Zapłonęły znicze pamięci...
Dodane przez admin dnia Październik 21 2012 20:00:00
Gęsta mgła, która okryła dzisiaj powiat gnieźnieński sprawiła wiele kłopotów kierowcom. Także członkom Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego, którzy wybrali się w miejsca kaźni Polaków podczas II wojny światowej. Ale ta mgła spowodowała też, że nastrój zadumy podczas zapalania „Zniczy pamięci” był jakby wyraźniejszy, a atmosfera w miejscach gdzie Niemcy mordowali Polaków bardziej refleksyjna...
Treść rozszerzona
Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne włączyło się dzisiaj w czwartą już edycję akcji „Zapalmy znicz pamięci” organizowaną przez Radio Merkury Poznań i Biura Edukacji Publicznej Oddziałów IPN w Gdańsku, Bydgoszczy, Łodzi Katowicach i Poznaniu. Celem akcji jest przypomnienie o zagładzie polskich elit.

- Członkowie naszego Towarzystwa zapalą znicze na kilkunastu miejscach egzekucji w powiecie gnieźnieńskim, poznańskim i żnińskim – mówi Karol Soberski, prezes Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego. - W powiecie gnieźnieńskim znicze zapłoną na czternastu miejscach kaźni w Mielnie, lasach nowaszyckich, cmentarzu w Popowie Ignacewie, Kłecku (nad Małą Wełną, na Rynku, cmentarzu, strzelnicy) Dębnicy, Bielawach, Sławnie i Żydowie. W tych miejscach zostawimy także symboliczne biało-czerwone chorągiewki - dodaje.

Zaraz po wkroczeniu do Polski we wrześniu 1939 r. Niemcy rozpoczęli likwidację polskich elit na ziemiach wcielonych do III Rzeszy. W ramach „akcji Tannenberg” zamordowano najbardziej aktywnych przedstawicieli polskiego społeczeństwa: inteligencji, duchowieństwa, ziemiaństwa, urzędników państwowych, oficerów, powstańców śląskich i wielkopolskich, działaczy społecznych i politycznych.

Godz. 9.30. Pierwsze miejsce, które odwiedzili członkowie Towarzystwa to obelisk w lesie koło Mielna w gminie Mieleszyn, gdzie Niemcy rozstrzelali pięć osób (szósta osoba zdołała uciec, ale po jakimś czasie wpadła w Warszawie i też zginęła). Na miejsce to przybył także – na zaproszenie Towarzystwa – przedstawiciel władz gminy Mieleszyn, Janusz Sztukowski, sekretarz gminy.

- W tym miejscu Niemcy rozstrzelali pięć osób, z których cztery zostały pochowane na cmentarzu w Popowie Ignacewie, a jedna w Kcyni – mówi J. Sztukowski. - Te osoby zostały przyłapane przez żołnierzy niemieckich na posiadaniu broni myśliwskiej i po prostu zostały w tym miejscu, gdzie dzisiaj rośnie piękny las, którego wówczas nie było, rozstrzelane. Jedna osoba zbiegła w momencie tego strasznego czynu – dodaje.

Jak podkreśla sekretarz w gminie Mieleszyn są jeszcze inne podobne miejsca. - Obecnie znajdujemy się w miejscowości Mielno. Niedaleko stąd, w lasach koło Nowaszyc, znajduje się niedawno odsłonięty obelisk upamiętniający domniemane miejsce mordu na pacjentach gnieźnieńskiego szpitala Dziekanka – wyjaśnia sekretarz.

I właśnie to miejsce w lasach nowaszyckich było kolejnym, w którym zapłonęły „Znicze pamięci” i pozostawione symboliczne chorągiewki. Przypomnijmy, że obelisk ten został odsłonięty w październiku 2010 roku. Jego odsłonięcie poprzedziły badania archeologiczne (we wrześniu 2009 r.) zainicjowane przez Karol Soberskiego, redaktora naczelnego informacjilokalnych.pl, które potwierdziły przypuszczenia, że w tych lasach hitlerowcy pogrzebali, zagazowanych wcześniej, około 500 pacjentów szpitala „Dziekanka”.

Z nowaszyckich lasów członkowie Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego pojechali do Popowa Ignacewa, gdzie na miejscowym cmentarzu zapalili znicze na grobie trzech z pięciu mężczyzn rozstrzelanych w Mielnie.

