Sekrety starych drzwi... Niecodzienne znalezisko w Kiszkowie!
Dodane przez admin dnia Maj 02 2013 08:00:00
Nie trzeba szukać przygody. Nie znajdzie się jej, choćby pojechał się aż na koniec świata, za siedem rzek i za siedem gór. Nie zjawi się, choćby czekało się na nią dzień i noc... Przygoda zjawia się sama! I właśnie takiej niecodziennej, historycznej przygody doświadczył mieszkaniec Kiszkowa – Marek Sztandera, który dokonał niecodziennego znaleziska. W drzwiach budynku przy ul. Polnej 5 w Kiszkowie odnalazł akta szkoły katolickiej z lat 1870-1917. Na znalezisko składa się kilka teczek dokumentów...
Treść rozszerzona
Zaczęło się od porządków...
- Wziąłem się za porządki w swoim obejściu. Postanowiłem rozebrać także stare metalowe drzwi, które leżały już od wielu lat. Drzwi byłe drewniane obite stalową blachą. Przy pierwszym uderzeniu siekierą i próbie oderwania metalu zobaczyłem, że są tam jakieś „papiery”, zupełnie nie spodziewałem się, że może być coś tam wewnątrz i niestety uszkodziłem jedną z teczek. Resztę robiłem już ostrożnie. Po oderwaniu zobaczyłem poprzybijane teczki do wgłębień w drzwiach. Były w całkiem niezłym stanie, wszystkie w języku niemieckim – opowiada Marek Sztandera. - Mając świadomość jak cenne może to być znalezisko zaniosłem je do mojego nauczyciela pana Marka Kabacińskiego, z którym na tematy historyczne rozmawiałem – dodaje.

Tajemnica reklamówki
Następnego dnia do Urzędu Gminy w Kiszkowie przyszedł rozentuzjazmowany Marek Kabaciński. - Słuchajcie, mam dla was niesamowite informacje - powiedział przekraczając próg biura, do sekretarza gminy Radosława Występskiego i Anny Frąckowiak. I wskazał na zawartość reklamówki, którą trzymał w dłoniach...

Chwilę potem, zawartość reklamówki leżała już na biurku u sekretarza a M. Kabaciński zaczął opowieść: - Dostałem to dzisiaj od mojego byłego ucznia – Marka Sztandery. - Jednak moja nauka nie poszła w las. Marek w ostatnich dniach porządkował swoje obejście. Zawsze mu powtarzałem, że jak znajdzie u siebie jakieś stare dokumenty, to niech ich nie pali, tylko mi przyniesie. Tak też zrobił. Od dawna podejrzewałem, że u niego „coś” jeszcze może być. I nie myliłem się. Teraz przynoszę to wam, żebyście zrobili z tym, co trzeba. To jest jedna teczka. W domu mam jeszcze kilka - dodaje.

Marek Kabaciński był nauczycielem w technikum rolniczym w Kiszkowie oraz naczelnikiem gminy. Jest pasjonatem lokalnej historii i dlatego od razu poznał „wartość” tego znaleziska. Ta pasja nie wzięła się znikąd gdyż dziadek pana Marka był powstańcem wielkopolskim.

„Distrikt-Amt”
Budynek w którym mieszka Marek Sztandera, i w którym dokonano znaleziska jest jednym z najstarszych w Kiszkowie. Jest typowym budynkiem pruski budowanym z czerwonej cegły pokryty dachówką karpiówką a z dachem naczółkowym. W XIX wieku mieścił się tzw. Distrikt-Amt – odpowiednik dzisiejszego urzędu gminy oraz policji, potem w czasie wojny była tam tzw. „ochronka” dla dzieci, a po II wojnie posterunek milicji.

Tuczyński powraca
W kolejnych dniach Anna Frąckowiak i Bartosz Krąkowski pracownicy Urzędu Gminy w Kiszkowie zaczęli przeglądać i fotografować dokumenty. Wstępnie ustalili, że są stare akta Welnau pochodzące z okresu: 1871-1917. Były to dokumenty urzędowe, wszystkie w języku niemieckim. Część z nich to gotowe formularze, księgi rachunkowe szkoły i korespondencja.

- Zakres dat zwrócił naszą szczególną uwagę i pojawiała się myśl – to lata w których w Kiszkowskiej Szkole Katolickiej żył i pracował Franciszek Ksawery Tuczyński, autor powieści „Ofiary Zabobonu”, której akcja dzieje się w Kiszkowie - dodaje B. Krąkowski. I te przeczucie się sprawdziły. Wśród dokumentów znajdowało kilka podpisanych przez: F.X. Tuczyńskiego. I to właśnie te dokumenty zrobiły na największe wrażenie! - Niesamowite było także to, że znalezione zostały właśnie teraz, krótko po ukazaniu się książki jego autorstwa – podkreśla A. Frąckowiak.

Jednym z dokumentów jest coś w formie podania o pracę, współczesnego CV, o przyjęcie na posadę nauczycielską w Kiszkowie. Pismo datowane jest na 8 maja 1876 roku. Jednym z punktów tego pisma są rekomendacje nauczyciela Nowaka z miejscowości Żoń koło Mogilna. Ten fakt nie jest odnotowany w dotychczasowej biografii Tuczyńskiego. Wszystkie dokumenty związane z autorem „Ofiar zabobonu” będą poddane szczególnej analizie a o wszelkich ciekawostkach będziemy informować.

„Czuję dreszcze emocji”
Tą radosną wiadomością podzielili się również z panią Marią Dolatą, prawnuczką brata autora, która w mailu napisała m.in. - Dziękuję za przesyłkę, czuję dreszcze emocji, które były Waszym udziałem. To niezwykłe zdarzenie, niezwykłe! Jak skomentowałby tego typu odkrycie nasz Franciszek Xsawery? Więc jednak oprócz książek coś pozostało. Ciekawe dokumenty , ale przetłumaczenie ich będzie trudną sprawą. To mogą być ciekawe dokumenty dla historyka znawcy XIX wieku.

Największa wartość dla mieszkańców Kiszkowa
Kilka dni temu dokumenty zostały przekazane do Archiwum Państwowego w Gnieźnie. Marek Szczepaniak, kierownik Archiwum, po wstępnym zapoznaniu się z dokumentami stwierdził, że jest to zbiór różnych dokumentów, zarówno szkolnych, jak i urzędowych. - Są tam dokumenty dotyczące poboru podatku gruntowego, wykaz podatników, a także akta szkoły katolickiej i szkół ewangelickich z terenu gminy. W aktach szkolnych są 2 teczki, w których zapisywane były kary nałożone na rodziców, których dzieci nie uczęszczały do szkoły. Jedna to księga rachunkowa szkoły z rozpisaniem kwot na jej remonty – mówi Marek Szczepaniak.

Szczegółowy spis akt zostanie sporządzony w najbliższym czasie. Będzie on stanowił załącznik do protokołu przekazania do Archiwum Państwowego.

Według M. Szczepaniaka te dokumenty mają jedynie wartość historyczną. - Często ludzie myślą ze można na czymś takim zarobić, a to są dokumenty mające wartość tylko dla historyków związanych z danym regionem. To znalezisko ma największą wartość dla mieszkańców Kiszkowa – podkreśla kierownik Archiwum.

O losach tych dokumentów i o tym, co z nich udało się szczegółowo wyczytać będziemy informować na bieżąco.

Karol Soberski