Na tropie własnych korzeni
Dodane przez admin dnia Marzec 27 2014 19:30:00
Kim byli nasi przodkowie? Czym się zajmowali? Skąd pochodzili? Te i inne pytania interesują z pewnością nie jednego z nas. Znalezienie na nie odpowiedzi bywa jednak bardzo trudne, a niekiedy niemożliwe. O sposobach poszukiwań, a także problemach na jakie można natrafić badając swoją przeszłość opowiadał dziś Wojciech Jędraszewski, prezes Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego.
Treść rozszerzona
Celem dzisiejszego spotkania, które odbyło się w Centrum Kultury „Scena to dziwna” było przybliżenie nauki, jaką jest genealogia oraz zachęcenie do rozpoczęcia badań nad swoim drzewem genologicznym. W zajęciach wzięła udział przede wszystkim młodzież III Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie.

Jak można było dowiedzieć się z wykładu Wojciecha Jędraszewskiego jest wiele sposobów na odnalezienie swoich krewnych i przodków. Podstawowym i często najlepszym źródłem wiedzy jest nasza rodzina. Prezes WTG zachęcał zebranych do rozmów z bliskimi na ten temat, dopóki istnieje taka możliwość. - Macie jeszcze rodziców, dziadków, a może nawet pradziadków. Jest zatem kogo się spytać. Kiedy oni odejdą nie będzie się kogo zapytać, a pewnych faktów nie ma zapisanych – tłumaczy W. Jędraszewski.

Po wywiadzie przeprowadzonym w rodzinie można udać się do urzędów, parafii i archiwów w celu odnalezienia dokumentów, które pozwolą na kontynuowanie poszukiwań. Tutaj można natrafić pewne przeszkody. - Są trzy problemy. Pierwszym są księgi, drugim nazwiska, a trzecim pochodzenie – wymienia W. Jędraszewski.

W przypadku ksiąg problemów jest kilka. Niewyraźnie lub źle zapisane dane, zniszczenie lub brak dokumentów - to wszystko może spowodować koniec naszych poszukiwań. Często jednak nawet mając odpowiednią księgę nie można stwierdzić, czy dana osoba jest naszym przodkiem. - Nazwiska zaczęły obowiązywać dopiero na początku XX wieku. Wtedy zaczęły być one obowiązkowe. Wcześniej one oczywiście również funkcjonowały, ale bardzo łatwo było je zmienić. Dzisiaj mamy nazwisko, PESEL, NIP. Kiedyś wołano na kogoś np. Janek zza rzeki i to wystarczyło – mówi W. Jędraszewski. - Jeszcze wcześniej zapisywano same imiona. Bardzo ciężko w takiej sytuacji stwierdzić, czy to byli nasi przodkowie, czy nie – dodaje.

Ostatnim wymienionym przez prezesa WTG utrudnieniem jest pochodzenie, choć w pewnych okolicznościach może się ono okazać bardzo pomocne. - Jeżeli ktoś jest pochodzenia szlacheckiego, to przodków można odnaleźć nawet do czasów Bolesława Chrobrego, a do bitwy pod Grunwaldem to na pewno. To są już gotowe tablice, pod które wystarczy się „podpiąć” – objaśnia W. Jędraszewski.

Na koniec dodajmy, że dzisiejsze zajęcia nie kończą zajęć z genealogii. Kolejne odbędą się już jutro o godz. 11.00 również w eSTeDe.

Mateusz Fąfara