„Gdy gaśnie pamięć ludzka, zaczynają mówić kamienie”
Dodane przez admin dnia Kwiecień 21 2013 20:00:00
Ogromnym zainteresowaniem mieszkańców gminy Rogowo, jak również samorządowców tejże gminy oraz powiatu żnińskiego, cieszyła się pałucka premierę filmu „Wyspa władców” połączona z wykładem prof. Andrzeja Wyrwy, dyrektora Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Spotkanie, które odbyło się w Gminnym Domu Kultury w Rogowie zorganizowane zostało przez Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne oraz wójta gminy Rogowo – Józefa Sosnowskiego.
Treść rozszerzona
Spotkanie rozpoczęła - w imieniu władz gminy Rogowo - Martyna Goclik, podinspektor ds. promocji, informacji publicznej, turystyki i wypoczynku Urzędu Gminy w Rogowie. Następnie głos zabrał Karol Soberski, prezes Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego, który przybliżył działalność Towarzystwa oraz przedstawił plany na najbliższe miesiące.

- Nie ma takiego miejsca w naszym regionie, w którym nie istniałyby jakieś zagadki. Gdy do tego dodamy piękno natury naszego regionu i bardzo wiele atrakcji turystycznych oraz perełek historycznych skupionych w dziesięciu powiatach na których działamy, to można rzec, że grzechem byłoby nie wykorzystać tego faktu, że mieszkamy w tak pięknym regionie Polski – zakończył K. Soberski.

„Ostrów Lednicki na mapie kulturowej Polski odgrywa najważniejszą rolę”
Następnie przyszedł czas na film. „Wyspa władców” to filmowa, popularno-naukowa refleksja o Ostrowie Lednickim - „Pomniku Historii Narodu Polskiego”, która we wczesnym średniowieczu była jednym z najważniejszych ośrodków państwa Pierwszych Piastów, miejscem chrztów i wiecznego spoczynku wczesnych elit, a także znaczącym centrum militarnym i gospodarczym naszego kraju. Zanim jednak zebrani w sali widowiskowej GDK zobaczyli „Wyspę władców” wstęp wygłosił prof. Andrzeja Wyrwy, dyrektora Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy.

- Cieszę się, że będziemy mogli się z państwem podzielić naszymi refleksjami na temat miejsca, które na mapie kulturowej Polski odgrywa najważniejszą rolę – zaczął profesor Wyrwa. - Co prawda ta rola wśród szerokich rzesz społeczeństwa nie jest do końca jeszcze znana. Stąd też bardzo nam miło, że przybyliście państwo na dzisiejsze spotkanie. Będziemy mogli opowiedzieć taką historię sprzed tysiąca lat. To co wiemy na temat tego czasu ze źródeł pisanych to bardzo niewiele. Jeśli zajrzymy do roczników i kronik otrzymamy bardzo prozaiczne, enigmatyczne, krótkie informacje – kontynuuje A. Wyrwa. - Dąbrówka lub Dobrawa przybyła w roku 965, Mieszko ochrzcił się. I ta informacja w tej formie lub w zbliżonej powtarzana jest we wszystkich rocznikach, itd. Pierwszą osobą, która szerzej opisała owe wydarzenie sprzed 1000 roku, które pozwoliły nam wejść na stałe na karty historii i rozpocząć historyczny okres dziejów to dopiero Gall Anonim około 150 lat później od pierwszych wydarzeń – opowiada dyrektor Muzeum.

