Archeologiczne sekrety na przedpolach Kłecka?
Dodane przez admin dnia Sierpień 19 2014 19:00:00
Tajemnicza grobla, drewniane konstrukcje, złamane wiosło, fragment przystani – te i wiele innych równie ciekawych elementów odkryli archeolodzy, którzy przez blisko siedem tygodni prowadzili prace na przedpolach Kłecka. - Badania te potwierdzają, że w najbliższym sąsiedztwie grodu w Kłecku była całkiem nieźle rozwinięta sieć osadnicza i nie było to tylko grodzisko oraz same bagna dookoła – mówi Łukasz Kaczmarek, archeolog Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, który kierował tymi wykopaliskami.
Treść rozszerzona
Zaczęło się jesienią 2013 roku...
- Wykopaliska w Kłecku prowadziliśmy w związku z wynikami badań nieinwazyjnych prowadzonych na tym stanowisku jesienią 2013 roku. Brodziliśmy wówczas po kolana w wodzie a badania objęły teren grodziska w Kłecku, jego najbliższe otoczenie łącznie z wielkim, zabagnionym terenem znajdującym się po zachodniej drogi biegnącej obok grodu – mówi Łukasz Kaczmarek, archeolog Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. - Wyniki tych badań prowadzonych metodą magnetometryczną pokazały, że teren samego grodu jest całkowicie przeobrażony przez człowieka w latach powojennych, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czyli budowa boiska sportowego, drogi, płotów, itd. – dodaje.

Z kolei – jak zaznacza Ł. Kaczmarek – wyniki badań nieinwazyjnych z zabagnionego terenu po zachodniej stronie drogi wykazały... dokładnie to samo, czyli studzienki kanalizacyjne, światłowody, zrzynki do budowy drogi, stare, popsute radła, elementy metalowa, itd. - Tu jednaj pojawia się pewne ale... - uśmiecha się nasz rozmówca. - Ale na zachodniej krawędzi tego podmokłego terenu udało nam się uchwycić pewne anomalia, które mogły ale niekoniecznie musiały być, pochodzenia historycznego, czy może nawet pradziejowego. I pod te wyniki postanowiliśmy założyć w tym roku dwa sondaże, żeby sprawdzić, co to jest, czy to są faktycznie obiekty związane z okresem wczesnego średniowiecza, czy jeszcze starszym, czy też jakieś obiekty nowożytne – podkreśla i zaznacza, że celem tegorocznych badań było rozpoznanie jednego z elementów sieci osadniczej związanej z grodem w Kłecku funkcjonującym na przełomie X i XI wieku.

Lato 2014 i...odkryta grobla!
Badania trwały od 30 czerwca do 14 sierpnia. Kierownikiem badań był Łukasz Kaczmarek, archeolog z Muzeum Początków Państwa Polskiego. W badaniach wzięli udział studenci z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, którzy odbywali swoje praktyki. Całość finansowało gnieźnieńskie Muzeum.

Podczas zakończonych kilka dni temu badań, archeolodzy założyli dwa wykopy o powierzchni 3,5 na 7 metrów na przestrzeni tych anomalii wynikających z ubiegłorocznych badań nieinwazyjnych. - Udało nam się tam odkryć, prawdopodobnie, fragment jakiegoś rodzaju grobli, wyłożonej faszyną (pionowo wbite paliki) umocnionej miejscami kołkami drewnianymi, która przebiegała przez zabagniony teren wokół grodu. Z tym, że nie była to grobla, czy też droga po której mogły wędrować sobie wozy konne, ale raczej pod wędrówkę pieszą, bo ta grobla miała maksymalnie 2 metry szerokości. Dodatkowo biegła ona przez to bagnisko, teren położony między dwoma jeziorami w dolinie rzeki Małej Wełny – wyjaśnia kierujący pracami w Kłecku.

