Wielkanocne dzieła sztuki
Dodane przez admin dnia Marzec 30 2013 09:00:00
Święta Wielkanocne od zawsze kojarzą się nam z jajkami. Dawniej wierzono, że jajka ofiarowywane na te święta chronią przed złem, zapewniają zdrowie i szczęście w miłości. I aby dodatkowo zwiększyć ich magiczną moc, skorupki ozdabiano na różne sposoby w zależności od regionu Polski. Dzisiaj wiele z tych świątecznych tradycji zanika, ale dzięki takim osobom jak Stanisława Dembna z Mieściska jest szansa, by ocalić te najpiękniejsze tradycje i przekazać je kolejnym pokoleniom.
Treść rozszerzona
Stanisławę Dembną spotkaliśmy w Mieścisku, gdzie prezentowała własnoręcznie przygotowane pisanki. Jak się okazało pani Stanisława – oprócz tego, że jest mistrzynią w wykonywaniu kraszanki i uczy tej sztuki innych mieszkańców swoje gminy – potrafi o tym wspaniale opowiadać.

- Dzisiaj mamy takie czasy, że wiele pięknych, polskich tradycji wielkanocnych zanika – mówi Stanisława Dembna wykonując kolejną piękną pisankę tzw. kraszankę (powstają one przez gotowanie jajka w wywarze barwnym, uzyskiwanym wyłącznie ze składników naturalnych). I zaznacza, że nic nie zastąpi własnoręcznie przygotowanych pisanek czy palm oraz prezentów w gniazdkach, które także przygotowuje.

Tradycja ze Wschodu
Pani Stanisława jest słynna w Mieścisku, Wągrowcu i okolicach właśnie z tych unikatowych wzorów jajek, a jej prawdziwe jajka – można rzec małe dzieła sztuki – można zobaczyć na wielu wystawach. - I często jury tych konkursów podkreśla, że moje jajka są niepowtarzalne, że nie ma dwóch takich samych jajek – przyznaje.

Jak podkreśla nasza rozmówczyni, umiejętność ozdabiania jaj wzięła po rodzicach. - Mam to już w genach, po rodzicach, którzy tę tradycję przywieźli ze Wschodu, z Ukrainy, bo stamtąd pochodzą moi rodzice. Nazywali się Pakos. I tę tradycję kultywowała moja ciocia, która mieszkała w Gnieźnie, zmarła dwa lata temu i teraz ja zostałam jedyna, która w rodzinie to robię - podkreśla.

Dalej pani Stanisława z ubolewa, że dzisiaj nawet świąteczne ozdoby, tak typowe dla polskiej tradycji, są produkowane w Chinach, a przez co tracą swój charakter.

- Obecnie praktycznie wszystko można kupić gotowe w sklepach i nie ma już wspólnych rodzinnych przygotowań. Uważam jednak, że powinno się kultywować nasze tradycje dlatego ja tę tradycję ozdabiania jaj przekazuje wnuczce Zuzi, która zaczyna już rysować i zaczyna też takie jajka robić. Staram się być wierna tradycjom – mówi z dumą pani Stanisława i wspomina, że gdy była dzieckiem to na Święta Wielkiej Nocy cała jej rodzina wykonywała kraszanki. - Z opowieści rodziców pamiętam, że tam na kresach nawet cała wieś wspólnie przygotowywała ozdoby i potrawy świąteczne – dodaje.

Tajemnice kraszanki
Pani Stanisława uchyliła nam też rąbka tajemnicy, jak ona przygotowuje te unikatowe jajka-kraszanki. - Biorę jajko białe prosto od kury. Kura musi znosić jajka bez koguta, żeby nie było tego zarodka, bo z zarodkiem prędzej się psuje. A jeżeli nie ma zarodka, to jajko zaschnie, wysuszy się ale trzeba je dwie godziny gotować na wolnym ogniu. Następnie trzeba je na czterdzieści minut włożyć do cebulanki i formować, i one dostają taki piękny, bursztynowy kolor. Później trzeba je wystudzić i skrobać. A żeby jeszcze się ładnie świeciło to można ją oliwką posmarować – opowiada.

Jak zaznacza przygotowanie takiego jajka zajmuje około piętnastu minut. - I takie jajko jest niepowtarzalne, ponieważ nie umiem narysować na jajku takiego samego wzoru. Za każdym razem wychodzi mi coś innego. Nie zrobię tego samego dwa razy i to jest właśnie atut tych jajek - wskazuje.

Na stoisku pani Stanisławy dostrzegamy także piękne pisanki z jaj strusich, które jak mówi pani Stanisława przygotowywane są podobnie. - Wydmuszkę takiego jaja muszę utopić w cebulance, nalać półtora litra wody, żeby je utopić i około półtorej godziny gotować, bo ono ma połysk i nie łapie koloru. Dlatego trzeba je długo gotować, żeby ten kolor chwycił. Później szkicuje sobie wzór a następnie go dopracowuję – wyjaśnia.

Pani Stanisława, która jak już wspomnieliśmy jest wierna tradycjom, uważa, że takich imprez jak Festiwal Smaku Regionalnego powinno być jak najwięcej. - Takie imprezy jak Festiwal są potrzebne i to bardzo, i trzeba takich imprez robić jak najwięcej. I pokazywać te nasze tradycje, kultywować je i uczyć kolejne pokolenia, by te tradycje nie zaginęły – apeluje.

Karol Soberski

Na ten temat:
Festiwal regionalnych rarytasów