130 lat gnieźnieńskiej wąskotorówki. I co dalej?
Dodane przez admin dnia Luty 21 2013 18:00:00
Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa to jedna z atrakcji turystycznych powiatu gnieźnieńskiego, o długiej bo już 130-letniej historii. Siódmego marca minie 10 lat odkąd powiat gnieźnieński przejął we władanie kolej wąskotorową. To właśnie Powiat wspólnie z Urzędem Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego finansuje działania niezbędne do utrzymania taboru Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej. Ale na jak długo wystarczy takie finansowanie? Odpowiedź usłyszeliśmy na dzisiejszej Komisji Infrastruktury, Rolnictwa i Ochrony Środowiska Rady Powiatu Gnieźnieńskiego.
Treść rozszerzona
- W roku 2012 Zarząd Powiatu Gnieźnieńskiego ogłosił otwarty konkurs ofert na realizację zadania publicznego pn. „Prowadzenie Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej w latach 2013-2015, poprzez utrzymanie taboru”. Konkurs wygrało Towarzystwo Miłośników Gniezna. W związku z tym pomiędzy Powiatem Gnieźnieńskim a Towarzystwem Miłośników Gniezna została zawarta umowa o powierzenie realizacji wspomnianego zadania. Kwota dotacji przeznaczona na zadanie w roku 2013 to 40 tys. zł, w roku 2014 i 2015 – kwota zostanie określona w budżecie Powiatu Gnieźnieńskiego w miarę dostępności środków – mówi Agnieszka Rzempała-Chmielewska, dyrektor Wydziału Promocji i Rozwoju Starostwa Powiatowego w Gnieźnie. - Temat kolejki jest tematem trudnym zarówno pod względem własności gruntów, czy pod kątem remontów i wymaganych modernizacji – dodaje.

W celu podnoszenia atrakcyjności kolejki niezbędna jest realizacja określonych działań polegających m.in. na naprawie taboru kolejki czy renowacji torowiska.

Kolejka to nie zabawka
- Patrząc na kolejkę, trzeba skończyć z patrzeniem na nią jak na zabawkę. Odnoszę wrażenie, że wcześniej tak to funkcjonowało. Osoby zajmujące się kolejką miały pełną świadomość, że mówimy o atrakcji, ale tak naprawdę sprawa dotyczy firmy transportowej o bardzo specyficznej technologii obsługi tego transportu – uważa Robert Andrzejewski, wicestarosta gnieźnieński. - Możemy na to patrzeć jak na firmę quasi-biznesową z kalkulacją ile się wkłada, ile się wyciąga. Trzeba też popatrzeć na to w kontekście czegoś, co pozostało z dużej sieci kolejowej, zaczynającej się w Gnieźnie a kończącej się tak naprawdę pod Łodzią, z odcinkami na Włocławek i w kierunku Dolnego Śląska. Został niewielki obszar na którym mu podtrzymujemy sprawność tejże kolei wąskotorowej. Dzisiaj powiat wspomaga kolejkę, ale kwotami naprawdę symbolicznymi – dodaje i podkreśla, że wcześniej, czy później trzeba będzie postawić pytanie: co dalej z kolejką?

Dalej wicestarosta poinformował, że z początkiem tego roku, zwrócono się do Departamentu Ewidencji PKP S.A z prośbą o nieodpłatne przekazanie na rzecz Starostwa Powiatowego w Gnieźnie odcinka torowiska kolei wąskotorowej o długości 7 km na odcinku Anastazewo – Nieborzyn. Niniejszy odcinek torów był wcześniej przekazany – w ramach pierwszej umowy z Powiatem Gnieźnieńskim – na rzecz Starostwa Powiatowego w Gnieźnie, jednak z uwagi na brak zainteresowania jazdą pociągami za Anastazewem władze powiatu wraz z operatorem Gnieźnieńskiej Kolejki Wąskotorowej podjęły decyzję o zwrocie do PKP linii kolei wąskotorowej od Anastazewa do Przystronia o łącznej długości 60 km. Prośba o nieodpłatne przekazanie 7 km torowiska podyktowana jest tym, że obecnie odcinek torów Gniezno – Anastazewo o łącznej długości 38 km ze względów technicznych (zużycie torowiska) nie jest w całości eksploatowany. - Jutro jedziemy do Warszawy, by rozmawiać, aby wspomniane torowisko zostało zdemontowane przez podmiot zewnętrzny wskazany przez powiat a następnie wykorzystane do naprawy zamkniętego odcinka torów Ostrowo Stare – Anastazewo, jak również w celu poprawienia stanu technicznego torów na odcinku Powidz – Ostrowo Stare – wyjaśnia R. Andrzejewski.

