Sokolnicy z sentymentem do Gniezna
Dodane przez admin dnia Lipiec 27 2014 18:00:00
Jednym z pierwszych punktów dzisiejszych obchodów Koronacji Królewskiej było spotkanie z sokolnikami - „Z sokołami na łowy”. Na Placu Św. Wojciecha można było posłuchać o niełatwej pracy z dzikimi zwierzętami. Ogromne ptaki, które wczoraj przyciągały uwagę gnieźnian podczas historycznego korowodu i prezentacji na Placu, dziś święciły swoje pięć minut.
Treść rozszerzona
Przedstawiciele Fundacji Świętego Huberta zajmującej się rehabilitacją i przywracaniem dzikich zwierząt naturze, chętnie odpowiadali na pytania zebranych, dumnie prezentując przy tym dwa niezwykłe okazy jakie przywieźli ze sobą na Koronację. Ogromna pomarańczowooka sowa przedstawiona została jako młoda, kilkuletnia samica puchacza europejskiego. Nieco mniejszy, jednak równie imponujący okaz zaprezentowany gnieźnianom to jastrząb harrisa.

- Pracujemy jako zwykłe szare myszki, a leczeniem i rehabilitacją tego typu zwierząt, nie tylko ptaków, zajmujemy się hobbystycznie. Razem z żoną parę lat temu pokusiliśmy się, żeby założyć Fundację. Trafiają do nas rozmaite zwierzęta, głównie chronione. Te ptaki wyglądają tak pięknie, dlatego że pracuje się z nimi 24 godziny na dobę 365 dni w roku. To żeby one tak grzecznie siedziały i były tak spokojne to jest bardzo ciężka praca, nie tylko nad nimi ale też nad samym sobą – opowiada o pracy z ptakami Marcin Marzec, prezes Fundacji.

Jak tłumaczy prezes Fundacji, powstała ona z bardzo prostych pobudek. Jej założyciele jako osoby prywatne miały ograniczone możliwości zarówno finansowe, jak i prawne w opiece nad zwierzętami będącymi pod ochroną.

Opowiadania sokolników nie były związane jedynie z opieką nad gatunkami prezentowanymi w Gnieźnie. Słuchacze dowiedzieli się również jak zachowywać się wobec dzikich zwierząt napotkanych w lasach czy parkach.

Koronacja Królewska to jedyna w roku impreza, na której Fundacja Świętego Huberta prezentuje swoje niesamowite zwierzęta. - Jakoś mamy sentyment do Gniezna i póki wam się nie znudzimy to będziemy wciąż przyjeżdżać – obiecuje M. Marzec.

Justyna Markowska