Numer obozowy 21942. Zamęczony w Dachau...
Dodane przez admin dnia Grudzień 14 2014 17:30:00
W gronie wybitnych patriotów regionu gnieźnieńskiego, jest dziś już zapomniany działacz społeczny, żołnierz, wielkopolski i naukowiec - ksiądz Julian Dembiński. Niestety, do tej pory pomijano go wśród tych, którzy położyli wyjątkowe zasługi w walce o polskość. Za Polskę także oddał życie - 13 marca 1941 roku został zamęczony w Dachau... - wart jest więc szerszego spopularyzowania.
Treść rozszerzona
W Imielnie od 1 kwietnia
Powiada się, że kto zaczyna pracę 1 kwietnia, to będzie ona... zabawna. A właśnie w tym dniu w 1913 roku, ksiądz Dembiński objął parafię w Imielnie. Jego praca w tej parafii jednak wcale zabawną nie była, a wręcz przeciwnie, należała do bardzo trudnych, bowiem prawie w całości przypadła na okres pierwszej wojny światowej i powstania wielkopolskiego.

Urodził się w 1882 roku (bardziej dokładnej daty nie zdołałem ustalić) w Żerkowie koło Jarocina. Był synem siodlarza Tomasza i Franciszki z domu Pikieś. Szkołę elementarną ukończył w rodzinnym Żerkowie, skąd w 1896 roku, po pomyślnie zdanym egzaminie, trafił do piątej klasy (kwinty) w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Rok później za zgodą arcybiskupa Floriana Stablewskiego, dostał się do konwiktu (szkoła z internatem) uczniów kandydatów do seminarium duchownego. Zamieszkiwał w nim do ukończenia gimnazjum. Po zdaniu matury w roku 1904, został studentem seminarium duchownego — najpierw w Poznaniu, później w Gnieźnie. Studia ukończył w roku 1908, zaś święcenia kapłańskie z rąk biskupa Edwarda Likowskiego przyjął 9 lutego w tym samym roku.

Zaczynał w Poznaniu
Pracę duszpasterską, jako mansjonarz i wikariusz kolegiaty św. Marii Magdaleny w Poznaniu, rozpoczął 1 marca 1908 roku. Natychmiast włączył się w działalność społecznikowską. Był wówczas wicepatronem koła Katolickiego Towarzystwa Robotników Polskich. Następnym miejscem pracy księdza było Imielno, gdzie 1 kwietnia 1913 roku został proboszczem. Pracę w parafii rozpoczął od remontu kapitalnego plebanii, którą zastał jako ruderę. Rok później później wyremontował stare i postawił nowe budynki gospodarcze. Uporządkował i opłotował także cmentarz. Nowy płot postawił również wokół zabudowań probostwa. Mając tyle codziennych zajęć w parafii, znalazł jeszcze czas na pracę naukową. W 1916 roku, został członkiem zwyczajnym Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Pod koniec pierwszej wojny światowej (w roku 1917) parafia Imielno ze strony Prusaków doznała przykrej szykany. Na polecenie komisarza obwodowego z Czerniejewa, Niemca Hansa Severina, z wieży kościoła zdjęto większy dzwon. Był tak ciężki, że musiano go potłuc na wieży, aby w kawałkach znieść na dół. Mimo przymusu, dokonali tego Niemcy, bowiem Polacy uważali, że jest to czyn świętokradczy. Dzięki staraniom księdza Dembińskiego, 30 października 1918 roku (jeszcze w czasie zaboru) powstała niezwykle potrzebna polska spałka melioracyjna, ponieważ na terenie Imielna było do zmeliorowania aż 750 mórg podmokłych nieużytków.

