Widowisko w rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego
Dodane przez admin dnia Grudzień 27 2014 19:00:00
Od kilku lat odżywa pamięć o Powstaniu Wielkopolskim, w Gnieźnie jest to widoczne dzięki działaniom wielu ludzi i instytucji z Towarzystwem Pamięci Powstania Wielkopolskiego na czele. nie bez znaczenia są też grupy rekonstrukcji historycznych, ale i FC Gniezno, gnieźnieńscy przedstawiciele Wiary Lecha. Po latach przemilczania Wielkopolskiej Victorii w scentralizowanych podręcznikach i mediach, Wielkopolanie sami dbają o pamięć kart historii, które jak niewiele w Polsce nie są przesiąknięte klęską. Bez ogromnych pieniędzy z Warszawy czy Unii, organiczną pracą też można zdziałać wiele i to właśnie pokazało dzisiejsze widowisko, które rozegrało się na Stacji Winiary.
Treść rozszerzona
- Znajdujemy się na stacji kolejowej Gniezno Winiary w tym miejscu nie było walk powstańczych, choć przez tę stację przejeżdżały pociągi z powstańcami. Najbliższa stacja, gdzie miało miejsce zdobycie przez powstańców była w Łopiennie. Chcemy przede wszystkim odtworzyć atmosferę tamtych lat. Widowisko, w którym bierze udział wiele grup rekonstrukcyjnych nie tylko z Gniezna bo i z Lubonia, Poznania, Bydgoszczy, Pleszewa i innych miejscowości organizujemy po to by przypomnieć rocznice powstania nie tylko gnieźnianom. Stoi tutaj pociąg historyczny „Powstaniec”, którym przyjechali ludzie z Wolsztyna, przez Luboń i Poznań. Chcemy też przypominać historię mieszkańcom, ale przede wszystkim młodzieży i dzieciom. Dziś trzeba historii nauczać inaczej, nauczać obrazem, teatrem, żeby wyobrazili sobie jak wielkim poświęceniem był rok 1918, kiedy powstańcy poszli walczyć za Polską. To dzięki nim mogliśmy tę niepodległość odzyskać - powiedział nam Robert Gaweł, prezes Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego oddział Gniezno.

Atmosfera faktycznie tworzyła się na długo przed widowiskiem, kiedy gnieźnianie gromadzili się już w okolicy Stacji Winiary i gdy wjechał pociąg Powstaniec wiozący między innymi rekonstruktorów z Lubonia. - Stacja kolejowa Winiary jest o tyle ciekawa, że nie ma tu trakcji elektrycznej, także pociąg parowy wpisuje się w to otoczenie – dodaje R. Gaweł jeden z koordynatorów przedsięwzięcia.

Po raz kolejny wśród rekonstruktorów nie zabrakło Rafała Cymsa wnuka kapitana Pawła Cymsa, który przyjeżdża do Gniezna z Inowrocławia gdzie mieszka. Wnuk powstańczego dowódcy nie kryje, że te gnieźnieńskie obchody rocznicy są mu szczególnie bliskie, choćby z racji na ubiegłoroczne sprowadzenie zwłok Pawła Cymsa na gnieźnieński Akropol Powstańczy. - Te rekonstrukcje czy widowiska, są bardzo ważne, i mam nadzieje, ze one bedą zawsze wpisane w program obchodów rocznic powstania. Uczestniczę już w 5 rekonstrukcji, jestem wiernym jej uczestnikiem zawsze. Dziś jestem tu z młodszym synem, zawsze walczymy, zawsze mamy broń i to jest taka kontynuacja dzieła naszych przodków. To nasza pamięć Pro Memoria – powiedział nam Rafał Cyms.

Trudno sobie wyobrazić rekonstrukcję czy widowisko powstańcze bez udziału żołnierzy niemieckich, to oczywiste. - Udział w rekonstrukcjach, faktycznie od początku, zawsze w roli żołnierza pruskiego, ktoś tę złą stronę musi ogarniać. Mam doświadczenie rekonstruktorskie już od 13 lat, pewnie dlatego to zadanie zostało mi powierzone. Jeśli chodzi o ożywianie historii, chcemy ludzi zaciekawić. Żyjemy w dobie komputerów, kiedy wielu ludziom nie chce się czytać książek, historia wydaje im się nudna. Kiedy my biegamy w mundurach z epoki, i mogą na żywo uczyć się historii, zobaczyć broń, mundury, niemal dotknąć jak to wyglądało, to bywa niesamowite przeżycie i to nie tylko dla dzieci. To może być ten moment kiedy się zaciekawią – mówi Damian Weber z Grupy Rekonstrukcji Historycznych „Dragoner”.

