Żeglarze zakończyli sezon na jeziorze Kłeckim!
Dodane przez admin dnia Wrzesień 18 2013 20:00:00
Sezon żeglarski w powiecie gnieźnieńskim powoli dobiega końca. Ostatnim akcentem na jeziorze Kłeckim były regaty w klasie Optymist dla młodych adeptów oraz w kategorii open dla pozostałych miłośników żeglarstwa. Koniec sezon to także czas podsumowań. Miłośnicy „białego żagla” nad kłeckimi akwenami oceniają kończący się sezon pozytywnie, zwłaszcza, że w tym roku udało się po raz kolejny zorganizować dwa obozy żeglarskie dla dzieci.
Treść rozszerzona
Jezioro Kłeckie to największy akwen północnej części powiatu gnieźnieńskiego mający powierzchnię 179 hektarów. Akwen ten leży na terenie dwóch gmin: Kłecka i Mieleszyn. Po stronie kłeckiej gminy takim centrum żeglarstwa jest – znana już w Wielkopolsce i na Pałukach - Przystań Żeglarska „Korsarz”, której komandorem jest Andrzej Molenda. I właśnie przy tej Przystani zorganizowano zakończenie sezonu.

W ramach tej imprezy odbyły się regaty w klasie Optymist dla młodych adeptów oraz w kategorii open dla pozostałych miłośników żeglarstwa. Rywalizacja, mimo niezbyt sprzyjającej pogody, częstego braku wiatru i co kilkanaście minut padającego deszczu odbyły się i przyniosły wiele emocji.

Młodzież kocha żagle
W klasie Optymist na starcie stanęli młodzi żeglarze na co dzień doskonalący żeglarstwo w UKS „Mitra” w Kłecku. Gdy młodzi zmagali się z wiatrem i wodą, my zapytaliśmy Pawła Tomczyka, instruktora żeglarstwa z UKS „Mitra” Kłecko o ocenę tegorocznego sezonu.

- Tegoroczny sezon to przede wszystkim dwa obozy dla młodych adeptów żeglarstwa,które rozpoczęły się 1 lipca. Było wielu chętnych. Na pierwszy turnus zgłosiło 15, a na drugi 16 osób. Turnusy trwały po dziesięć dni. Zainteresowanie żeglarstwem wśród młodych uczestników obozów, uczniów w wieku 8 do 14 lat, jest duże. Te obozy organizowaliśmy już trzeci rok, a są one dofinansowane z Urzędu Miejskiego Gminy Kłecko – mówi P. Tomczyk.

W rywalizacji młodych żeglarzy pierwsze miejsce zajął Jan Rębikowski, drugi był Michał Biront, a trzecie miejsc zajął Mikołaj Josiak, a czwarta pozycja przypadła najlepszej dziewczynce – Marii Olszanowskiej. Na kolejnych pozycjach znaleźli się: 5 – Marcelina Josiak, 6 – Maciej Rębikowski, 7 – Daniel Twardowski, a 8 – Filip Twardowski.

- Jeżeli chodzi o uczniów to z roku na rok ich poziom się podnosi. Żeglarstwo to sport dla osób inteligentnych, ponieważ na wodzie trzeba bardzo dużo myśleć. Co chwilę zmiana wiatru, do tego nasze jeziora są takie, że trochę kręci i muszą myśleć jak popłynąć. Ogólnie dzieci są zadowolone – podkreśla P. Tomczyk. - Jezioro Kłeckie jak dobrze wykorzystane pod względem żeglarstwa, choć musimy pamiętać, iż żeglarstwo to sport dla bogatych i osób mających czas, bo sprzęt jest drogi i kogo stać, ten pływa. My ten sprzęt mamy i stąd to żeglarstwo u nas się rozwija - zaznacza.

A co o zawodach i swojej pasji żeglarskiej mówią dwaj najlepsi młodzi żeglarze z kategorii Optymist? - Dzisiaj fajnie się płynęło, z tym, że na początku pogoda nie sprzyjała. Żeglarstwo uprawiam od dwóch lat. Lubię to, bo jest ten „wiatr we włosach” - mówi Jan Rębikowski z Kłecka. - Żeglowało się dzisiaj dobrze. Najtrudniejsze były momenty, gdy nie było wiatru, ale jakoś sobie z tym radziłem. Żeglarstwem interesuję się od tego roku i zamierzam dalej rozwijać się w tej dyscyplinie – dodaje Michał Biront ze Świniar.

Sezon zakończony
Żeglarstwo nad jeziorem Kłeckim rozwija się dzięki ogromnemu zaangażowaniu osób prywatnych, szczególnie A. Molendy, który jest dobrym duchem kłeckich żeglarzy. Dzięki ich pasji od 2000 roku nad Jeziorem Kłeckim znajduje się pierwsza z prawdziwego zdarzenia w tej gminie - i jedna z najlepiej zorganizowanych – prywatna Przystań Żeglarska „Korsarz”. Każdy żeglarz znajdzie tutaj wszystko to, co potrzebne do niezapomnianych chwil na wodzie. Gdy do tego dodamy tajemnicze i urokliwe (a przede wszystkim dziewicze) zakątki Jeziora Kłeckiego to nie ma lepszego miejsca na żeglarską przygodę.

I te „okoliczności przyrody” towarzyszyły doświadczonym żeglarzom w regatach w kategorii open, które kończyły tegoroczny sezon. W rywalizacji tej wygrała załoga Krzysztof Turza – Paweł Czudowski, przed Waldemarem Wiertelem i Arturem Wojtkowiakiem, a trzecia pozycja przypadła Andrzejowi Molendzie i Piotrowi Molendzie.

