„Powrót pomnika może być początkiem czegoś dobrego”
Dodane przez admin dnia Styczeń 15 2014 12:00:00
W zimowej scenerii, przy padającym śniegu miało miejsce bardzo ważne wydarzenie dla gnieźnieńskiej parowozowni. Po ponad rocznej przerwie powrócił jeden z najbardziej charakterystycznych elementów tego obiektu – pomnik 100-lecia istnienia zakładu. Symboliczna oś parowozu ponownie znalazła się na placu wejściowym budynków przy ulicy Składowej.
Treść rozszerzona
Pomnik został zabrany do Wolsztyna w listopadzie 2012. Wtedy jego powrót do Gniezna nie był sprawą oczywistą. Na szczęście symbol stuletniej pracy parowozowni powrócił na swoje pierwotne miejsce. - Pomnik wrócił dzięki dobrej woli kolejarzy oraz dzięki wsparciu PKP Cargo. Wyjechał ponad rok temu do Wolsztyna, gdzie umieszczono go na zapleczu parowozowni. Został tam odmalowany i odnowiony, co zresztą widać. Mam nadzieję, że już tutaj pozostanie i będzie dumnie świadczył o historii naszej parowozowni, a także miasta, ponieważ można śmiało powiedzieć, że jest to pięć ton historii miasta – mówi Krzysztof Modrzejewski.

Parowozownia w Gnieźnie z pewnością ma szansę stać się ważnym punktem na turystycznej mapie Grodu Lecha. Do tego jest jednak potrzebny kapitalny remont całej infrastruktury. Roman Kurowski ze Starostwa Powiatowego w Gnieźnie wierzy, że dzisiejsza uroczystość może dać sygnał do podjęcia odpowiednich działań. - Powrót tego pomnika może być początkiem czegoś dobrego, co będzie związane z historią. Nie wiadomo, czy coś powstanie, czy będzie to muzeum, czy inne obiekty. Ale jest to na pewno dobry impuls i dobry początek – uważa R. Kurowski.

Podczas odsłonięcia pomnika nie zabrakło byłych pracowników parowozowni. Wielu z nich pamięta pierwszą uroczystość odsłonięcia, która miała miejsce w 1988 roku. Dziś z żalem patrzą na obecny stan ich dawnego miejsca pracy. - Kiedy zaczynałem pracę tutaj jako maszynista, to było tu, z tego co pamiętam, 78 parowozów. Gdy byłem czynny zawodowo, to pracowało tutaj około 2 500 osób – wspomina Leszek Stochmal, emerytowany maszynista. - Potem zrobili z tego elektrowozownię, a teraz to wszystko jest w opłakanym stanie – dodaje.

Zdaniem Leszka Stochmala budynki dawnej parowozowni nie powinny odejść w zapomnienie. - Powinno tutaj coś się dziać. Są to duże obiekty i można by to wykorzystać. Dobrym przykładem są chociażby Dni Pary. Jeżeli tutaj nic się nie będzie się działo, to z czasem wszystko będzie pogrążać się w ruinę. Kiedy odchodziłem było pełno urządzeń, którymi obsługiwało się parowozy i elektrowozy, a dzisiaj już nie ma nic - tłumaczy L. Stochmal.

Pozostaje mieć nadzieję, że dzisiejsze wydarzenie rzeczywiście będzie pozytywnym impulsem dla gnieźnieńskiej parowozowni i z czasem odzyska on swój dawny blask.

Mateusz Fąfara