Tajemnica samotnej mogiły rozwiązana!
Dodane przez admin dnia Listopad 05 2013 18:00:00
Po ponad trzydziestu latach rozwiązałem zagadkę, która zaczęła się dla mnie na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Wówczas jako kilkuletni chłopiec wraz z kolegami na tej łące często się bawiliśmy. Bawiliśmy się na ogromnej zielonej przestrzeni, na której jedynym punktem odniesienia było samotnie rosnące drzewo pod którym znajdowała się mogiła.... Powróciłem tam w 2009 roku, łąki już nie było, było pole kukurydzy, ale samotne drzewo i mogiła trwały... I dwa lata trwało rozwiązywanie tej historii... Ale się udało!
Treść rozszerzona
Tak to się zaczęło...
Cała ta historia związana jest z faktem, że moje beztroskie dzieciństwo spędziłem mieszkając w zbudowanym na przełomie XIX i XX wieku dworze w Popowie Ignacewie w gminie Mieleszyn. I jak to dzieci, często bawiliśmy się zarówno w parku przylegającym do dworu, jak i na okolicznych polach i łąkach. Od czasu do czasu była to łąka niedaleko polnego traktu prowadzącego do Nowaszyc. I właśnie wówczas, jako 8-letni chłopiec zobaczyłem po raz pierwszy to samotne drzewo a pod nim mogiłę. Mogiłę z ogrodzeniem z pięknego, kutego żelaza...

W miejsce to - pierwszy raz od czasów dzieciństwa - powróciłem w 2009 roku, i ponownie ujrzałem samotne drzewo (kasztanowiec) i mogiła z nadgryzionym zębem czasu ogrodzeniem trwały. Wprawdzie wielkiej, zielonej łąki już nie było, jest pole kukurydzy, a na nim tajemnica mogiły jakby czekająca na rozwiązanie. Po roku 2009 jeszcze kilkakrotnie powracałem do tej mogiły i szukałem...

Historię tego miejsca opisałem w naszym portalu w listopadzie 2011 roku.

Przez ostatnie dwa lata szukałem rozwiązania tej zagadki. Wertowałem archiwa, czytałem przedwojenne kroniki, gazety, szukałem najstarszych mieszkańców Popowa Ignacewa mających jakąś wiedzę w tym temacie (co się okazało niewykonalne), rozmawiałem z osobami, które mogły coś słyszeć z opowiadań dziadków, babć... Starałem się te informacje złożyć w jedną całość, ale ciągle brakowało tego ostatniego elementu układanki.

Pomoc w tych poszukiwaniach zadeklarował wójt gminy Mieleszyn, Janusz Kamiński i Janusz Sztukowski, sekretarz gminy Mieleszyn. Aż wreszcie rok 2013 przyniósł rozwiązanie tajemnicy samotnej mogiły. Czy jednak odkryliśmy wszystkie jej sekrety?

Poranny telefon
Podczas tych dwuletnich poszukiwań pojawiło się wiele pytań: kiedy zostało posadzone drzewo? Czy najpierw posadzono drzewo, a później kogoś pod nim pochowano, czy też drzewo miało być miejscem odniesienia dla potomnych, gdyby ktoś zniwelował mogiłę? A może pogrzebano tam kogoś, dla kogo kasztanowiec miał być jakimś romantycznym symbolem? Czy jest to mogiła żołnierska, a może powstańcza? Pytań było wiele, odpowiedzi mało... Ale dzisiaj już wiem, że to nie drzewo w tej historii było najważniejsze...

Rozwiązanie historii przyszło dość nagle i niespodziewanie. Pewnego pięknego poranka zadzwonił telefon i po drugiej stronie usłyszałem znajomy głos Janusza Sztukowskiego, sekretarza gminy Mieleszyn. - Panie Karolu mam dobre wieści! Udało mi się odnaleźć osoby, które prawdopodobnie mają sporą wiedzę na temat owej mogiły! - mówił podekscytowany pan Janusz. - Jeśli ma pan czas to proszę przyjechać do Mieleszyna! - dodał.

Dwa razy nie trzeba było mi tego powtarzać. I po kilkudziesięciu minutach byłem już w Urzędzie Gminy w Mieleszynie. Jak się okazało, pan Janusz załatwiając zupełnie inne sprawy, podczas pobytu w... Popowie Tomkowym, znalazł dwie osoby, które miały wiedzę na temat zagadkowej mogiły! I te osoby czekają na nas przyjazd! Po kilkunastu minutach byliśmy w Popowie Tomkowym! W miejscowości leżącej zaledwie dwa kilometry od Popowa Ignacewa! Dwa kilometry! A potrzebne były dwa lata, by do tych osób trafić! Ale tak to często w życiu bywa, że aby zdobyć to co jest na wyciągnięcie ręki, trzeba odbyć długą podróż...

„Tam na tej górce...”
Będąc w Popowie Tomkowym pierwsze kroki skierowaliśmy do domu państwa Wojnowskich. Zanim jednak oddamy głos osobie pamiętającej to, co działo się kilkadziesiąt lat temu, trzeba przypomnieć, że wieś Popowo Ignacewo w czasie zaborów, w 1889 r. była, wraz z 234 ha, własnością Towarzystwa „Kaiser - Wilhelms - Spende”, czyli „Dar Cesarza Wilhelma”. Natomiast w latach 20-tych XX wieku majątek należał do rodziny Saskowskich. Ostatnim właścicielem przed wojną był Franciszek Saskowski (ur. 25 października 1890 r., a zmarł 22 lipca 1940 r.), a pochowany został przy kościele.