- Żeglując w takich warunkach jakie dzisiaj były nie mogę narzekać. Drugie miejsce w tych regatach cieszy – mówi Waldemar Wiertel. - Sezon, jeśli chodzi o moją osobę, to mało wykorzystany. Jednakże trochę popływałem, wprawdzie mogło tego być więcej, ale przeszkodą był brak czasu. Ale to co powiało wykorzystywałem – dodaje.

Z kolei trzeciego na mecie, Andrzej Molendę, komandora Klubu Żeglarskiego „Korsarz” poprosiliśmy o podsumowanie zakończonego sezonu. - Chciałoby się coraz lepiej to robić, ale brak czasu. Cieszę się, że odbyły się w tym roku te obozy dla młodych adeptów żeglarstwa w klasie Optymist. W tym roku bardziej zadbaliśmy o dzieci, niż o nas, ale chodzi o to, by ta praca z dziećmi później owocowała. Trochę żałujemy, że z braku czasu mało w tym roku pływaliśmy, ale ogólnie z tego sezonu jestem zadowolony. Każdy sezon przynosi coś nowego, coś fajnego, przybywa młodych żeglarzy i dlatego ten sezon oceniam pozytywnie – podkreśla A. Molenda.

Jaki to sezon dla żeglarzy z powiatu gnieźnieńskiego?
Regaty w Kłecku były doskonałą okazją, by porozmawiać z jednym z najbardziej doświadczonych żeglarzy z powiecie gnieźnieńskim Pawłem Czudowski z Gnieźnieńskiego Klubu Turystyki Wodnej PTTK „Horyzont”.

- Przedsiębiorczość indywidualnych ludzi powoduje, że żeglarstwo rozwija się w powiecie gnieźnieńskim. Zaangażowanie, jeśli chodzi o samorządy, jest znikome, ponieważ przykładowo tutaj w Kłecku od pewnego czasu toczy się sprawa przekopu. I dzisiaj łódki miały problem żeby przejść ten przesmyk, samorządy się w to nie włączają, mimo, że my żeśmy jakoś tę drogę przetarli, kontakty nawiązaliśmy, ale my jesteśmy mało władni, bo właścicielem wszystkiego jest samorząd – mówi P. Czudowski. - Pływam tutaj bardzo często na żaglach, choć wszyscy mówią, że na żaglach tutaj bardzo ciężko się pływa, ale powiem, że ja pływam tylko i wyłącznie na żaglach, i dobrze się pływa. Na tym jeziorze można nauczyć się żeglować - dodaje.

Zapytany o rozwój turystyki wodnej, P. Czudowski odpowiada, że ona się rozwija a najlepszym przykładem są młodzi adepci żeglarstwa, których mogliśmy spotkać w nad jeziorem Kłeckim. - Z rozmów z nimi na brzegu widać, że oni się w to bardzo angażują. Chwała za to panu Pawłowi Tomczykowi za zaangażowanie i Andrzejowi Molendzie, że pomaga udostępniając tę pięknie urządzoną stanicę żeglarską. I na pewno będzie to się jeszcze bardziej rozwijało, dlatego, że my chcemy tutaj jako turystykę wodną rozwijać i kajaki, i motorowodniactwo, i żeglarstwo – podkreśla.

P. Czudowski zgadza się z tezą, że w tym roku – oprócz Kłecka i Skorzęcina – na żeglarskiej mapie powiatu gnieźnieńskiego pojawiło się Trzemeszno. - Gmina Trzemeszno bardzo się zaangażowała w rozwój żeglarstwa, ponieważ Urząd oraz Ośrodek Sportu i Rekreacji w Trzemesznie zorganizowały tanim kosztem kurs żeglarza. Sponsorzy kupili dwie jednostki, jedną kabinową i jedną otwartopokładową. Na tych jednostkach szkoliliśmy, i z 17 osób biorących udział w tych szkoleniach, 14 przystąpiło do egzaminów i 14 osób zdało ten egzamin przed komisją z Wielkopolskiego Związku Żeglarskiego na żeglarza jachtowego. I co się okazało? Ci ludzie tak się zaangażowali w ten temat, tak to polubili, że wybrali się jeszcze na Zatokę Gdańską, gdzie odbyli rejs morski. A potem stwierdzili, że jeśli już są tak daleko, a niektórzy też kupili jachty, to postanowili zorganizować Stowarzyszenie Pod Żaglami. I to Stowarzyszenie od tego roku zaczęło działać i nawet już prowadzą rozmowy na temat terenu pod przystań – zaznacza P. Czudowski i dodaje, że wszystkie gminy w naszym powiecie, poza Gminą Trzemeszno, są odwrócone plecami do wody. - Kiedy w 2005 roku zorganizowaliśmy Ogólnopolski Zlot Instruktorów Turystyki Żeglarskiej PTTK w Gnieźnie i obwoziliśmy uczestników zlotu po całej okolicy, to oni byli zachwyceni pięknem tych jezior, tymi terenami, zabytkami, które zwiedzaliśmy. Ale mówią: a tu nawet wędkarskiej łódki nie ma. Dlaczego to tak? Po prostu jak ktoś czegoś nie zna, to uważa, że to jest niebezpieczne i się w to nie angażuje – twierdzi P. Czudowski.

Karol Soberski