„Skarby i sekrety okolic Łopienna”
Dodane przez admin dnia Październik 26 2013 18:00:00
- Łopienno ma bardzo bogatą i niesamowitą historię! - takie reakcje dało się słyszeć podczas imprezy zorganizowanej przez Karola Soberskiego i Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne w ramach cyklu „Spotkania z historią” zainicjowanego przez Stowarzyszenie Światowid. Miejscem, które obejrzało prawie 60 osób, była malownicza miejscowość Łopienno w gminie Mieleszyn. Spotkanie w Łopiennie pokazało, że ciągle jest wiele nieodkrytych historii w naszym regionie.
Treść rozszerzona
Łopienno – miejscowość nad jeziorem Łopienno, od łopianu nazwane. Dawne miasto, obecnie wieś, leży w odległości 23 km od Gniezna i 6 km od Janowca Wielkopolskiego. Wieś jest wymieniana w źródłach już w 1399 roku. Na początku XVI wieku ówczesny właściciel Łopienna Andrzej Zakrzewski uzyskał przywilej na złożenie miasta. W 1519 r. król Zygmunt Stary nadał miejscowości prawa miejskie wraz z przywilejem organizowania cotygodniowych targów i dwóch jarmarków rocznie. Prawa miejskie Łopienno posiadało do 1888 roku.

Spotkanie w... teatrze
Uczestnicy przedsięwzięcie spotkali się w świetlicy wiejskiej w Łopiennie, czyli dawnym teatrze! Teatr funkcjonował w tym miejscu w okresie międzywojennym. - W ramach cyklu „Spotkania z historią”, projektu realizowanego przez Stowarzyszenie Światowid, nasze Towarzystwo zdecydowało się pokazać historię i zabytki Łopienna w gminie Mieleszyn. Miejscowość ta, wbrew pozorom, ma bardzo wiele ciekawostek, które chcemy dzisiaj przybliżyć. I co ważne, niektóre historie, które zaprezentujemy, zaskoczą wielu tutaj obecnych – powitał uczestników wędrówki z historią Karol Soberski, prezes Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego.

Przybyłych do Łopienna powitał również Janusz Kamiński, wójt gminy Mieleszyn i starosta gnieźnieński Dariusz Pilak, który pochodzi z tej miejscowości. - Witam państwa w tej pięknej miejscowości – zaczął wójt. - Dziękuję panu Karolowi, że wybrał właśnie tę miejscowość na kolejne przedsięwzięcie ukazujące piękno naszego regionu i jej historię. Łopienno to jedna z największych miejscowości w gminie, zamieszkuje ją około 840 osób – podkreśla J. Kamiński.

Z kolei starosta D. Pilak zaznaczył, że Łopienno jest miejscowością, która miała postacie oddziałujące na historię Polski. - Łopienno, co widać po zabudowaniach, było kiedyś miastem. Miała prawa miejskie, miała prawa targu, jarmarków i ma zabytki, które zachowały się do dzisiaj, a o które współcześnie mieszkańcy dbają i starają się je zachować dla następnych pokoleń. To wszystko wskazuje, że są tutaj ludzie świadomi swojej tożsamości i jako mieszkańcy stanowią zgraną społeczność która wie, skąd przyszli i co chcą utrzymać oraz rozwijać dalej – wskazuje D. Pilak.

Następnie starosta Pilak przybliżył jedną z takich zacnych postaci wywodzących się z Łopienna – kanonika Benedykta (zmarł w 1480 roku), który był m.in. doktorem dwojga praw, kanonikiem gnieźnieńskim, krakowskim, włocławskim, archidiakonem pomorskim. Do historii przeszedł jako poseł króla Kazimierza Jagiellończyka do papieża Piusa II w sprawie zatargu o stolicę biskupią krakowską na którą król wyniósł wbrew woli papieża biskupa Jana Gruszczyńskiego. Kanonik Benedykt, z łaski króla, wszedł 9 marca 1464 r. Do kapituły gnieźnieńskiej, a niebawem został także kanclerzem dworu nowego prymasa Jana Gruszczyńskiego. - Mimo, że od śmierci Benedykta minęło wiele lat, do dzisiaj w skarbcu katedralnym możemy podziwiać bardzo cenny relikwiarz głowy św. Urszuli, którą kanonik Benedykt w swoim testamencie przekazał na rzecz katedry gnieźnieńskiej – podkreśla D. Pilak.

