został aresztowany, a 19 maja 1983 skazany na sześć lat więzienia. W lipcu 1983 wyrok zmniejszono o połowę, a rok później został zwolniony warunkowo. W 1985 został zaprzysiężonym członkiem Solidarności Walczącej. Uczestniczył w podziemnym ruchu wydawniczym, organizował wydawnictwa Wers i Prawy Margines, wydawał pismo Solidarności Walczącej "Horyzont". W 1989 założył działającą do dziś Oficynę Wydawniczą Volumen. Działał później w Lidze Republikańskiej, a następnie w Przymierzu Prawicy. Jako kandydat tej partii bez powodzenia startował do Sejmu z listy PiS w wyborach w 2001 roku. W 1994 był współzałożycielem a od 2000 przewodniczącym Komitetu Polska-Czeczenia. Od listopada 2005 pełni funkcję "Honorowego Konsula Czeczeńskiej Republiki Iczkerii" w Polsce. W 2006, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej, został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2014 zasiadł w Komitecie Honorowym Fundacji „Łączka”, sprawującej opiekę i działalność wspierającą wobec Kwatery na Łączce.

Jak sam przyznaje, zdecydował się kontynuować działalność wydawniczą po 1989 roku, bo chciał poświęcić się propagowaniu prawdy i przywracaniu pamięci o żołnierzach wyklętych. – Zajmuję się badaniem historii żołnierzy wyklętych, ich formacji, ich losów od mniej więcej połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy tej wiedzy tak naprawdę nie było – mówi Adam Borowski. – Jeździliśmy po Polsce. Spotykaliśmy się w maleńkich salkach katechetycznych, domach kultury. Ta wiedza dopiero się rodziła. Spotykaliśmy się z bohaterami tamtych czasów, którzy jeszcze żyli. Nie było wówczas jeszcze IPN. Wspólnie z historykiem, Leszkiem Żebrowskim, udało się zebrać materiał, który pozwolił, by w Sejmie III Rzeczpospolitej, za zgodą śp. Marszałka Macieja Płażyńskiego zorganizować dużą wystawę fotogramów żołnierzy wyklętych. Okazuje się, że nie tylko w archiwach ubeckich się one znajdowały, ale przede wszystkim u rodzin tych żołnierzy, którzy w większości zginęli, zostali zamęczeni. Te rodziny udostępniły nam te fotografie – dodaje.

Przyznaje, że te działania podejmował jeszcze przed powstaniem Instytutu Pamięci Narodowej. Jego zdaniem powołanie tej instytucji i badania jakie prowadzą współpracujący z Instytutem historycy mocno przyczyniły się do poszerzenia wiedzy na temat żołnierzy wyklętych. – Jestem szczęśliwy dlatego, że dożyłem czasów, kiedy mamy święto państwowe – Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Z inicjatywą wyszedł śp. prof. Lech Kaczyński. To święto zostało uchwalone i w tej chwili to święto jest najbardziej społecznie obchodzonym świętem w Polsce. Do tego święta garną się głównie młodzi ludzie, powstało kilkaset społecznych komitetów obchodów i ta wiedza przebija się. Żołnierze wyklęci zostali wyniesieni na panteon polskich bohaterów – podkreśla Adam Borowski. – To jest ogromnie ważne. Naprawdę możemy być nich dumni, możemy czerpać z nich siłę. Sam tę siłę czerpię. Bo kiedy narzekam na kulawą naszą rzeczywistość, różne bolączki, to co mnie dokucza, uwiera, to co mi dokucza, z czym się nie zgadzam, to sobie myślę, że tamci ludzie mieli tysiąc razy gorzej. Oni nie zwątpili w Polskę, nie zwątpili w wartości, które wyznawali i tym wartościom poświecili swoje życie. Myślę, że to może być dla młodego pokolenia wzór wytrwałości i miłości ojczyzny – dodaje.

Jednym z owoców pracy Adama Borowskiego oraz współpracujących z jego oficyną historyków jest publikacja „Żołnierze wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku”. Album, którego trzecie wydanie ukazało się w 2013 roku, zawiera artykuły o głównych organizacjach antykomunistycznego podziemia zbrojnego, ok. 1,5 tys. zdjęć oraz kilkaset krótkich biogramów żołnierzy wyklętych. Na tę publikację powoływał się przywołując podczas dzisiejszego spotkania postaci niektórych żołnierzy wyklętych oraz organizacje, w których działali. Przypomniał m.in. postać Józefa Kurasia ps. „Ogień”, Danuty Siedzikównej ps. „Inka”, Aleksandra Krzyżanowskiego ps. Wilk, czy Łukasza Cieplińskiego.

Mówił też o potrzebie naprawy wizerunku żołnierzy wyklętych, przez wielu wciąż postrzeganych jako bandyci mordercy. Zaznaczył, że mimo, iż wiele dla przywrócenia pamięci żołnierzy wyklętych zrobiono, to wiele jest jeszcze do zrobienia, choćby pod względem likwidacji pomników ku czci Armii Czerwonej. Jako przykład zmian w świadomości historycznej przywołał przykład Pieniężna, gdzie jeszcze do niedawna broniono wielokrotnie dewastowanego pomnika gen. Iwana Czerniachowskiego, by w końcu tamtejsza Rada Miejska podjęła decyzję o likwidacji monumentu.

– Zbrodnia na tych ludziach to nie tylko taka zbrodnia wprost – zabili ludzi, zabili patriotów. Ale to jest zbrodnia na narodzie, której się już nie da odrobić. A my musimy to odrobić, musimy tych ludzi zastąpić – mówi Adam Borowski. – Zostaliśmy pozbawieni obcowania z tymi ludźmi. „Inka” nie wychowała dzieci i wnuków. Ta mądra dziewczyna, która tak pięknie powiedziała: „zachowałam się, jak trzeba”, nie zdradziła nikogo ze swoich współtowarzyszy broni, na tydzień przed swoimi osiemnastymi urodzinami została rozstrzelana. Zostaliśmy pozbawieni całej elity. Zostaliśmy pozbawieni obcowania z nimi. Musimy nadrobić ten czas, nadrobić brak tych ludzi – dodaje.

W ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Centrum Kultury eSTeDe odbędą się jeszcze dziś pokaz filmu „Ucieczka z piekła, Śladami Witolda Pileckiego” oraz występ historyczno-patriotycznego zespołu Forteca. Z kolei jutro w auli II Liceum Ogólnokształcącego odbędzie się II Ogólnopolski Turniej Szachowy Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Maria Wichniewicz przyznaje, że w Gnieźnie obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych z roku na rok nabierają na znaczeniu. – Pamiętam, gdy pierwszy spotkało nas się tylko pięć osób koło tablicy katyńskiej przy kościele Farnym. W mieście nie wisiały nawet flagi – mówi Maria Wichniewicz. – W ubiegłym roku odsłoniliśmy tablicę ku czci żołnierzy wyklętych. Ta uroczystość, która odbyła się dzisiaj była rzeczywiście okazała i miała wielką rangę – dodaje.

Małgorzata Michałowska