„Historia dziś tu przyszła”
Dodane przez admin dnia Listopad 07 2013 20:00:00
Wojsko, strzały, wybuchy, a co najważniejsze oddanie czci bohaterom powstania. Tak w skrócie można opisać dzisiejszą rekonstrukcję historyczną pt. „Wielkopolska niepodległa”. Wszyscy ci, którzy zjawili się dzisiejszego wieczoru na placu apelowym I Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie, z pewnością nie żałowali spędzonego czasu.
Treść rozszerzona
Wydarzenie spotkało się ze sporym zainteresowaniem mieszkańców Grodu Lecha. Głównym celem dzisiejszej rekonstrukcji było pokazanie, jak przebiegały walki powstańców z Prusakami. Stroje i broń z tamtych czasów pozwoliła przenieść się widzom w czasy, kiedy Wielkopolska musiała walczyć o odzyskanie niepodległości.

Szczególne słowa pochwały spadły na młodych ludzi, biorących udział w rekonstrukcji. Ich zaangażowanie w przygotowania chwaliła Ewa Mundt, nauczycielka historii i WOS-u w I LO: - Bardzo dobrze pracowało się z młodzieżą. Przede wszystkim byli bardzo zaangażowani w działania, które podjęli. Sami zgłaszali się do tego, żeby uczestniczyć w próbach. Próby odbywały się przede wszystkim poza lekcjami. Poświęcili na to bardzo dużo czasu, ponieważ przygotowania trwały około miesiąca.

Z jej opinią całkowicie zgadza się Robert Gaweł. Jak zaznacza jeden z organizatorów przedsięwzięcia, młodzież sama z siebie bardzo chciała doprowadzić do realizacji dzisiejszą rekonstrukcję. - Młodzież I LO zebrała kilkaset złotych, spontanicznie. Oczywiście mamy też innych, większych sponsorów, ale oni dali te pieniądze ze szczerego serca, ponieważ chcieli, żeby takie widowisko się tu odbyło. Przyjeżdża młodzież z innych szkół, jest w to zaangażowana. Przyjeżdżają studenci z Poznania, specjalnie przekładali zajęcia, żeby tu przyjechać i strzelać. Sanitariuszki, które same szyły sobie stroje. To też jest praca. Ktoś, żeby to zrobić musiał zajrzeć do książek do Internetu, poczytać o historii – podkreśla R. Gaweł.

Nauczyciele historii ze względu na coraz mniejszą liczbę godzin oraz uboższy program mają problemy z przekazaniem pełnej wiedzy z tego przedmiotu. W tej sytuacji takie rekonstrukcje mogą okazać się niezwykle pomocne. - Myślę, że to jest nasze zadanie, żeby edukować, gdzie się da i jak się da. Nie tylko poprzez ławkę szkolną, gdzie jest coraz ciężej, gdzie jest coraz mniej tej historii, jest bardziej spłaszczana. Historia dziś tu przyszła - twierdzi R. Gaweł.

Jego zdaniem, wbrew temu młodzi ludzie bardzo poznać swoją przeszłość, przez sami zaczynają zgłębiać historię. A jeszcze nie tak dawno temu sytuacja wyglądała zgoła odmiennie. - Pamiętam lata dziewięćdziesiąte, kiedy było sparszywienie historią. Ona jest smutna, ona jest cały czas traumą i nie warto w ogóle jej się uczyć. Po co cały czas rozgrzebywać te groby? Teraz okazuje się, że nie można tak zrobić. Oni chcą korzeni, chcą wiedzieć, skąd są, kto był przed nimi. Zaczynają sami domagać się tej historii .Skończyła się służba w wojsku, a chłopcy chcą biegać z karabinami. Najpierw jest to zabawa, a następnie nauka – uważa Gaweł.

11 listopada 1918 roku to szczególny dzień w historii Polski. Tego dnia Wielkopolska nie świętowała jeszcze odzyskania niepodległości. - 11 listopada, realnie, jest dniem, w którym w Wielkopolsce nadal mamy prowincję poznańską. Gniezno jest częścią zaborów. Wyglądał on tak, że ludzie czytali w pruskich gazetach, że skończyła się wojna, że Rzesza poniosła klęskę – mówi R. Gaweł. - Właściwie, gdy wspominamy 11 listopada, to mamy obchody, odbywające się w katedrze, jest masz święta, składanie kwiatów pod pomnikami. I to jest bardzo dobre, ponieważ trzeba oddać tą cześć. Potem jest rogal marciński, co też jest bardzo dobre, bo to jest tradycja. I koniec – dodaje.

