Kawałek Indii w Ogrodach Hotelu Adalbertus
Dodane przez admin dnia Czerwiec 15 2013 09:00:00
Kardamon, curry, naan... to nie magiczne zaklęcie. To po prostu kuchnia indyjska. Ten kto nie narzeka na pikantność i intensywność smaku potraw z pewnością wczoraj nacieszył swoje podniebienie, przepysznymi rozmaitościami jakie serwował Hotel Adalbertus. W otoczeniu pięknej zieleni, już po raz siódmy rozpoczął się cykl Wakacyjnych Podróży Kulinarnych Dookoła Świata. Swoją podróż rozpoczęliśmy od Indii.
Treść rozszerzona
Indie, kraj będący kwintesencją Orientu, to radość, muzyka, barwne stroje, przedziwni bogowie, zapach kardamonu i curry... Indie to miejsce, gdzie spotykają się skrajności, tworząc niezwykłą i niepowtarzalną całość. Slumsy, asceci, tłumy, przy zapełnionych rikszami ulicach, hałas, egzotyczne dźwięki, wielkie wytwórnie filmowe, ostre jedzenie i spacerujące po ulicach święte krowy. Tak w skrócie można przedstawić ten niezwykły region.

Zapewne niewielu z nas miało okazje być w Indiach. Poznać tamtejszą kulturę, zwyczaje czy kulinarne specjały. Hotel Adalbertus zabrał nas w magiczna podróż właśnie w tamte rejony. – Po raz siódmy mamy możliwość podróżowania z naszymi gośćmi po świecie i kosztowania jego smaków, aromatów. No i tym razem zaczęliśmy od kuchni indyjskiej. W tym sezonie przewidzieliśmy również kuchnię japońską i meksykańską. Dzisiaj na początek tak jak już wspomniałam kuchnia indyjska. Potrawy z tego zakątka świata są dość charakterystyczne, ponieważ przeważają tu dość pikantne dania i właśnie takie specjały serwujemy dzisiaj naszym gościom – mówi Izabela Nawrocka, szefowa działu marketingu sieci Hotelu Pietrak.

Przez cały wieczór goście próbowali najpopularniejszych potraw indyjskiej kuchni. Muzyka grająca w tle sprawiała, że w połączeniu z egzotycznym jedzeniem naprawdę można było poczuć się jak południowej części Azji. Ludzie, którzy interesują się choć trochę tym zakątkiem świata zapewne wiedzą, że kuchnia indyjska rządzi się swoimi prawami. – Religia muzułmańska wyznacza taki jakby trend kulinarny, gdzie nie je się wołowiny. Jeśli już jemy to mięso, to są to tylko odłamy chrześcijańskie. Dawniej tubylcy portugalscy, którzy zamieszkiwali zachodnie części Indii, to właśnie oni jakby rozpropagowali możliwość jedzenia wołowiny i wyłącznie oni ją spożywają. Dlatego też dzisiaj oprócz drobiu mamy też właśnie wołowinę – zapewnia I. Nawrocka.

Wśród bogatego menu jakie Hotel Adalbertus zapewnił gościom, największym powodzeniem cieszył się tradycyjny indyjski chleb naan z dodatkiem kardamonu i czosnku oraz pikantna zupa z krewetkami. Oprócz tego na gości czekała sałatka z serem zapiekanym w mące z soczewicy z dodatkami orzechów, golonki z kurczaka na ostro, pikantna wieprzowina, szaszłyki z jagnięciny czy ziemniaczki po bombajski. Po doskonałej kolacji, na przybyłych czekały indyjskie desery między innymi truskawki w jogurcie z migdałami i kwiatem ogórecznika.

Atrakcja podczas wieczoru było kulinarne show. Kucharze Hotelu Pietrak na oczach wszystkich przygotowywali tradycyjne indyjskie potrawy. Do zabawy włączyli chętnych gości, którzy mieli okazje nauczyć się jak przygotowywać np. curry. Oprócz kulinarnego widowiska, swoją wiedzę i zamiłowanie na temat Indii przedstawiła Ewa Woźniak. – Jestem wieloletnia nauczycielka jogi. O Indiach wiem bardzo dużo, ponieważ pokusiłam się nawet o skończenie podyplomowych studiów jogi, które powstały w Polsce trzy lata temu. Coś co powala turystę, który przyleciał do Indii jest ilość ludzi. Bez względu na porę dnia i nocy. Z tymi klimatami jakie dzisiaj tutaj mamy, mam do czynienia na co dzień, ponieważ na jodze, która prowadzę staram się przemycać i muzykę i mantrę. Dzisiejsze dania są bardzo dobrze zrobione, jest wszystko to co powinna mieć kuchnia indyjska – przekonuje E. Woźniak.

Podróż do Indii niewątpliwie była udana, a dowodem na to były uśmiechnięte twarzy gości, oraz ich najedzone brzuchy. – Kuchnia indyjska bardzo mi smakowała, ponieważ uwielbiam ostre potrawy. Najbardziej smakowała mi ta zupka z krewetkami na początku. To było pierwsze uderzenie tego indyjskiego smaku na tym dzisiejszym pokazie. Jestem naprawdę bardzo mile zaskoczony – mówi pan Janusz, jeden z gości wieczoru.

Ci, którzy od samego czytania zrobili się głodni i żałują, że nie było ich wczoraj, niech się nie martwią, bowiem już 12 lipca kolejna podróż, tym razem polecimy do Japonii. Gorąco zachęcamy!

Inez Fiszer