„Gdy gaśnie pamięć ludzka, zaczynają mówić kamienie”
Dalej prof. Andrzej Wyrwa przyznaje, że Gall Anonim już pisał, nie jako bezpośredni świadek, tylko jako ten, który usłyszał po tych którzy pamiętali. - W związku z tym zapisał tylko to, co tradycja ustna przekazała do jego czasów. Następnie o tych pierwszych wydarzeniach pisali wszyscy inni kronikarze: mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem, Kronika Wielkopolska, Kronika Polsko-Śląska, aż do wielkiego, pierwszego historiografa, Jana Długosza – wyjaśnia. - Gdy czytamy Galla Anonima czy Jana Długosza to zauważymy, że meritum jest takie samo. Inne są tylko słowa w które ubrał Długosz opowieść Galla – dodaje. - I gdybyśmy tylko i wyłącznie korzystali ze źródeł pisanych, dane by nam było znać tylko i wyłącznie skrawki tej opowieści sprzed tysiąca, ośmiuset, siedmiuset lat, nie mówiąc już o czasach prahistorycznych. I dobrze się stało, że w XIX wieku zaczęła się tworzyć nowa dyscyplina, która została potem nazwana archeologią – podkreśla. - Archeologia umożliwiała poznanie tego, co było dotychczas nieznane. Parafrazując słowa Biblii możemy powiedzieć, że „gdy gaśnie pamięć ludzka, zaczynają mówić kamienie”. Ktoś może się uśmiechnąć, no jakże kamień może nam coś powiedzieć. Wszystko co zostało stworzone, chce opowiedzieć swoją historię. Tylko my musimy się nauczyć języka tego, którym dany przedmiot do nas przemawia – zaznacza.

„Tam były ruiny...”
- Jestem archeologiem, który wiele lat przepracował w terenie, tu niedaleko państwa na Pałukach, które są mi bardzo bliskie, w Łeknie – kontynuował prof. Wyrwa. - Przygotowując dzieje Ostrowa Lednickiego starałem się spojrzeć na to, co wiedzielibyśmy gdyby nie badania archeologiczne. W 1856 roku Albin hrabia Węsierski starając się zabezpieczyć wszystko to, co na wyspie zostało zachowane, a nieznane było nic. Tam były ruiny i wyobrażano sobie, że są to początki państwa polskiego. Albo przedchrześcijańskie, albo już z czasów chrześcijańskich. One były najpierw sprzedane jednemu z mieszczan z Gniezna, który z kolei mając do dyspozycji wielką bazę surowcową kamienia, po prostu z tej wyspy zaczął kamienie wywozić i zaczął rozbierać te ruiny – mówi dyrektor Muzeum. - Ruiny o których stary Długosz w XV wieku pisał, że porównuje je do katedry gnieźnieńskiej, bo tam była pierwsza katedra gnieźnieńska. Też nie miał świadomości pełnej na ten temat, ale takie wyobrażenie odnośnie tego miejsca istniało – zaznacza. - Ale nikt nie wiedział, bo w żadnym źródle pisanym nie było żadnej informacji o starym Ostrowie Lednickim. Ostrów to wyspa w języku łacińskim, czyli wyspa na jeziorze Lednickim. I wówczas Albin hrabia Węsierski zaczął chodzić, szperać, zbierać tak jak dzisiaj archeolodzy robią badania powierzchniowe i z tymi zabytkami do uczonych polskich, jeszcze nie archeologów, tylko starożytników, którzy znali się na tym co ziemia w sobie kryje – dodaje.

„Święta Wyspa”
Następnie prof. Wyrwa przybliżył postać Karola Libelta, który w sprawie Ostrowa Lednickiego korespondował z Węsierskim, przybliżył postać Joachima Lelewela, którego zapytano w liście co myśli na temat Ostrowa Lednickiego. - I Lelewel odpisał, że ten obiekt należy identyfikować z początkami państwa polskiego. Drugim wielkim historykiem, który w tym czasie funkcjonował, by wielki historyk warszawska Aleksander Przeździecki, który zajmował się wydawaniem dzieł Długosza. I on, i Węsierski byli praktycznie promotorami tego nieznanego miejsca. I z dnia na dzień, jak Feniks z popiołów, powoli, ale systematycznie wiedza na temat tego miejsca rosła – opowiada A. Wyrwa. - W XIX wieku, gdy Polski nie ma na mapie, na stary Ostrów Lednicki wszyscy ciągnęli, ze wszystkich zaborów, jak do świętego miejsca, o której to wyspie w „Starej Baśni” Józef Ignacy Kraszewski napisał, że jest to „Święta Wyspa”. Stamtąd nasze korzenie. Libelt z kolei dodał, że jest to najważniejszy zabytek naszych ziem i jemu jesteśmy winni cześć i dbałość o niego. To są nieprawdopodobnie naładowane patriotycznym charakterem, takim entuzjazmem listy – opowiada A. Wyrwa.