- Tam na tej górce, gdzie stoi to ogrodzenie, to w drugą stronę od tego miejsca były trzy gospodarstwa. Ale ja ich nie pamiętam, wiem o nich z opowiadań – wspomina pan Marian Wojnowski (rocznik 1928). - A jeśli chodzi o tę mogiłę to wygląda, że ktoś tam zmarł i został pochowany. W tym czasie bowiem nie było tu ani kościoła, ani cmentarza. A później te gospodarstwa wykupił Franciszek Saskowski, właściciel Popowa Ignacewa, który wybudował kościół, ale te gospodarstwa wykupił jeszcze przed budową kościoła – dodaje.

Podkreślmy, że kościół w Popowie Ignacewie wybudowano w 1936 roku, a dwór w 1937 roku. Dalej pan Marian wspomina, że Franciszek Saskowski był podobno synem kowala. - I oni na tym kowalstwie się dorobili i kupili majątek Popowo Ignacewo. Jak to kupili to było to nieduże gospodarstwo i później dokupował kolejne ziemie. I te gospodarstwa na tej górce gdzie jest ta mogiła też wykupił. A te domy, to były trochę z drewna, a trochę takie glinianki, cegła niewypalona tylko z gliny wysuszona i z tego były domy. I to wszystko kazał rozebrać, a to miejsce gdzie ktoś był pochowany kazał ogrodzić i tak to zostało do dzisiaj – zaznacza i dodaje, że te gospodarstwa musiały tam istnieć na przełomie XIX i XX wieku, a zniknęły po I wojnie światowej.

W trakcie długiej rozmowy pan Marian zwrócił jeszcze uwagę na fakt, że w czasie II wojny światowej nikt nie zdecydował się zniszczyć tej mogiły. - W czasie okupacji to miejsce było omijane i zostawiono je. Jakiś to jest znak, że to stoi do dzisiaj, ale kto tam jest pochowany tego nie wiem – wspomina. - Pamiętam też, że gdy później na tym polu coś robiono, to pokazywały się jakieś kamienie z fundamentów – dodaje.

Właścicielem był Niemiec
Potwierdzenie istnienia folwarku – w miejscu obecnej samotnej mogiły z kasztanowcem – na przełomie XIX i XX wieku była wizyta w drugim gospodarstwie w Popowie Tomkowym. Tym razem gościliśmy u pani Janiny Kryszak (rocznik 1930), która stwierdziła, że tych gospodarstw było więcej niż dwa i że mieszkali tam też Niemcy.

- Tam były zabudowania, tam mieszkali moi rodzice – wspomina pani Janina. - Mój ojciec Kazimierz Szczepański było włodarzem, takim zarządcą zarówno za Saskowskiego, jak i za Beyera. Prowadził całą księgowość i wszystko co związane z majątkiem. Ten folwark należał do majątku Popowo. Właścicielem był Niemiec – Beyer, od którego folwark kupił Saskowski, a działo się to w okresie międzywojennym – dodaje.

Dalej pani Janina opowiada, że tam gdzie dzisiaj jest ta mogiła był mały cmentarz niemiecki (obecnego cmentarza jak już wspomnieliśmy wówczas w Popowie nie było). - Było też kilku zabudowań w których mieszkali – oprócz Niemca Bayera, moi rodzice, rodzina Kopeckich oraz rodzina Niemców o nazwisku Polyga – wymienia. - A moi rodzice mieszkali tam na przełomie wieku XIX i XX - zaznacza.

Zagłębiając się w swoje wspomnienia, pani Janina wskazuje, że w na tym terenie rosły różne drzewa, w tym na pewno wiśnie, i było dużo kwiatów. - Te wszystkie zabudowania Saskowski zniwelował, a rodziny przeniósł do Popowa Ignacewa prawdopodobnie na początku lat trzydziestych – dodaje. - Jeśli chodzi tę mogiłę, to być może gdy byłam dzieckiem to rodzice mówili, kto tam leży, ale dzisiaj już nie pamiętam – zaznacza.

Historia rozwikłana?
Wyjeżdżamy z Popowa Tomkowego, wyjeżdżamy z niesamowitą porcją wiedzy i z wielką radością w sercu. Trud poszukiwań nie poszedł na marne. Wydaje się, że historia tej mogiły jest już znana.

Ale gdzieś tam w głębi duszy pojawiają się jeszcze pewne znaki zapytania, na które będziemy chcieli w najbliższym czasie odpowiedzieć... Pierwszy etap naszych poszukiwań zakończony. Wiemy w jakich okolicznościach powstała ta mogiła i co tam się znajdowało. Teraz czas na krok drugi i zorganizowanie badań na tym terenie. Myślę, że rok 2014 przyniesie nam odpowiedź, kto został w tej mogile pochowany, a być może także uda się określić wielkość tego folwarku. O wszystkich naszych nowych ustaleniach będziemy informować na bieżąco.

Karol Soberski

Na ten temat:
Tajemnicza mogiła pod kasztanowcem

Drodzy Czytelnicy! Jeśli jesteście w posiadaniu jakichkolwiek informacji na temat tej mogiły (lub innych podobnych historii), jak również dysponujecie wiadomościami dotyczącymi dworu i parku w Popowie Ignacewie prosimy o kontakt z naszą redakcją. E-mailowo na adres redakcja@piastowskakorona.pl lub telefonicznie: 506 – 966 – 706.