Połączyła ich polska ziemia…
Dodane przez admin dnia Listopad 01 2013 11:00:00
Najlepszą rzeczą jaką można zrobić nad grobem, jest zachować się godnie. Co konkretnie znaczy ta sporządzona ad hoc sentencja w konkretnym przypadku i dla konkretnego człowieka, pozostaje kwestią jego sumienia. Nie jest bowiem ważne to, czy wierzy on w takiego czy innego Boga (samo założenie że bogów może być wielu jest chyba absurdalne) ale ja głęboko wierzę w to, że coś takiego jak sumienie posiada każdy i żadna wiara czy wyznanie nie ma tutaj nic do rzeczy… Wobec majestatu śmierci wszyscy jesteśmy równi.
Treść rozszerzona
Nie będę dzisiaj pisał dużo, bo drugą rzeczą którą uważam za godną do zrealizowania gdy staję nad grobem, jest milczenie. Milczenie jest przecież siostrą śmierci, a w niczym ono nie przeszkadza, aby oddać się zadumie i ewentualnie wysłać w intencji tego nad którym stoimy, najlepsze przesłanie do Najwyższej Instancji…

Jak wspomniałem na wstępie, słów będzie dzisiaj niewiele, chcę natomiast pokazać Państwu kilka zdjęć grobów i cmentarzy które zrobiłem w okolicy w różnym czasie.

Mottem materiału – jak opiewa tytuł, jest ziemia która zjednoczyła tych, których już nie ma, a byli oni różni i różne realizowali tutaj cele. Nie sądzę jednak, abyśmy sami mieli jakiekolwiek prawo do sądzenia tych, których już nie ma.

Na cmentarzu katolickim w Czerniejewie, jest zbiorowa mogiła Powstańców Wielkopolskich, Pamiątkowa tablica na okazałym pomniku odrestaurowanym nie dawno, zawiera cztery nazwiska. Od starszej pani słyszałem zaś, że pochowano tam jedenastu. Oni w 1918 walczyli o to, aby ziemia ta powróciła do macierzy. W okolicznych lasach są zaś groby tych, których dzieci prawdopodobnie stali wtedy temu naprzeciw. Czy tak było na pewno? Tego nigdy się już nie dowiemy, bo aczkolwiek osadnicy olęderscy na Grabach, w Lipkach, w Rakowie, etc. Byli etnicznymi Niemcami, to nie koniecznie opowiadali się za kajzerem, bo wielu uległo spolszczeniu. Przykładu nie muszę szukać daleko, bo noszę go w sobie…

Kimkolwiek byli, nie przyszli tutaj jako zaborcy, byli zaproszonymi gośćmi, a to co darli w okolicznych lasach, było ich Ziemią Obiecaną. Dzisiaj, staraniem polskiej gminy wiele tych miejsc uprzątnięto, ogrodzono, a niektóre doczekały się nawet pamiątkowej tablicy. Niektóre zaś są tylko miejscem na mapie, jak nie przymierzając ten, na którym mój kolega pozuje przy powalonym w leśnej głuszy krzyżu (Bure).

W pobliżu leśniczówki Nowaszyce, stoi dzisiaj pamiątkowa tablica. Kiedyś, postawiłem tam chrześcijański krzyż, chociaż tak naprawdę nikt nie wie, jakiego wyznania byli ci, których tam zagrzebano, byli to zaś na pewno pacjenci - lub tylko chwilowi pensjonariusze gnieźnieńskiej Dziekanki.

Wracając ponownie do odleglejszych czasów, Niemcy nie byli tutaj jedyną mniejszością zatopioną w polskim żywiole. Ba, grupa o której teraz piszę, miała w moim mieście własną ulicę. Dokładnie i dosłownie, była to bowiem ulica Żydowska. Dzisiaj, już tylko tablica za miastem i uratowane przed unicestwieniem maceby ułożone na skarpie żydowskiego kirkutu przypominają o tym, że nie zawsze byliśmy państwem jednorodnym etnicznie. Ojczyznę taką jaka jest, budowało wielu i różnych. O zmarłych więc tylko dobrze albo wcale. Cześć Ich pamięci!

Szczepan Kropaczewski