Nadzieja umiera ostatnia...
Dodane przez admin dnia Czerwiec 24 2013 16:00:00
Tymi samymi słowami rozpocząłem swój mini-reportaż przed rokiem. Pisałem wtedy o remoncie dachów nad czerniejewskim pałacem. Miło mi dzisiaj stwierdzić, że nadzieja dla zabytkowego Zespołu Pałacowego powraca, słychać ją i widać w dzień powszedni - kiedy trwają prace remontowe w samym pałacu, a szczególnie można to zauważyć wokół urokliwej Wozowni, która ponownie ma pełnić rolę oryginalnej restauracji. Cóż jednak komu po samym obiekcie, gdyby nie było zainteresowania nim. Z przyjemnością więc stwierdzam, że zarówno w dni powszednie jak i niedziele i święta, w pałacowym parku trwa nieustanny ruch, ludzie przyjeżdżają, pytają i... czekają.
Treść rozszerzona
Nieoficjalnie wiem, że pierwszym obiektem który otworzy swoje podwoje na miłych gości, będzie wspomniana Wozownia, ma to się stać za jakieś pół miesiąca. Obecnie w trakcie remontu jest dach obiektu, chociaż prace wewnątrz budynku są już na ukończeniu. Dla niezorientowanych. Wozownia - to zabytkowy gmach po prawej stronie zewnętrznego dziedzińca. Vis a vis niej jest usytuowana zabytkowa Stajnia i tutaj należy z bólem zauważyć, że stopień dewastacji tego zabytku jest największy. Przez ostatnie lata pełniła ona pierwotną rolę stajni przez małe „s” i jako budynek czysto gospodarczy, ucierpiała najbardziej. Szczególnej troski wymaga jej dach, ale i wnętrze wymaga wielkich nakładów, bo przecież szczerze w to wątpię, aby w obecnej dobie obiekt miał być ponownie budynkiem dla zwierząt, to już raczej mu nie grozi; i całe szczęście, bo plany nowego dzierżawcy Zespołu są bardzo ambitne, a najważniejsze, że są stopniowo realizowane.

Dobrze się stało, że poprzedni administrator obiektu, czyli Agencja Rolna, wyremontowała dachy, nad pałacem i oficynami, oraz pobudowała nowy most na parkowym stawie, czyli „Pile”. W niezłym stanie jest też „Bażanciarnia”, czyli położony w głębi parku pałacyk myśliwski, a ja tak sobie myślę, czy komuś wystarczy wyobraźni, aby odnowić zabytek usytuowany daleko w lesie, czyli „Pomnik”, miejsce tragicznej śmierci jednego z właścicieli czerniejewskich i łabiszyńskich dóbr.

Ostatni właściciele czerniejewskiego pałacu uciekli stąd na parę godzin przed wkroczeniem Niemców. Uciekli – jakkolwiek to zabrzmi prawie na bosaka i pomimo tego że poprzez Rumunię i Austrię dotarli do Rzymu, to nie doświadczyli tam spokoju i wkrótce wylądowali w berlińskim więzieniu, które opuścili tuż przed jego zajęciem przez aliantów. Ostatni dziedzic – hr. Leon Skórzewski podczas pobytu rodziców w niemieckim „uzdrowisku” pozostawał pod opieką sióstr zakonnych w Watykanie. Obecnie mieszka w Australii i nadziei na odzyskanie pałacu w którym się urodził nie posiada, a jak sam stwierdza, jego jedynego syna to już kompletnie nie interesuje.

Szczepan Kropaczewski

Na ten temat:
Nadzieja umiera ostatnia. Remont dachów Zespołu Pałacowego w Czerniejewie!