Z gminy Mieleszyn droga powiodła do gminy Kłecko, a dokładnie nad rzekę Małą Wełnę, gdzie Niemcy rozstrzelali – 9 i 10 września 1939 roku – 112 obrońców Kłecka. Znad Małej Wełny delegacja Towarzystwa udała się na kłecki rynek pod odsłonięty tam w 1989 roku pomnik ku czci poległych obrońców Kłecka.

1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Kłecko zaczęło przygotowywać się do obrony. Armia niemiecka do Kłecka zbliżyła się 8 września. Tego też dnia doszło do pierwszej potyczki z Niemcami w trakcie której zginął 17-letni harcerz Sylwester Śliwiński. Był on pierwszym poległym obrońcą Kłecka. Na drugi dzień Niemcy przełamali opór obrońców i weszli do miasta. Ludność spędzono na Rynek, mordując po drodze wiele osób. Zginęli m.in. dwaj kolejni harcerze Walerian i Stanisław Mężyńscy. I właśnie na grobie tych trzech harcerzy – jak również przy pomniku poległych w obronie Ojczyzny - zapłonęły kolejne „Znicze pamięci”.

Gdy Niemcy weszli do Kłecka to na Rynku odbyła się selekcja mieszkańców. Podejrzanych o udział w obronie podzielono na dwie grupy. Jedną grupę rozstrzelano jeszcze tego samego dnia nad brzegami wspomnianej Małej Wełny. Druga grupa została stracona 10 września na terenie miejskiej strzelnicy, gdzie również udali się członkowie Towarzystwa.

- Szacuje się, że w trakcie wojny zginęło około trzystu mieszkańców Kłecka. W 1968 roku miasto Kłecko zostało odznaczone Orderem Krzyża Grunwaldu III klasy, a ze względu na swoje bohaterstwo Kłecko często jest nazywane „Wielkopolskim Westerplatte” - mówi Paweł Występski z zarządu Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego.

Z Kłecka delegacja udała się do Żydowa, gdzie na cmentarzu zapaliła znicze na grobach obrońców Żydowa i tych, którzy polegli w czasie II wojny światowej. Co się czuje w takich miejscach? - Przede wszystkim zadumę, pamięć i postrzeganie kultury jako dziedziny której jednym z zadań jest upamiętnianie miejsc w których broniło się naszej narodowości, naszej tożsamości, odrębności i państwowości – mówi Paweł Kostusiak, członek Towarzystwa. - Jestem z rocznika, które nie pamięta wojny i nie wie co oni czuli. Ale na pewno mieszało się wówczas bohaterstwo z pewnego rodzaju przerażeniem ze względu na sytuację w której znaleźli się w 1939 roku. To co opowiadał mi mój ojciec, a był wysiedlony do Piotrkowa, to była sytuacja przekraczająca jakiekolwiek wyobrażenie – dodaje.

Z cmentarza członkowie PTH-T pojechali na Plac Obrońców Żydowa, gdzie pod głazem z tablicą upamiętniającym obronę Żydowa i poległych obrońców zapalili znicze. P. Kostusiak podkreśla, że każda strata jest stratą nie do odrobienia. - I czy zginęła jedna osoba, czy pięć, czy sto osób, to są miejsc które powinniśmy upamiętniać i przypominać wszystkim pokoleniom – zaznacza.

Kolejnym miejsce do którego trafiły „Znicze pamięci” Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego było Sławno w gminie Kiszkowo, gdzie zapalone zostały znicze pod pamiątkowym obeliskiem znajdującym się przy bramie wjazdowej na tutejszy cmentarz.

Ze Sławna członkowie Towarzystwa pojechali do Dębnicy, by przy tablicy pod miejscową plebanią zapalając znicze przywołać pamięć ludzi zamordowanych przez Niemców podczas okupacji. Z Dębnicy zaś udali się do miejscowości Bielawy, gdzie hitlerowcy rozstrzelali trzech obrońców Kłecka. Ostatnie „Znicze pamięci” zapłonęły w Oborze w gminie Gniezno, przy obelisku upamiętniającym rozstrzelanie kilkunastu obrońców rejonu Obory.

Akcja „Zapalmy znicz pamięci” do której włączyli się członkowie Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego zakończyła się około godz. 15.00. - Dla mnie i sądzę że dla wszystkich członków naszego Towarzystwa, dzisiejszy dzień był wspaniałą lekcją historii i patriotyzmu. Wśród nas nie ma już bohaterów tamtych dni, ale pozostają oni w naszej pamięci - podsumował K. Soberski.

(as)

Więcej na temat akcji na stronie internetowej Instytutu Pamięci Narodowej i Radia Merkury.

Na ten temat:
Zapalmy znicz pamięci!