Wjazd pociągu „Powstaniec” był możliwy dzięki staraniom wielu organizacji w tym Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei „TurKol.pl. Niewątpliwie jednak gnieźnianinem, który kojarzony jest nierozerwalnie z pasją historii kolejnictwa jest Krzysztof Modrzejewski. - Tak naprawdę dziś wygląda to tak jak wyglądały liczne potyczki powstańcze na terenie Wielkopolski. Stacje kolejowe były kluczowymi punktami wojskowymi. To tu przewożono oddziały wojskowe, dzięki nim można było je przerzucać i dlatego np. w Janowcu takie wydarzenie miały miejsce. Powstańcy spontanicznie nacierali na obiekty kolejowe. Co ciekawe rzadko byli odpierani gdyż morale żołnierzy niemieckich, w tym czasie nie zawsze było na tyle wysokie, żeby się długo bić. Niemniej jednak takie starcia faktycznie miały miejsce tu ma to charakter widowiska – komentował dla nas wydarzenia Krzysztof Modrzejewski wcielający się w rolę powstańca.

Oprócz grup rekonstrukcyjnych w widowisku wzięli udział muzycy Orkiestry Powiatu Gnieźnieńskiego i Chór Metrum na co dzień próbujący w Centrum Kultury eSTeDe, oraz zespół wokalny prowadzony przez Agnieszkę Żółtowską z MOK-u. To oni dbali o tło muzyczne, widzowie otrzymali śpiewniki powstańcze by wspólnie odśpiewać część pieśni.

Widowisko prowadzili Robert Gaweł, który głównie zajął się komentarzem historycznym i nasz redakcyjny kolega Szczun z Kareji, który co zrozumiałe gadał po naszemu, wplatając element gwary. Na początku odśpiewano w towarzystwie Orkiestry „Rotę” a po niej „Marsyliankę Wielkopolską”.

W trzech scenach pomiędzy którymi pojawiały się pieśni i piosenki patriotyczne rekonstruktorzy pokazali hipotetyczną walkę powstańców o stację kolejową. Oczywiście jak przy tego typu widowiskach bywa padło sporo strzałów. Podczas potyczek jednak widzowie słyszeli prowadzony na żywo komentarz historyka Roberta Gawła, który nakreślał nie tylko sytuacje ale też osadzając ją w historii opowiadał o uzbrojeniu i historii. Choć łatwo nie było, powstańcy odbili stację kolejową z rąk żołnierzy pruskich.

Blisko 2 tysiące oglądających, świadczą jednoznacznie, że konsekwencja w realizowaniu rocznic powstańczych z elementami ożywiania historii staje się interesująca. Zapewne pewna potrzeba budzenia świadomości własnej historii, zwłaszcza ta odnosząca się do naszej lokalności jest coraz silniejsza. Powstanie Wielkopolskie będące owocem wielu lat pracy organicznikowskiej i walki gospodarczej z zaborcą jest częścią naszej wielkopolskiej tożsamości. Tego o czym często na naszych łamach mówi Szczun z Kareji. - Dziś moja rola była minimalna, chodziło jedynie o zaznaczenie, tego elementu naszej tożsamości jaką była nasza gwara. Przede wszystkim z racji na zimno postanowiliśmy ją ograniczyć do niezbędnego minimum. Powstanie to zdecydowanie ważna część naszej tożsamości – jego przebieg i zwycięstwo pokazują prawdziwą naturę Wielkopolan, zadając kłam stereotypom. Myślę, że tym razem więcej zrobiłem dla sprawy jako dziennikarz realizując materiał dla TV Gniezno, ale też z Pawłem Kujawskim dla TVN24, czy robiąc zdjęcia do tego artykułu – powiedział Jarek Mixer Mikołajczyk – Szczun z Kareji.

Na koniec imprezy zwyczajowo kibice Lecha, odpalili race. Po wszystkim dla chętnych była grochówka i ciepła herbata. Widzowie, z którymi udało nam się rozmawiać, po wydarzeniu podkreślali, że choć było bardzo zimno, nie żałują, że wybrali się na stację Gniezno Winiary, by zobaczyć kawałek historii. Podobnego zdania byli nie tylko gnieźnianie ale i goście z Lubonia, Bydgoszczy czy nawet z Warszawy.

To co znamienne w rekonstrukcjach czy widowiskach powstańczych choć byli obecni zarówno przedstawiciele władz Miasta, jak i Powiatu obyło się bez przemówień i czapkowania.

Organizatorami dzisiejszego widowiska: Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego w Gnieźnie, Stowarzyszenie Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Garnizon Gniezno”, Urząd Miasta Gniezna, Starostwo Powiatowe w Gnieźnie, Stowarzyszenie „Dragoner”, Towarzystwo Miłośników Miasta Lubonia oraz Instytut Rozwoju i Promocji Kolei „TurKol.pl”, kibice Lecha Poznań zrzeszeni w FC Gniezno oraz Centrum Kultury eSTeDe i MOK.

(as)
Fot. Jarosław Mikołajczyk