Drewniane konstrukcje i złamane wiosło
Ł. Kaczmarek podkreśla, że wyniki przeprowadzonych jesienią 2013 roku badań nieinwazyjnych sugerowały, żeby poszerzyć zakres badań jeszcze bardziej na północ i zachód. - Postanowiliśmy wystąpić o poszerzenie zakresu badań o jeszcze dodatkowe dwa mniejsze sondaże sięgające tego wyniesienia na którym znajduje się domniemana osada wczesnośredniowieczna. Otworzyliśmy te dwa wykopy i w jednym – co możemy uznać za sukces – udało nam się uchwycić najprawdopodobniej fragment umocnienia brzegu owej osady. Nie były to wielkie konstrukcje drewniane, tak jak można sobie wyobrazić w przypadku umocnień drewnianych na Ostrowie Lednickim, ale raczej były to pionowo powbijane kołki, które miały zabezpieczyć teren przed nachodzeniem wody i przed osuwaniem. Kołki były bardzo ładnie wkopane w glinę jeziorną, rzeczną i częściowo w próchnicę mającą trochę inny charakter niż to, co mieliśmy w tych wykopach wcześniejszych przy okazji tej grobli. Tam bowiem wszystko zalegało w takiej warstwie torfiastej. To był jeden sukces – uważa Ł. Kaczmarek. - A do dodatkowo, tuż przy tych palikach udało nam się znaleźć fragment złamanego wiosła, które można datować na przełom X i XI wieku. To jest drugi nasz mały sukces – dodaje.

Tajemnicza konstrukcja
Ten sondaż z tymi dwoma odkryciami był zlokalizowany na zachód. Natomiast drugi - na północ, ale tam archeolodzy nie natrafili na prawie żadną warstwę torfiastą i – zdaniem Ł. Kaczmarka - tam już najprawdopodobniej funkcjonował dolny poziom osady, ale nie taki zabagniony. - Trafiliśmy tam na pewnego rodzaju obiekt, który jeszcze nie do końca został zinterpretowany. Są jakieś tam przesłanki, ale to trzeba jeszcze opracować. Było to bardzo duże skupisko kamieni, pomiędzy którymi zalegała polepa i materiału tego było sporo. I cały ten materiał, zarówno z tego obiektu, jak i z powierzchni tej grobli biegnącej przez bagna, czy też z tych umocnień brzegu, wskazuje na to, że jest to równoczasowe z funkcjonowaniem grodu w Kłecku, w tej najwcześniejszej fazie, czyli przełom X i XI wieku – mówi archeolog i dodaje: - Cały czas jesteśmy na poziomie początków państwa polskiego.

Co to za obiekt?
- Było to skupisko całkiem dużych kamieni, przemieszanych z polepą, zalegających w czarno-szarej próchnicy, pod którą – jak ściągnęliśmy poziom tego bruku – ukazały się fragmenty, słabo zachowanego drewna. To było też kołki o szerokości 15 – 20 cm, długości do 30 – 40 cm, choć najdłuższe miały prawie metr – odpowiada Ł. Kaczmarek.

Jak przyznaje kierujący badaniami, początkowa interpretacja mówiła, że mogło to być jakieś domostwo, obiekt mieszkalny a te elementy drewniane mogły być podłogą, z tym że zaskakujące jest, dlaczego te kamienie były nad tą drewnianą podłoga. - Dlatego wydaje mi się, że tę interpretację trzeba odrzucić. Kto wie, czy to nie było jakieś kolejne dojście do brzegu, może z jakimś paleniskiem, z jakimś ogniskiem funkcjonującym na zasadzie takiego świetlika przy przystani. Stąd to drewno mogące być pozostałością drewnianego pomostu, który mógł wychodzić dalej, a którego nie udało nam się uchwycić. A bruk kamienny mógł być elementem tej drogi wychodzącej na osadę – wyjaśnia.

Sieć osadnicza w Kłecku mocno rozwinięta
Według Ł. Kaczmarka, badania nie przyniosły jakiś rewelacji zabytkowych w sensie materialnym, co można by pokazać na wystawie, poza tym wiosłem. Ale przybliżyły bardzo mocno jakby najbliższe sąsiedztwo grodu w Kłecku i można spokojnie wysnuć hipotezę, że ta sieć osadnicza była tam całkiem nieźle rozwinięta. Nie było to tylko grodzisko i same bagna dookoła. - Z wykopalisk w Kłecku jestem bardzo zadowolony, mimo tego, że brakowało nam tych unikatów, to jednak ta ilość informacji poprzez te cztery niewielkie sondaże, dała mi dużo satysfakcji – podkreśla Ł. Kaczmarek i zaznacza, że są dalsze plany związane z wejściem na tę osadę wczesnośredniowieczną, chociażby na jej fragment. - Są jakieś perspektywy, ale nie chciałbym na razie zdradzać szczegółów – dodaje.

Karol Soberski