Po tych słowach starosta obdarował najmłodszych uczestników spotkania w Łopiennie ze szkół podstawowych w Mieleszynie i Łopiennie publikacjami o historii naszego regionu wydanymi przez Starostwo Powiatowe w Gnieźnie.

Wieś z ciekawą historią
Ze świetlicy grupa udała się główną ulicą do tutejszego kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zanim jednak grupa dotarła do świątyni, po drodze kilka historii związanych z Łopiennem opowiedział inicjator spotkania, Karol Soberski.

- Historia Łopienna ma wiele ciekawostek. Warto kilka z nich przytoczyć. Jak podaje ks. Władysław Stryjakowski w książce pt. „Wiadomości o Łopiennie i jego kościele” wydanej w 1887 r., np. 8 kwietnia 1745 r. doszło w Łopiennie do zabójstwa. Niejaki Kilianczyk zabił Walentego Sieyka. Sąd skazał go na śmierć, lecz dziedziczka Teresa Skoroszewska uwzględniając, że zabójstwo nie było umyślne, nakazała zamienić karę śmierci na karę cielesną – mówi K. Soberski. - Winowajcę skazano wówczas na – jak podaje ks. Stryjakowski – „100 plag rózgami, na stanie przez 20 dni świątecznych przy drzwiach kościelnych w śmiertelnej koszuli” i z trupią głową. Za duszę zabitego miał złożyć na ręce miejscowego plebana złotych trzydzieści na trzydzieści mszy świętych i taką sumę dać sukcesorom zabitego - opowiada przewodnik.

Inną ciekawostką z życia Łopienna jest wydarzenie do którego doszło 4 sierpnia 1814 roku. Wówczas to w dzisiejszym Kłodzinie, wsi należącej wtedy do łopieńskiej parafii, sześcioletniego Kaspra, syna Marcina i Elżbiety Michalaków pożarł... wilk!

- W swojej historii Łopienno miało wielu właścicieli, którzy zazwyczaj kupowali tę miejscowości. I tak na przykład ostatnim w XIX wieku był Jakub Lewin, izraelita, kupiec z Wągrowca, który nabył Łopienno 1 czerwca 1886 roku za kwotę 425.100 marek – opowiada K. Soberski.

I tak słuchając historii związanych z Łopiennem, grupa dotarła do kościoła, gdzie czekał już proboszcz miejscowej parafii, ks. Robert Waszak.

Barokowa świątynia z XVII wieku
Po wejściu do kościoła, ks. Robert opowiedział jego historię. - W połowie XVI w. Piotr Czarnkowski, starosta kłecki i kcyński, ufundował drewniany kościół pw. św. Katarzyny. Spłonął on jednak w 1675 r. w pożarze, który strawił też część miasteczka. Obecna świątynia, barokowa pochodzi z roku 1680 a ufundował ją dziedzic Łopienna Adam Smuszewski, kapłan Zgromadzenia Księży Filipinów – mówi ks. R. Waszak i dalej opowiedział o historii parafii, i jej dniu dzisiejszym.

Świątynia w Łopiennie jako jedna z nielicznych w czasie II wojny światowej służyła wiernym. - Ludzie tutaj mogli korzystać z sakramentów świętych, co było dla nich bardzo ważne, zwłaszcza w tych trudnych czasach wojny. W dowód wdzięczności parafianie wznieśli w roku 1975 „Kalwarię Łopieńską” z wymownym napisem: „Wotum wdzięczności za wolność świątyni dla służby bożej w latach niewoli 1939 – 1945” - opowiada ksiądz Robert. – Kalwaria ta została usypana z góry kamieni, na szczycie której wzniesiono krzyż. Na płycie z kamieni zostało zawieszonych piętnaście stacji drogi krzyżowej. Kalwaria ta jest o tyle wyjątkowa, że wszystkie stacje są w jednym miejscu. I to ją wyróżnia ją od Kalwarii, których stacje są rozmieszczone kilka lub kilkanaście metrów od siebie - dodaje kapłan.

