Jedna figura, wiele historii, tajemnica ukryta na strychu...
Dodane przez admin dnia Listopad 13 2013 07:00:00
Przydrożne krzyże, figury, kapliczki - spotkać je można wszędzie: w centrum bądź na skraju wsi, na skrzyżowaniach dróg i rozdrożach, w ciszy leśnych duktów i na skraju łąk zatopionych w polnych kwiatach. Niektóre stoją na uboczu, zapomniane przez ludzi, inne są miejscem spotkań okolicznych mieszkańców, szczególnie podczas nabożeństw majowych lub różańcowych. Stanowią nie tylko element polskiego krajobrazu, ale są także niemymi świadkami historii minionych pokoleń.
Treść rozszerzona
Jedne są proste i skromne, inne natomiast kute ze stali czy szlachetnego kamienia, i bogato zdobione.  Trudno określić, kiedy zaczęto je stawiać na ziemiach Polski. Ich historia może sięgać nawet kilkuset lat. Najstarsze kapliczki sięgają XVI i XVII wieku a najwięcej powstawało w XIX i XX wieku. W czasie II wojny światowej znaczna ich część została zniszczona przez Niemców. Po wojnie wiele zostało odbudowanych i postawiono nowych jako wotum dziękczynne za otrzymane łaski, uratowanie z wojennej pożogi lub klęski żywiołowej.

Fundatorami tej małej architektury sakralnej były najczęściej rodziny szlacheckie lub chłopskie a obecnie są to indywidualne osoby lub mieszkańcy danej wsi. Figury stanowią oznakę obecności Boga wśród tych małych, lokalnych społeczności, dzięki którym czuje się Jego opiekę i błogosławieństwo.

Każdy krzyż lub figura ma jakąś swoją indywidualną historię. Niektóre w swych fundamentach kryją zaplombowaną butelkę z zapisaną na kartce intencją jej postawienia, a o innych natomiast, pamiętają tylko mieszkańcy, że stoją tam od zawsze.

I taką właśnie historię, owianą tajemniczością wokół której krążą do dziś ciekawe opowieści, posiada jedyna figura znajdująca się w Kiszkowie. Przedstawia ona Najświętsze Serca Pana Jezusa czyli symboli Bożej Miłości do człowieka. Usytuowana jest przy skrzyżowaniu ulic Szkolnej i Dworcowej obok dawnego budynku szkoły katolickiej. Jezus stoi na białej okrągłej kolumnie. Ma czerwony płaszcz. Lewą rękę trzyma na sercu a prawą kieruje ku ziemi. Obok figury rosną cztery żywotniki. Całość otacza drewniany płotek. Wiadomo, że jest to co najmniej trzecia figura postawiona w tym miejscu.

Pierwszą informację o figurze w tym miejscu możemy już znaleźć na mapie z początku XIX w. Potwierdzają to nieco późniejsze, bo z końca XIX fotografie szkoły katolickiej. Pierwsza pisemna wzmianka została odnaleziona w kronice parafialnej ze Sławna prowadzonej przez księdza Józefa Radońskiego. Istnieje tam zapisek, że w roku 1907 została odnowiona. Figura ta była postawiona na znaczenie wyższej kolumnie, niż obecna, co widać na zdjęciach z końca XIX i początku XX wieku. Przetrwała do 1939 roku. Po wojnie została postawiona nowa.

Związane z nią historie wydarzyły się w czasie II wojny światowej i uzupełniane są przez kolejnych mieszańców gminy do dziś. Wydanie książki „Ziemia kiszkowska wczoraj i dziś” było kolejnym impulsem dla mieszkańców, którzy odświeżyli wspomnienia i dzięki temu przypomnieli historię.

W czasie II wojny światowej, jeden z Niemców zamieszkujących Kiszkowo o nazwisku najprawdopodobniej Baldok, zachęcony przez swych kolegów, postanowił ją zniszczyć. Strzelił do figury z pistoletu, w wyniku czego Jezusowi odpadła jedna ręka. Krótko po tym zdarzeniu, ów Niemiec, został powołany do czynnej służby wojskowej i wysłano go na front. Podczas działań wojennych, został postrzelony w rękę, którą następnie amputowano. I tak bez ręki wrócił do Kiszkowa. Niektórzy do dziś jeszcze wspominają z czasów wojny niemieckiego listonosza bez ręki, jeżdżącego na rowerze. Mówiono później, że spotkała go zasłużona kara. Ale to nie koniec historii tej figury. W ostatnim tygodniu, przybył do Urzędu Gminy w Kiszkowie pewien mieszkaniec Węgorzewa, który dopowiedział nam jej dalszą historię. Wspominał opowieści ojca, który opowiadał jak Niemcy w 1939 roku „ścinali” wszystkie figury i krzyże. Całkowitemu zniszczeniu uległa również ta z Kiszkowa. Niemcy zburzyli figurę i kolumnę, a to co po niej zostało, wrzucono w fundament mostu na rzece Mała Wełna, na drodze biegnącej w kierunku Gniezna. Opowiadał także, o „Bożej opatrzności”, która czuwała nad figurą. Bowiem, po dokonaniu tego haniebnego czynu, Niemcy napotkali na trudności w dokończeniu budowy mostu. Stawiane fundamenty i umocnienia przez długi czas nie mogły znaleźć oparcia w gruncie. Wylewano beton i wbijano kolejne bale bez oczekiwanego efektu.

Ze zniszczonej w 1939 roku figury ocalała tylko część dłoni Jezusa i głowa, którą następnie przez przeszło 70 lat przechowywano na strychu jednej z rodzin przy ulicy Dworcowej w Kiszkowie. Po zasłyszeniu tej historii, właścicielka domu, przeszukała swój strych i odnalazła „ocalałą rękę Jezusa” z figury z 1907 roku.

Jeśli ktoś z Czytelników posiada informację o tej lub innych figurach i krzyżach z naszego regiony prosimy o podzielenie się tym z nami. Każda taka opowieść czy nawet legenda to część naszej lokalnej historii, którą należy ocalić od zapomnienia. Dzięki nim zachowujemy wiedzę nie tylko o tej małej architekturze sakralnej, ale przede wszystkim o ludziach, którzy ją tworzyli i się nią opiekowali zwłaszcza w trudnych latach zawieruch wojennych.

Anna Frąckowiak
Bartosz Krąkowsk
i