Podczas obrad Komisji poinformowani także, że cały czas nie zostały wyjaśnione kwestie własności działek. Okazuje się, że ze 140 działek na trasie wąskotorówki, w przypadku 15 nie zostały wyjaśnione kwestie własnościowe. - Jeśli to zostanie wyjaśnione wówczas będziemy mieli realne możliwość podejmowania poważnych decyzji z kolejką – zaznacza. - Wszelkie podejmowane przez nas działania mają na celu zachowanie kolejki wąskotorowej – zadeklarował wicestarosta.

300 tys. zł rocznie...
- Towarzystwo Miłośników Gniezna podpisało trzyletnią umowę na utrzymanie kolei wąskotorowej. Jest to duża odpowiedzialność w stosunku do starostwa i społeczeństwa miasta Gniezna, które oczekuje, że ta kolej będzie funkcjonowała. Roczne potrzeby funkcjonowania kolejki to 300 tys. zł. Kolej wypracowuje środki w wysokości 100 tys. zł. Łatwo wyliczyć, jakie są braki, żeby kolejka na bieżąco mogła funkcjonować – mówi Jan Socha, prezes Towarzystwa Miłośników Gniezna i zaznacza, że to nie jedyny problem i aby kolejka mogła dalej funkcjonować to trzeba prawie natychmiast wyłożyć 350 tys. zł na remont parowozu. - Jest potrzeba wyremontowania 4-kilometrowego odcinka torów z Ostrowa Starego do Anastazewa, gdzie pociąg już nie może chodzić. I gdybyśmy chcieli patrzeć przyszłościowo, to należałoby zbudować 8 – 10 km torów z Witkowa do Skorzęcina i wtedy to dochód kolei wąskotorowej mógłby się zwiększyć 2,5-krotnie, bo wówczas można by uruchomić regularne pociągi w okresie letnim z Gniezna do Skorzęcina na plażę – uważa J. Socha i zaznacza, że myśląc o przyszłości kolei należy opracować strategię jej rozwoju. - Można też rozpatrywać taką sytuację, że kolejkę wąskotorową utrzymywałby Powiatowy Zarząd Dróg – wskazuje.

Na koniec J. Socha podkreślił, że gdyby funkcjonowanie wąskotorówki zostało wstrzymane choćby na jeden rok, to nie zostanie ona już nigdy uruchomiona.

- Dzisiaj trzeba się zastanowić, czy podejmuje decyzje zmierzające do tego, by ta kolej funkcjonowała i zabezpieczamy te minimum środków o których mówimy, czy też mówimy wprost, że nie stać nas na jej utrzymanie i rezygnujemy z kolei wąskotorowej – przyznaje J. Socha.

„Poznań nas nie lubi”
- Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa obchodzi w tym roku 130-lecie istnienia, a 7 marca minie 10 lat odkąd powiat gnieźnieński przejął we władanie kolej wąskotorową. Te dwie rocznice się ładnie zbiegły. Ale przychodzi ten okres aby konkretniej porozmawiać o przyszłości kolejki – twierdzi Dariusz Michałowski, dyrektor Biura Utrzymania i Eksploatacji Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej. - Wiemy dobrze, że gdy PKP 22 lata temu podjęło decyzję o tym, że pozbywa się kolei wąskotorowych, czyli mamy świadomość, że już 22 lata temu na tę kolej przestali kłaść pieniądze. A rzeczywistość jest taka, że na odcinku Powidz – Anastazewo ostatni remont torów był w 1956 roku. Dzisiaj tej linii powinno właściwie już nie być. Staramy się to utrzymać jak tylko idzie, ale to jest tylko takie reanimowanie tego torowiska – dodaje.

Dalej D. Michałowski przyznaje, że inną kwestią jest sprawa odszkodowania za regularne przewozy pasażerskie które GKW realizuje na terenie dwóch powiatów: gnieźnieńskiego i słupeckiego. - I my jako jedyni w Wielkopolsce, zgodnie z ustawą o transporcie publicznym, mamy prawo do takiego odszkodowania. Ale tych pieniędzy do dzisiaj nam nie przyznano, ponieważ odpisano, że nasz transport uznano za transport turystyczny. Dziwi nas postawa Urzędu Marszałkowskiego. My już czynimy starania o wykładnie prawną, co to jest transport turystyczny a co to jest transport publiczny – mówi D. Michałowski. - Staramy się o te dofinansowanie, bo jeśli nie wpiszemy się tam dziś, to nie wpiszemy się już nigdy. Urząd Marszałkowski przyjął sobie dwóch beneficjentów na pieniądze dotyczące odszkodowań za uruchamiane przewozy pasażerskie na kolei w Wielkopolsce: jest to PKP Zakład Przewozów Regionalnych generujący parę milionów złotych dziennie długu i Wielkopolski Zakład Przewozów, zakład pana marszałka. Przyjemny zakład bo nowy tabor, i maszynistom daje się 5 tys. zł pensji. Oni przyjęli, że te dwa zakłady mogą z tego tylko korzystać – podkreśla. - My nie mówimy o kwotach takich jakie te zakłady otrzymują, my mówimy o kwocie 50 tys. zł i o taką kwotę my wystąpiliśmy – dodaje i przyznaje: - Po wielu wizytach w Poznaniu, w Urzędzie Marszałkowskim, odnoszę wrażenie, że Poznań nas nie lubi. Powiem delikatniej, nie darzą nas tam sympatią.