O możliwości korzystania z życia sakramentalnego w czasie II wojny światowej przypomina tablica znajdująca się wewnątrz kościoła. - Wymienione są trzydzieści dwie miejscowości, nie tylko te ościenne, ale także Kalisz i Jarocin. To znaczy, że również z tych miejscowości wierni mogli korzystać z chrztów, pierwszej komunii czy zawierali sakrament małżeństwa - podkreśla ks. Waszak.

Po wyjściu z kościoła grupa udała się do „Kalwarii Łopieńskiej”, która – na co zwrócił uwagę K. Soberski – jest najmniejsza Kalwarią w Polsce!

Złotnik z Torunia, chorąży spod Chocimia
Będąc jeszcze wewnątrz kościoła, K. Soberski zwrócił uczestnikom wędrówki uwagę na dwie naturalnej wielkości figury świętych Piotr i Pawła znajdujące się w ołtarzu głównym. - Łopienno może się poszczycić tym, że autorem tych figur był największy złotnik XVII wieku, Niemiec osiadły w Toruniu Jan Chrystian Bierpfaff. Co warto podkreślić, był on też twórcą m.in. bardzo bogatej trumny króla Władysława IV (zmarłego w 1648 r.) i jego żony Cecylii Renaty, które do dzisiaj znajdują się w kryptach wawelskich - podkreśla K. Soberski. - Urodzony w 1600 r. złotnik, zmarł w 1675 r., był także autorem skromniejszych trumien kardynała Jana Alberta, biskupa krakowskiego, czy też sarkofagu wojewody krakowskiego Stanisława Lubomirskiego w Wiśniczu Nowym oraz sarkofagu księcia Janusza Radziwiłła w Kiejdanach. Ponadto spod jego ręki wyszły anioły z ołtarza z cudownym obrazem na Jasnej Górze – dodaje.

Przebywając w łopieńskim kościele K. Soberski pokazał także znajdujące się w bocznej kaplicy epitafium Władysława Michała Skoroszewskiego. - To jest nietuzinkowa postać z naszej historii – wskazuje K. Soberski. - Urodził się w 1621 r., był chorążym poznańskim, starostą bydgoskim, marszałkiem sejmowy. Całe swoje życie poświęcił dla Ojczyzny. Przez blisko 40 lat walczył bowiem, m.in. u boku Stefana Czarnieckiego, ze Szwedami, Turkami, czy Kozakami. A w bitwie pod Chocimiem w 1673 r., taką się odznaczył odwagą, że należał do pierwszych w oczach hetmana wielkiego koronnego Jana Sobieskiego, którzy stanęli na wałach tej twierdzy – opowiada. - Władysław Skoroszewski zmarł 20 lipca 1683 r., gdy król Jan III Sobieski szykował się na wyprawę na Wiedeń. Jak czytamy w kronikach, Władysław Skoroszewski przeczuwając bliską śmierć „niczego bardziej nie żałował, jak tego, że nie na polu bitwy w obronie wiary, tylko na łóżku umierać mu przychodzi” - dodaje K. Soberski.

Architekt z Włoch, żołnierz napoleoński z Francji
Oglądając świątynię z zewnątrz, K. Soberski zaznaczył, że kościół ten został wybudowany przez wybitnego architekta rodem z Italii – Georgio (Jerzy) Catenacio. - Był z pochodzenia Włochem, urodził się w miejscowości Morbio Inferiore koło Mendrisio, w obecnej Szwajcarii. Do Polski przybył, wraz z bratem Giovannim, około roku 1661/1662 – mówi K. Soberski. - Kościół jest budowlą murowaną, utrzymaną w stylu barokowym, jednonawową z dwoma kaplicami. Warto podkreślić, że J. Catenacio jako pierwszy przyniósł na grunt Wielkopolski formy architektoniczne baroku w postaci stylu monumentalnego, dosyć statycznego i surowego. A kościół w Łopiennie był jednym, który Catenacio wzniósł samodzielnie – dodaje i zaznacza, że wraz z bratem zbudowali później m.in. Kościół Bernardyński w Poznaniu, kościół parafialny w Radlinie z fundacji Opalińskich, pracował w Lądzie, Przemęcie i Wągrowcu.