Robert Gaweł zdradza, że celem, jaki przyświecał jemu i Bogusławie Młodzikowskiej, dyrektorce I LO w Gnieźnie, była chęć pokazania, jak wyglądała rzeczywistość podczas powstania wielkopolskiego: - My z panią dyrektor I LO chcemy dokonać takiej małej manipulacji czasowej. Dokonujemy tego świadomie. Ale widownia i ludzie, którzy tutaj są nie są głupi i wiedzą, że Powstanie wybuchło w grudniu. Chcieliśmy im powiedzieć, że wolność dla Wielkopolski, to jest Powstanie Wielkopolskie. Chcieliśmy pogodzić te daty w sposób emocjonalny. To widowisko nie odzwierciedla autentycznej sytuacji. Ono jest tylko jakimś prawdopodobieństwem. Chcieliśmy pokazać, jak wyglądała walka, jak straszliwy huk daje broń. To były ślepe naboje, ale przecież na wojnie wszędzie latał ołów, dlatego ginęli ludzie. Ktoś wychodził z domu i mówił: „Mamo, wychodzę”. I wracał po trzech, czterech tygodniach, po dwóch miesiącach, a czasami w trumnie. To był taki czas. Myślę, że tego typu widowiska, jeżeli ktoś patrzy na nie rozumnie, są potrzebne. A dlatego są potrzebne, bo widziałem, jakie jest zaangażowanie.

B. Młodzikowska. dyrektorka I LO była zadowolona organizacji tego wydarzenia, jak i z uzyskanego efektu. Wierzy, że ta rekonstrukcja pozostanie na długo w pamięci przybyłych widzów: - Zwykle bywało tak, że ten dzień niepodległości zaznaczamy, ponieważ jest to święto narodowe. W związku z tym to jest wpisane w pracę wychowawczą szkoły. Zwykle odbywało się to w sposób uroczysty, w auli, a tym razem postanowiliśmy zrobić żywą lekcję historii. Kilka zespołów, kilka grup ze sobą weszło w takie porozumienie, które umożliwiło tą rekonstrukcję. Wiemy, że jest to kolejna wielka organizacja w naszej szkole. Myślę, że jest ona bardzo efektowna i efektywna. Efektywna pod tym względem, że informacje, której tutaj padły i to, co wszyscy obserwowaliśmy na długo pozostanie w naszej pamięci.

Dyrektorka gnieźnieńskiej placówki odniosła się także do kwestii udziału młodzieży. Podobnie jak Robert Gaweł, czy Ewa Mundt docenia ich zaangażowanie, jak również uważa, że była to dla nich znakomita lekcja historii. - Poza tym, duże zaangażowanie młodzieży, czyli ich aktywność, ich współpraca, ich wzajemne relacje podczas przygotowań do tej rekonstrukcji na długo pozostaną w pamięci. Emocjonalnie również to przeżywają, w związku z tym uważam, że to jest właśnie sposób na poznawanie historii wtedy, gdy w podręcznikach jest jej coraz mniej – uważa.

Ponadto, jej zdaniem, rekonstrukcja była nie tylko świetną lekcją historii, ale także patriotyzmu: - My chcemy uczyć polskości, chcemy by patriotyzm był rozumiany właściwie. Bazując na tej przeszłości, która dała nam niepodległość, musimy tego strzec. Cały czas podkreślamy jak ważne jest poszanowanie naszych symboli narodowych i godła i flagi i śpiewanie hymnu. Dzisiaj właśnie to również zaznaczyliśmy.

Wydarzenie miało szczególny wymiar nie tylko ze względu na organizację i sposób przedstawienia. Czynny udział w rekonstrukcji wzięli potomkowie powstańców. Jednym z nich był Rafał Cyms, wnuk kapitana Pawła Cymsa. - To już będzie trzeci rok, jak uczestniczę w uroczystościach związanych z rocznicą Powstania Wielkopolskiego w Gnieźnie. Dziś jest to z okazji Święta Niepodległości – mówi R. Cyms.

Jak dodaje tegoroczna rocznica wybuch powstania będzie miała dla niego szczególny wymiar: - Oczywiście będę na obchodach 95. rocznicy, na którą przewidziane jest sprowadzenie szczątków mojego dziadka, kapitana Pawła Cymsa. Jest to niecodzienne wydarzenie. Czuję się tym faktem bardzo zestresowany, nie ukrywam.

Inscenizacja została przygotowana przez Grupy Rekonstrukcyjne „Garnizon Gniezno” oraz „Dragoner 1918”. Udział w niej wzięli także uczniowie I LO w Gnieźnie wspólnie z młodzieżą z Zespołu Szkół Ekonomiczno-Odzieżowych z Gniezna. Nie zabrakło także… kibiców Lecha Poznań. Fani Kolejorza na znak pamięci o bohaterach powstania odpalili race.

Mateusz Fąfara
Fot. M. Fąfara, J. Kubacki-Gorwecki