Zapraszając na film prof. A. Wyrwa podkreśla, że ten film jest taką opowieścią o przeszłości skonstruowaną najdokładniej jak się da obecnie, aby opowiedzieć o pierwszych dniach naszego państwa. - O tym jak Mieszko I zaczął budować podwaliny naszej państwowości, jak Bolesław Chrobry przejął to miejsce i schedę po ojcu, a następnie jak to miejsce w wyniku najazdu zostało zniszczone. Ale nie zostało zniszczone państwo. To państwo dalej się rozwijało – zaznacza.

„Wyspa władców”
Opowiadana w filmie historia sprzed tysiąca lat została oparta na wynikach pogłębionych badań archeologiczno- architektonicznych, badań z zakresu archeologii podwodnej, badań przyrodniczych i pozyskanych w ich trakcie zabytków, które poddane badaniom specjalistycznym prowadzonym przez Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy przy współpracy naukowców z różnych ośrodków w kraju zaczęły ukazywać zaklęty w nich obraz życia naszych pierwszych władców, tworzących podstawy naszej państwowości. Zastosowane w filmie inscenizacje, animacje i rekonstrukcje komputerowe przenoszą widza z malowniczego krajobrazu lednickiej wyspy do dawnych osad obsługujących dwór księcia, ratajów uprawiających ziemię, rzemieślników w ich warsztatach, kupców prowadzących handel i wojów broniących swej domeny w czasie najazdu księcia czeskiego Brzetysława. Prezentowany film to piękna, naukowa, fabularyzowana, poetycka opowieść o często przez nas nieuświadamianym, stałym związku współczesnych z przeszłością.

Archeologia to przygoda, historia to przygoda
Prof. Wyrwa podkreśla, że film „Wyspa władców” to nie tylko film o wyspie, ale i o archeologii, o tych uczonych, którzy z tych niemych szczątków starają się wyciągnąć jakieś informacje, żeby dopowiedzieć tę zapomnianą historię. - Archeolog jest jak detektyw. Będąc w wieku młodzieży, która tutaj jest pamiętam, że właśnie pod wpływem Walentego Szwajcera, wszyscy opowiadali mi o archeologii, to ja mówię, że też idę kopać. Przygotowałem sobie małe wiaderko, łopatkę i kolegą się umówiliśmy, że idziemy na wielkie wykopaliska. Wiedzieliśmy w którym miejscu mamy kopać, poszliśmy, zaczęliśmy kopać, dołek wykopaliśmy i nic nie ma. Archeologia się nie udał. Wróciliśmy zrozpaczeni – wspomina z uśmiechem prof. Wyrwa. - Ale ten zadany wówczas w dzieciństwie impuls spowodował to, że jak już zdawałem do liceum, to pisałem temat wolny, że chciałbym zostać archeologiem – podkreśla. - Potem studiowałem archeologię i to była jedna z największych przygód mojego życia. Nie raz na wykopaliskach jest dosyć nudno. Kopie się, kopie, ale najgorzej jak coś wyjdzie i trzeba kopać bardzo powoli, żeby nie zniszczyć warstwy, która chce nam opowiedzieć swoją historię. Jeśli tak się powoli odsłania, coraz bardziej, to adrenalina rośnie, jeśli się wyjmuje ten przedmiot, ma się troszeczkę wyobraźni to ma się do czynienia z czymś, co było związane z człowiekiem sprzed tysiąca lat, w innych przypadkach więcej. To jest nieprawdopodobna rzecz – dodaje.