Gdy uczestnicy wędrówki po historii Łopienna mieli już zamiar opuścić okolice kościoła, K. Soberski wskazał na jeszcze jedno ciekawe miejsce. - Otóż tutaj, przy kościele 30 marca 1807 roku został pochowany francuski żołnierz Mikołaj Blesinger, który zmarł w Łopiennie na skutek ran odniesionych w bitwie do której doszło 7 i 8 lutego 1807 r. Pod Pruską Iławą (dzisiejszy Bagrationowsk w obwodzie kaliningradzkim) – mówi K. Soberski. - Żołnierz ten walczył w armii generała Luisa Nicolasa Davouste – dodaje i zaznacza, że dzisiaj nie ma śladu po grobie tego żołnierza, ale nie wykluczone, że zlokalizowaniem tego grobu zajmie się Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne (o historii tego napoleońskiego żołnierza wkrótce w naszym portalu).

Zdrój i Gestapo
Sprzed świątynigrupa powędrowała do zdroju. Jak mówi K. Soberski, źródełko płynie tutaj, jak opowiadają mieszkańcy Łopienna, od zawsze, a ciągnie się prawdopodobnie od lasów przez pola i wybija właśnie przy drodze. - Dawniej, gdy nie było wodociągów używało się wody z tego źródła. Niektórzy mieli wodę w studniach, ale ci, którzy ich nie mieli czerpali wodę ze źródełka. Podczas „zimy stulecia” pomarzły wszystkie rury i ludzie z całego Łopienna przychodzili tutaj po wodę. Dlatego, że woda cały czas tutaj płynie nigdy nie zamarza – dodaje nasz przewodnik.

Obok zdroju znajduje się dom w którym w czasie II wojny światowej swoją siedzibę miało Gestapo, czyli Geheime Staatspolizei - Tajna Policja Państwowa. - Z kroniki szkoły w Łopiennie, z czasów II wojny światowej, wynika, że Niemcy weszli do Łopienna 8 września 1939 r. Wówczas mieszkało tutaj 1200 Polaków i 200 Niemców – mówi K. Soberski. - Gestapo pojawiło się praktycznie od razu po zajęciu Łopienna. W tym budynku stacjonowało zawsze 3 – 4 gestapowców, którzy jak tylko mogli gnębili mieszkańców Łopienna. I tak na przykład na godz. 19.00 wyznaczona była godzina policyjna, ale Niemcy często przestawiali własne zegarki i łapali Polaków jeszcze przed godz. 19.00 pokazując na swoich zegarkach, że już jest godzina policyjna – mówi przewodnik.

Powstanie Wielkopolskie w Łopiennie
Znad zdroju, grupa przeszła na miejscowy cmentarz, gdzie zapaliła znicze na grobach powstańców wielkopolskich, a nad grobem Franciszka Adamczak, poległego 29 grudnia 1918 r. w potyczce powstańców z Niemcami na dworcu kolejowym w Łopiennie, historię tych walk opowiedział K. Soberski.

- Potyczka ta, jak twierdzą historycy, miała duża wagę, ponieważ poprzez przejęcie dworca w Łopiennie, powstańcy odcięli Niemcom połączenie kolejowe ze Zdziechową, na skutego czego złożyło tam broń 350 żołnierzy i oficerów niemieckich – mówi K. Soberski i dodaje: - Potyczka ta to też straty w szeregach powstańczych. Tragicznie od polskiej kuli poległ leżący tutaj Franciszek Adamczak, który na własną rękę wziął udział w akcji na stację kolejową.

W czasie naszego pobytu na cmentarzu w Łopiennie, oprócz grobu F. Adamczaka, znicze zapłonęły również na grobie innego spoczywającego tutaj powstańca wielkopolskiego, Władysława Lewandowskiego.

