Niecodzienna wystawa przyrodnicza. Czy sarna to „żona jelenia”?
Dodane przez admin dnia Wrzesień 17 2013 18:00:00
W związku z obchodami 90-lecia Polskiego Związku Łowieckiego w Centrum Kultury „Scena to dziwna” mogliśmy oglądać wystawę łowiecką. Przez siedem dni odwiedziło ją kilka tysięcy osób, zarówno indywidualnie, jak i w grupach szkolnych. Wystawa składała się kilku ekspozycji połączonych w jedną całość. W jej przygotowanie, trwające cztery dni, zaangażowanych było kilka osób. Efekt był adekwatny do włożonego trudu ponieważ nie było osoby, na której ekspozycja nie zrobiła by wrażanie.
Treść rozszerzona
Duża część zajmowała wystawa spreparowanych ptaków i ssaków, głównie gatunków łownych wkomponowana w imitację lasu. Medaliony dzików i jeleni wyglądały jak ze ściany lasu.

Nad wszystkimi dominował bielik nasz największy ptak drapieżny, którego rozpiętość skrzydeł sięga niemal 250 cm. Inną ciekawostka były wypchane kuraki leśne. Był głuszec, tokujące cietrzewie oraz jarząbek. Poza nimi mogliśmy zobaczyć przepiórkę, trzy gatunki bażantów, srokę, słonkę, kruka, myszołowa, bąka, kormorana, łyskę, cyraneczkę oraz parę kaczek krzyżówek.

Największym spreparowanym ssakiem w całości był muflon, gatunek sprowadzony do Polski z Korsyki i Sardynii. Bardzo ładnie prezentowały się cztery sarny w tym jeden kozioł z białymi plamami w ubarwieniu. Poza nimi były lisy, jenot, szop pracz, borsuk, wydra, dziki królik i tchórze. Wiele osób i praktycznie wszystkie dzieci widziało niektóre z tych gatunków po raz pierwszy w życiu.

- Często uczniowie młodszych klas pytani przez oprowadzających po wystawie co to jest za zwierzę ze wskazaniem na borsuka słyszeli odpowiedź: skunks, tchórze były fretkami a sarna to „żona jelenia”. To ostanie stwierdzenie pokutuje w zdecydowanej większości naszego społeczeństwa - mówi Bartosz Krąkowski, myśliwy z Koła Łowieckiego „Sokół” w Kiszkowie, który oprowadzał po wystawie. - W naszej telewizji brakuje programów przyrodniczych i edukacyjnych dotyczących naszej rodzimej flory i fauny. Dzieci doskonale znają lwy, żyrafy, tygrysy czy skunksy ale mają problem już z rozpoznawaniem rodzimych gatunków ssaków – dodaje.

Jeszcze gorzej jest jeśli chodzi o rozpoznawanie ptaków. Takie wystawy jak ta, i przygotowane w taki sposób, zdecydowanie przybliżają na taka wiedzę. Powinny być organizowane częściej i na dłuższy czas aby jak najwięcej osób mogło z nich skorzystać.

Jedna ze ścian wystawy przedstawiła poroża naszych jeleniowatych oraz oręża dzików. Na samej górze było wyeksponowanych kilka wieńców jeleni. Zwiedzający dowiadywali się, że wieniec jelenia zbudowanych jest z dwóch tyk a każda tyka z odnóg, które nazywamy oczniakami, nadoczniakami, opierakami i koroną. Byki mogą być regularne lub nieregularne ale czytelnikom pozostawiamy do rozszyfrowania następujący opis poroża w gwarze łowieckiej: „byk szesnastak nieregularny jednostronnie koronny”.

Dużym zaskoczeniem dla zwiedzających był fakt, że tak wielkie poroże rośnie zaledwie w kilka miesięcy i co roku nakładane jest nowe. Poniżej były łopaty danieli w tym jeden medalowy byk. Pod łopatami znajdował się cały rząd parostków kozłów których ozdobą były trzy medalowe trofea zdobyte przez Pawła Poterskiego z Koła Łowieckiego w Mieleszynie.

Wyeksponowana była też kolekcja kozłów selekcyjnych tzw. myłkusów. Na samym dole zwiedzający mogli podziwiać w całej okazałości oręża dzików.

Na wystawie zobaczyć można było także rożnego rodzaju akcesoria i ozdoby o tematyce łowieckie to jest wabiki, fajki, stare dokumenty czy przyrządy do elaboracji naboi. Był także kącik z grami i zabawami edukacyjnymi dla dzieci gdzie można było sprawdzić własna wiedzę na tematy przyrodniczej.

Wystawa, której organizatorami były Koła Łowieckie Powiatu Gnieźnieńskiego, Starostwo Powiatowe w Gnieźnie i Nadleśnictwo Gniezno, okazała się strzałem w dziesiątkę, zarówno pod względem promocji łowiectwa, jak i ze względów edukacyjnych. Miejmy nadzieję, że takich ekspozycji będzie więcej.

(kfs)