Dalej A. Wyrwa opowiada, że pewnego razu na jednych wykopaliskach pojawił się ich znajomy, który wprowadzony w arkana kopania, w pewnym krzyczy: - Dajcie mi jakiś słoik! - Co się stało? - pytamy go. - Znalazłem dziurkę i będę chwytał średniowieczne powietrze – opowiada prof. Wyrwa. - Śmiechu było co niemiara, a był to dorosły człowiek, ale w każdym bądź razie to jest właśnie tego typu rzecz, że spotykamy się z takimi przedmiotami, takimi wyobrażeniami, ale jednocześnie człowiek uczy się pokory. Szczególnie jeśli badamy cmentarzyska. Są to szczególne refleksje nad tym co było, ale jednocześnie nad przemijaniem – podkreśla. - Jeśli nie będziemy uczyli historii to tak będzie wyglądała pamięć o nas. Dlatego tak ważne zadanie historyków. Historyk to nie zawód, archeolog to nie zawód, to jest misja pilnowania pamięci o nas samych dla przekazywania jej przyszłym pokoleniom – dodaje.

„Można usłyszeć tupot biegającego Bolesława...”
- Mam nadzieję, że spotkanie z tym filmem będzie ciekawą i dobrą refleksją, która pobudzi, przede wszystkim młodzież do tego, żeby nie tylko w internet stuknąć, spojrzeć kto to był Mieszko, ach dawno temu... Ale żeby wziąć jedną, drugą czy trzecią książkę, pobudzić własną wyobraźnię i przenieść się we własnych myślach do czasów w których te wydarzenia miały miejsce – zaznacza prof. A. Wyrwa. - Jest to jedno z najpiękniejszych przeżyć, jaki człowiek myślący może dokonać. A przenieść tak się można, wierzcie mi... – dodaje. - Zapraszam wszystkich na stary Ostrów Lednicki. Przy odrobinie wyobraźni, przypływając na wyspę, stąpając po wyspie, można między tymi szumami traw, śpiewem ptaków i bijącymi o brzegi wyspy falami, usłyszeć tupot biegającego Bolesława, Dąbrówkę proszącą Bolesława na posiłek i starego Mieszka obmyślającego plany budowy naszego państwa. To można naprawdę usłyszeć, tylko trzeba wierzyć, że się słyszy – stwierdził tajemniczo prof. Wyrwa.

Początek współpracy gminy Rogowo z PTH-T
Po zakończeniu wykładu głos zabrał Józef Sosnowski, wójt gminy Rogowo. - Chciałem bardzo serdecznie podziękować panu profesorowi za przygotowaną prelekcję, za prezentację filmu „Wyspa władców” o terenie nie tak dalekim dla nas. Mam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie z historią będzie początkiem naszej współpracy z Piastowskim Towarzystwem Historyczno-Turystycznym i jeżeli ta współpraca będzie się pomyślnie rozwijała, to sądzę, że podobne spotkania przybliżające inne zakątki naszego regionu i historie tych miejsc zostaną nam przedstawione – powiedział wójt J. Sosnowski i wręczył prof. A. Wyrwie oraz K. Soberskiemu specjalne podziękowania na piśmie.

Warto zaznaczyć, że wśród gości obecnych na spotkaniu byli m.in. Józefa Błajet, przewodnicząca Rady Powiatu Żnińskiego, Ryszard Kawka, przewodniczący Rady Gminy Rogowo, Bożena Kapuścińska, sekretarz gminy Rogowo, Wioletta Nowakowska, skarbnik gminy Rogowo, radni, dyrektorzy szkół, kierownicy jednostek organizacyjnych gminy Rogowo. Nie zabrakło też przedstawicieli powiatu gnieźnieńskiego m.in. grupy młodzieży z Witkowa oraz członkowie PTH-T.

Organizatorami spotkania byli: Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne oraz Wójt Gminy Rogowo – Józef Sosnowski.

(as)

Na ten temat:
„Gniezno powinno pokazywać początek naszej państwowości”
Tajemnice basenów chrzcielnych na Ostrowie Lednickim