Szkoła i jeńcy angielscy
Z łopieńskiej nekropolii przeszliśmy pod budynek miejscowej szkoły podstawowej. - Szkoła w Łopiennie w tym budynku istnieje prawdopodobnie od 1892 roku – mówi K. Soberski. - Po wejściu Niemców w budynku szkoły zamieszkali żołnierze niemieccy i tak było do marca 1940 roku. Następnie od września 1941 r. do kwietnia 1943 r. mieściła się tutaj szkoła polska z językiem niemieckim. W kwietniu przeniesiono ją do salki parafialnej koło kościoła, a w tym budynku powstała szkoła rolnicza z internatem, która istniała do 1945 roku – opowiada nasz przewodnik i dodaje, że Niemcy uciekli z Łopienna 20 stycznia 1945 roku, a Armia Czerwona weszła do miejscowości cztery dni później.

Ale budynek szkoły w Łopiennie ma też swoją wojenna tajemnicę. Jak mówi K. Soberski, z kroniki szkolnej wynika, że okresie od marca do listopada 1940 w budynku szkoły zorganizowano obóz jeńców angielskich! Co oni robili w Łopiennie? Jak wynika z dostępnych informacji, Anglicy budowali most między jeziorami w Łopiennie (między jeziorem małym zwanym Proboszczowskim a jeziorem Łopieńskim). Most ten we wrześniu 1939 roku wysadziło polskie wojsko (więcej na temat tej ciekawej historii z okresu II wojny światowej już wkrótce w naszym portalu).

Najstarszy sztandar strażacki
Po opuszczeniu szkolnego boiska, grupa przeszła obok dworu w Łopiennie (pochodzi z końca XIX wieku) w którym obecnie znajduje się Dom Pomocy Społecznej dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej intelektualnie prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Elżbietanek.

Kolejnym miejsce postoju była remiza OSP Łopienno i niecodzienny gość – 90-letni pan Kazimierz Tomaszewski, który opowiedział nam historię sztandaru łopieńskiej straży pożarnej, który został ukryty po wybuchu II wojny światowej i w ukryciu przetrwał czas okupacji. Po wojnie wydobyty ze skrytki i do dzisiaj – jako najstarszy sztandar strażacki w powiecie gnieźnieńskim – służy druhom z Łopienna.

- Strażacy w Łopienna mieli swój sztandar od 1938 roku, a uroczyście poświęcono go 14 sierpnia tegoż roku. Gdy przyszła okupacja, to Niemcy chcieli zabrać ten sztandar. Ale strażak Michał Rakowski schował ten sztandar w kominie. I tam przez całą wojnę był on przechowywany, a Niemcy go szukali, ale nie znaleźli. Po zakończeniu wojny, sztandar wydobyto ze skrytki i służy on do dzisiaj – wspomina pan Kazimierz.

Ale zainteresowanie uczestników wędrówki wzbudziła także motopompa, która - jak zaznacza Tomasz Kochanowicz, prezes OSP Łopienno - była wykorzystana podczas gaszenia pożaru katedry gnieźnieńskiej.

Nagrody i... pyszne pączki oraz rogale
Po obejrzeniu i zapoznaniu się z historią sztandaru, grupa powróciła do świetlicy wiejskiej, gdzie – dzięki uprzejmości miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich – czekał na wszystkich słodki poczęstunek: pączki i rogale.

Nie zabrakło także nagród, które trafiły do uczestników wędrówki po historii Łopienna.

Fundatorami nagród byli: Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne, starosta gnieźnieński Dariusz Pilak, burmistrz Kłecka – Marek Kozicki, wójt gminy Kiszkowo – Tadeusz Bąkowski, wójt gminy Rogowo – Józef Sosnowski oraz Stowarzyszenie Światowid, które dodatkowo dla dzieci ze szkół w Łopiennie i Mieleszynie ufundowało płaszcze przeciwdeszczowe.

A już wkrótce kolejne przedsięwzięcia organizowane przez PTH-T.

(as)

Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne pragnie podziękować: Kołu Gospodyń Wiejskich w Łopiennie na czele z przewodniczącą Grażyną Karwańską, sołtysowi Łopienna – Adamowi Pilarowskiemu, księdzu Robertowi Waszakowi, dyrektor Szkoły Podstawowej w Łopiennie - Wioletcie Mataczyńskiej, strażakom z OSP w Łopiennie oraz Januszowi Kamińskiemu, wójtowi gminy Mieleszyn za pomoc w realizacji tego przedsięwzięcia.