W tym miejscu należy przypomnieć, że w październiku 2011 r. Starostwo zwróciło się do Marszałka Województwa Wielkopolskiego z wnioskiem o zaplanowanie w budżecie Województwa Wielkopolskiego na rok 2012 pomocy finansowej dla Powiatu Gnieźnieńskiego z przeznaczeniem na dofinansowanie Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej w zakresie dofinansowania regularnych przewozów pasażerskich, przeniesienia torowiska z prywatnego terenu w Anastazewie oraz wycinki krzewów i oprysku torowiska. Wnioskowano o 211.240 zł, natomiast, Sejmik Województwa Wielkopolskiego wyraził zgodę na udzielenie przez Województwo Wielkopolskie pomocy finansowej Powiatowi Gnieźnieńskiemu w wysokości 70.000 zł. W dniu 16 sierpnia 2012 r. pomiędzy Województwem Wielkopolskim a Powiatem Gnieźnieńskim została zawarta stosowna umowa.

D. Michałowski zaapelował też, by władze powiatu, radni zrobili wszystko co w ich mocy, by w nowym Regionalnym Programie Operacyjnym dokonano zmiany zapisów w części dotyczących dostępu do środków związanych z infrastrukturą kolejową. - W tej chwili, w starym programie, jest jeden beneficjent zapisany, czyli PKP PLK. Jeżeli nie spowodujemy, żeby był drugi beneficjent, bez względu jak on się będzie nazywał, jeśli nie dojdzie do takiego zapisu, to wszystkie samorządy mające kolejki wąskotorową nie naprawią sobie torów z funduszów unijnych – dodaje.

W 2012 roku Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa przewiozła 7 tys. pasażerów.

Co dalej?
Podczas dyskusji zaznaczono też, że największym problemem jest to, iż „kolejka jedzie donikąd”. - Jest za długi czas podróżowania i dzisiaj nikt nie pojedzie 38 km tylko po to, by pojechać. Nie ma celu podróży. Perspektywą dla kolejki byłoby wybudowanie na terenie gminy Witkowo czegoś ciekawego, czegoś co byłoby celem podróży kolejki – uważa A. Rzempała-Chmielewska.

Podobnego zdania jest wicestarosta R. Andrzejewski. - To jest podstawowa rzecz, kolejka musi jechać gdzieś. Problem polega na tym, iż na większość tras którymi dzisiaj dysponujemy nie ma szczególnych atrakcji, które mogłyby przyciągać. Jednocześnie jest ten Skorzęcin, który ma duży problem komunikacyjny – podkreśla. - Dzisiaj wszyscy się przesiedliśmy z kolei żelaznej na samochody, bo są tańsze w użytkowaniu. Ale auta ze względu na ich liczbę nie są w stanie wszędzie dojechać. Nie jest tajemnicą, że wiele osób nie jedzie do Skorzęcina bo ma problem transportowy. Gdyby połączyć te dwa elementy, liczba osób będących w Skorzęcinie i obroty tamtejszego biznesu wzrósłby, ale trzeba rozwiązać problem transportowy. A on kołowo nie zostanie rozwiązany, bo nie ma takiej technicznej możliwości. Kolejka mogłaby to zrobić, ale to jest dalsza perspektywa – zaznacza. - Dzisiaj musimy się skupić na podtrzymaniu funkcjonowania kolejki i przygotowaniu się do ewentualnego następnego rozdania unijnego – dodaje.

Na koniec obrad komisji jej przewodniczący Rajmund Gąsiorek stwierdził, że należy sprawę przyszłości gnieźnieńskiej wąskotorówki omówić na forum Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Być może wówczas pojawi się jakiś pomysł na kolejkę wąskotorową.

Do tematu wrócimy.

Karol Soberski