„Nalewki zawsze budzą żywe zainteresowanie”
Dodane przez admin dnia Wrzesień 15 2013 08:30:00
„Nalewki domowe” - taki tytuł nosiło drugie Laboratorium Smaku zorganizowane przez Stowarzyszenie Światowid. Prowadził je Hieronim Błażejak - mistrz w sztuce komponowania nalewek domowych, laureat wielu prestiżowych nagród w tej dziedzinie. Laboratorium polegało na pokazie i degustacji kilku rodzajów nalewek różnej jakości wykonanych przez kilku producentów. Degustacja była połączona z wykładem o smakowitości nalewek i procesach produkcji wpływających na finalny efekt nalewki. I tegoroczne laboratorium, podobnie jak ubiegłoroczne, cieszyło się ogromnym zainteresowaniem.
Treść rozszerzona
Skąd takie duże zainteresowanie Laboratorium Smaku „Nalewki domowe”? O to zapytaliśmy Katarzynę Jórgę, dyrektor Biura Stowarzyszenia Światowid. - Przede wszystkim to zasługa prowadzących te laboratorium. Hieronim Błażejak i Lucjan Rutkowski to osoby, które w swojej niesamowitej wiedzy o różnego rodzaju ziołach, owocach i produktach, z których można robić nalewki, pokazują na tym warsztacie, jakie procesy wytwarzania konkretnych smaków danej nalewki mają rzeczywisty wpływ na to, jaki dostajemy w ostateczności efekt. I tu za każdym razem słyszymy na zakończenie laboratorium wielkie brawa, czyli za każdym razem mamy grupę osób, które wychodzą z pełną świadomością, że otrzymali dokładnie to, po co tu przyszli – wyjaśnia K. Jórga.

I przyznajemy, że tak było na kilku odsłonach laboratorium (odbywającego się na terenie Wielkopolskiego Parku Etnograficznego w Dziekanowicach), które podobnie jak w roku 2012 nie pomieściło wszystkich chętnych. Zdaniem Marka Gąsiorowskiego ze Slow Food Wielkopolska, takie powodzenie tych warsztatów wynika z faktu, że sam temat, czyli nalewki, budzi zawsze żywe zainteresowanie.

- Jakby nie było w wielu domach robi się te nalewki i nie zawsze jest wystarczająca wiedza na ten temat. Degustowanie dobrych jakościowo nalewek od wybitnego producenta i pokazanie, czym one się różnią, jak można z tych lokalnych naszych owoców, czy innych surowców, bo mówimy też o kwiatach czy ziołach, zrobić dobre nalewki. I to budzi zainteresowanie, i to jest warsztat, gdzie zawsze jest pełna obsada – podkreśla M. Gąsiorowski.

Rodzajów nalewek jest niezliczona ilość. Są nalewki owocowe, miodowe, ziołowe, korzenne i inne. Ciężko jest określić liczbę gatunków, bowiem wielbiciele nalewek wciąż eksperymentują i starają się zaskakiwać swoich degustatorów. Czego więc mogli się dowiedzieć uczestnicy laboratorium? - Jakie owoce, w jakim momencie je zbierać, jaka powinna być ich dojrzałość, czy powinny być zbierane z ziemi czy zrywane z drzew, czy dojrzałem, czy niedojrzałe, czy przejrzałe, jaka moc alkoholu, do których nalewek, jaka długa maceracja, gdzie powinny dojrzewać, kiedy szybciej dojrzewają, kiedy później, jaki spirytus, jaka woda i ile w to wszystko trzeba włożyć serca – mówi Hieronim Błażejak.

Prowadzący laboratorium przyznaje, że zainteresowanie nalewkami w Polsce jest bardzo duże. - Jak zaczynałem swoją przygodę z nalewkami, to było nas niewielu w Polsce. Jak byłem na pierwszych turniejach, które zaczęły się odbywać w Kazimierzu Dolnym, to było nas kilkudziesięciu zapaleńców, a teraz jest renesans. Wszystko kwitnie bardzo mocno i bardzo się z tego cieszę, bo każdy coś robi u siebie fajnego – zaznacza H. Błażejak.

Podobnego zdania jest Lucjan Rutkowski, botanik z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu: - Zainteresowanie laboratoriami jest stosunkowo duże, coraz więcej osób tym się interesuje i trzeba mieć nadzieje, że kolejne konkursy będą już na lepszym poziomie. Niektóre osoby mają głęboką wiedzę o pewnych zagadnieniach i to jest takie miłe zaskoczenie, że człowiek musi się dobrze zastanowić, zanim coś powie.

Ale produkcja nalewek w Polsce to – można śmiało powiedzieć – droga przez mękę. W kwestiach prawnych. – Prawna trudność żeby robić nalewki jest olbrzymia i trzeba mieć duże samozaparcie. Trzeba przejść siedem ministerstw, żeby dostać zgodę na produkcję alkoholi, trzeba mieć skład celny. Celnicy przychodzą, patrzą, plombują balony, słoiki w których to wszystko jest macerowane, więc tam nie można zaglądać, bo trzeba celnika wzywać, zobaczyć co się dzieje – wyjaśnia H. Błażejak i dodaje, że jeśli chodzi o samo tworzenie nalewek to niektórzy przesładzają, ale o gustach się nie dyskutuje i każdy ma swój smak. - Ale moim zdaniem przesładzają, albo robią za mocne, albo za słabe – podkreśla.

Po zakończeniu laboratorium „Nalewki domowe” poprosiliśmy mistrza Hieronima o porównanie tegorocznych laboratoriów z ubiegłorocznymi. I czy są potrzebne? - Uważam, że takie laboratoria są jak najbardziej potrzebne. Zainteresowanie jest olbrzymie, tutaj nie było miejsc i musieliśmy dostawiać krzesła. Widzę, że jak najbardziej jest sens, dlatego że ludzie w jakiś sposób też rozmawiają o tym, a jak rozmawiają, to znaczy, że jest to sprawa taka przyjacielska, rodzinna i to jest fajne – przyznaje H. Błażejak.

Karol Soberski

Na ten temat:
Czarna porzeczka z wanilią „Wielkopolską Nalewką 2013 Roku”!
„Smakowanie nie jest wiedzą, jest doznaniem”