„Polska powstała wolna i zjednoczona”
Dzięki „Kronice” jaką spisał (zapis z 19 sierpnia 1919 roku), możemy precyzyjnie prześledzić wydarzenia z tamtego okresu. Oto wybrany fragment. „Wiele przeżyliśmy od 20 listopada 1918 do dziś. Cud upragniony dla nas i ojców naszych, stał się rzeczywistością - Polska powstała wolna i zjednoczona. 27 b(ieżącego) m(iesiąca) odbędzie się u grobu św. Wojciecha (dzień wybuchu powstania - przyp. T.P.) w Gnieźnie pierwszy wolny zjazd biskupów polskich. 27 i 28 grudnia mamy przybycie Paderewskiego Józefa do Poznania - prowokacja 6 pułku grenadierów, powstanie Polaków i oswobodzenie Wielkopolski. Dalej mamy powołanie sejmu dzielnicowego - utworzenie rządu tymczasowego Naczelnej Rady Ludowej. Po ogłoszeniu powstania poszczególne powiaty wybrały także swoje rady ludowe; ja także wybrany zostałem członkiem rady ludowej zarządzającej powiatem witkowskim (wówczas Imielno administracyjnie należało do powiatu witkowskiego - przyp. T.P.) aż do mianowania przez Naczelną Radę Ludową pierwszego starosty Polaka, dziedzica p. Teodora Mukułowskiego z Kołaczkowa (gdzie był członkiem komisji przywracającej nazwy polskie miejscowości). W dzień powstania 27 i 28 grudnia byłem w Poznaniu i nocowałem u ciotki mojej Maryi Dembińskiej na Chwaliszewie nr 74. 28 w sobotę wracałem konno - rzemiennym dyszlem (zatrzymując się po drodze u znajomych - przyp. T.P.) zabierając się przez Kicin, Uzarzewo, Pobiedziska do Imielna. W czasie walk wojsk naszych huk armat dochodził nas z pod Zbąszynia, Bydgoszczy i Krotoszyna. (chyba jednak to była przesada - przyp. T.P.). Z mojej parafii nikt nie poległ, rannym został tylko lekko na północnym froncie syn dzierżawcy Ignacy Mazurkiewicz służący przy gnieźnieńskim pułku piechoty, a wstąpił jako ochotnik. Niemcy precz liczyli na zwycięstwo i na starcie orężne z nami, jednakże dotąd to nie nastąpiło. Zdaje się, że przejęcie ziem nam przyznanych nastąpi na drodze pokojowej, choć ufać im nie można i o czem także świadczy dziś nadeszły rozkaz starosty stawienia się do wojska roczników 1886, 85, 84, 83. W tym czasie zwołałem wiec w Wierzycach, na którym uchwaliliśmy zamienić szkołę protestancką z 2 - 3 dziećmi katolickimi polskimi na katolicką i co też regencja zatwierdziła. Dziś (19 sierpnia 1919 roku) stawiłem wniosek do regencji i pouczyłem gospodarza Michałowskiego (Wincentego - przyp. T.P.) z Imielenka, by również zamieniono szkołę ewangelicką w Imielenku na katolicką, a dzieci ewangelickie z Imielenka posłano do szkoły do Kocanowa, a z Kocanowa katolickie dzieci do Imielna.

(...) Urodzaje mamy nadzwyczajne - żyta, jarzyny i siana conajmniej dwa razy tyle, co inne lata. Lato jest zimne i przekropne. Żniwa znacznie się opóźniły. Węgli i opału ogromny brak, a ludzie mocno kopią torf - w Lednogórze kupił przy koleji Żyd łąkę i kopie torf na eksport koleją - znajdując wiele nabywców. Nawet regencja w Poznaniu dla braku węgla kupuje torfu”.

„Bieda była powszechna”
Dalej z „Kroniki” dowiadujemy się, że na początku listopada 1919 roku spadł śnieg na pół metra, a mróz dochodził do dziesięciu stopni. Kronikarz zapisał także, że gospodarze w Imielenku nie zdążyli wykopać warzyw i roślin okopowych i wszystko pozostało w polu. Bieda była powszechna. Biedniejsi parafianie nie mieli za co kupić odzieży i obuwia. Jedynie dobrze się wiodło gospodarzom.

„Z powodu drożyzny pito kawę zbożową”
Z zapisu dokonanego w wigilię Bożego Narodzenia (w 1919) można wyczytać, że szkoła w Imielenku była przemianowana na polską placówkę katolicką, a na jej kierownika zatrudniono Kazimierza Paprockiego. Posadę objął 1 stycznia 1920 roku. „Dnia 7 grudnia 1919 o szóstej wieczorem, w szkole w Imielnie odbyła się wieczornica, na której dzieci deklamowały wiersze i śpiewały pieśni patriotyczne. Zebrano również 105 marek na plebiscyty na Warmii, Mazurach i na Śląsku. Pieniądze przesłano do redakcji „Przewodnika Katolickiego”. 13 stycznia 1920 o jedenastej przed południem, odbyło się uroczyste poświęcenie szkoły we Wierzycach. Uczestniczył w tej uroczystości inspektor szkolny z Witkowa - Wąsowicz” (powiat witkowski zlikwidowano w 1927 roku - przyp. T.P.).

16 kwietnia 1920, w piątek, zastrajkowali robotnicy rolni. W związku z tym wydarzeniem ksiądz Dembiński zapisał: „Ludzie niesumienni - którym rządza ludu służyć ma jako piedestał wielkości, obiecują złote góry ludowi i burzą go. Tak wybuchł strajk rolny w okolicy Zaniemyśla i rozszerzył się na 5 powiatów - doszedł do Gołunia i także Nowejwsi (dziś Imielno - przyp. T.P.) w naszej parafii - ale trwał tylko 1 dzień - ludzie wrócili do pracy. Agitatorów niesumiennych powinien rząd rozstrzelać. Działo się to w piątek 16. 4. W niedzielę 18. 4. omówiłem sprawę strajku w energicznych słowach z ambony - wyrażając przytem radość, że w Nowejwsi strajk wybuchł tylko z powodu terroru robotników z innych wsi, głównie z pod Iwna i Kostrzyna. (...) Z powodu drożyzny pito kawę zbożową i herbatę z kwiatu lipowego. Tytoń z własnego siewu palono w fajkach, ponieważ papierosów było brak i były bardzo drogie”.

W wojsku
Spodobała mu się służba wojskowa i 24 sierpnia 1920 roku, jako ochotnik założył mundur. Przydzielono go do I Kompanii Sanitarnej w I Wielkopolskiej Dywizji Ochotniczej. Po zawieszeniu działalności tej formacji dostał kolejny przydział do szpitala wojskowego w Kościanie jako kapelan.

Tymczasem 21 listopada 1920 w Imielnie spłonęły budynki gospodarcze na probostwie. Ogień podłożono, ale podpalacza nie wykryto. W tej sytuacji w końcu listopada 1920 zrezygnował ze służby wojskowej. Po powrocie do parafii szybko zabrał się do odbudowy spalonych budynków. Odbudowę ukończono 15 sierpnia 1921 roku. Po ośmio i półrocznym okresie pracy w Imielnie, pod koniec tego roku przeniósł się do Dłużyny koło Śmigla. Było to 1 października 1921 roku.

Zamęczony w Dachau
W 1927 roku otrzymał nominację na dziekana dekanatu przemęckiego. Wówczas często w celach duszpasterskich wyjeżdżał do ośrodków polonijnych w Niemczech, Francji i Belgii. Szczególnie gorliwie opiekował się wychodźcami w Zeitz i okolicy. Z rozporządzenia Kancelarii Prymasowskiej, w 1932 roku, podczas rejsu do Nowego Jorku znów pełnił funkcję kapelana. Odwiedził także Rzym, gdzie od 10 do 23 kwietnia 1938 roku, jako pielgrzym wziął udział w uroczystości kanonizacyjnej Andrzeja Boboli. W tym samym roku kolejny raz odwiedził Francję.

Po napaści hitlerowców na Polskę, najpierw przebywał w Dłużynie, następnie w Lesznie, gdzie 15 lutego 1940 roku został zatrzymany przez gestapo w celu internowania w Goruszkach. Stamtąd trafił za druty do Fortu VII w Poznaniu, ale już 24 maja 1940 roku znalazł się w obozie koncentracyjnym w Dachau. W sierpniu 1940 „zaliczył” kolejny obóz. Tym razem w Buchenwaldzie. Do Dachau powtórnie trafił 8 grudnia 1940 roku (numer obozowy 21942). Tam został zamęczony 13 marca 1941 roku. Wśród współwięźniów pozostał w pamięci jako ten, który „zawsze umiał pocieszające słowa powiedzieć”.

Tadeusz Panowicz