Tajemnica rodu Skórzewskich
Dodane przez admin dnia Październik 06 2012 10:30:00
Tematy reporterskie można podzielić rozmaicie, ja dzielę je na dwie grupy - ważne i nośne, a z krótkiego i amatorskiego doświadczenia w tym rzemiośle wnoszę, że dla wizerunku piszącego lepsze są te drugie... Dzisiaj znów będzie historia prawdziwa i dobrze udokumentowana, ale aby była „nośna” autor posłuży się również elementami zasłyszanych w młodości opowieści o okolicznościach tragedii która wydarzyła się naprawdę...
Treść rozszerzona
Polowanie było kiedyś przywilejem i ulubioną rozrywką elit. Ordynacja Skórzewskich w Czerniejewie prowadziła wzorcową gospodarkę rolniczą i leśną, ślady tych zabiegów możemy nawet dzisiaj łatwo zauważyć jadąc np. szosą przez Pawłowo do Czerniejewa, po minięciu wsi Goranin mijamy kolejno rozpięte po obu stronach szosy tzw. „parawany” są to rzędy posadzonych w tamtym czasie dębów (przy okazji – nie są to takie Matuzalemy jak „Pomnik Przyrody” na „Grobli” to raczej młodzieńcy...)

Gospodarka leśna była również prowadzona wzorowo i według wspomnień ludzi których już niestety nie ma, przypominała raczej uprawę ogródka niż stachanowskie metody po przejęciu dóbr ordynacji przez socjalistyczne państwo. Magnacki dwór Skórzewskich posiadał przynajmniej jednego strzelca na etacie i posiadał własny grodzony „Zwierzyniec” w którym utrzymywano zasoby zwierzyny grubej ograniczając jej występowanie w całym kompleksie leśnym z uwagi na szkody w uprawach chłopskich. Obok dzisiejszej „Bażanciarni” hodowano bażanty i stąd nazwa tego myśliwskiego pałacyku. W tamtym czasie głównym gatunkiem zwierzyny drobnej występującym powszechnie w polu i w lesie był zając szarak.

Według znanych mi przekazów gatunek zasilono wówczas genetycznie importem z Czech i jeszcze za mojej pamięci ze swego okna widziałem, jak w czasie zajęczych „parkotów” dosłownie ruszała się ziemia od życia ochoty... Potem było już coraz gorzej a dzisiaj zobaczyć zajączka to prawdziwe wydarzenie.

W czasie hrabiowskich wielodniowych polowań zajęcy strzelano setki sztuk dziennie, a możni panowie nie nosili broni na ramieniu, co zresztą było by to trudne, bo było wtedy rzeczą normalną, że możny pan zabierał na polowanie dwie identyczne śrutówki i to wcale nie tylko dla szpanu ale z praktycznej potrzeby bo inaczej to mógł być sam zabity przez pędzące bez umiaru gryzonie. Oczywiście do myśliwego należało wyłącznie strzelanie, broń niczym „młyn palny” ładował i podawał panu sługa... Ano właśnie. Raz tak mu podał, że hrabia tego nie przeżył, zdarzył się wypadek śmiertelny, było to na polowaniu na zające w lesie i w miejscu gdzie stoi upamiętniający to wydarzenie pomnik z inskrypcjami.

Czy był to wypadek? (sam polowałem i wypadków śmiertelnych na polowaniu pamiętam kilka). Według wspomnień mojej śp. mamy, jej ojciec, a mój dziadek - był na tym polowaniu oczywiście w charakterze szeregowego naganiacza i wspominał, że po tragicznym strzale sługa miał wyrazić przypuszczenie, że „poszło w bok” ale ponoć hrabia ostatnim wysiłkiem potwierdził, że niestety ale chodziło o jego własny... Fakt śmierci ordynata dóbr czerniejewskich jest faktem historycznie udokumentowanym, ale okoliczności jego śmierci były przez długie lata różnie komentowane i ja zastrzegając ich tylko hipotetyczną wartość przytoczę je tutaj dla tego, aby Szanowny Czytelnik postawił uszy.

Zapewniam jednak że nie są to moje wymysły – absolutnie! Wielkie rody zawsze miały swoje sprawy i tajemnice które czasem wyciekały poza nawet podwójne dziedzińce (a tak jest w Czerniejewie) ale nikt przecież nie mógł zaręczyć, że są one prawdą a może tylko mitem. Z ogólnej orientacji wynika że Skórzewscy, szczególnie po wżenieniu się w Lipskich, byli ludźmi bardzo majętnymi, tytuł hrabiowski uzyskali bodajże w Austrii ale nie jest to tutaj ważne, faktem jest że kolejna małżonka pochodziła z rodu zupełnie „nie z tej ziemi” a mianowicie z książąt Radziwiłłów i pamiętam opowieści swojej mamy o jakimś „Rudym Michale” z tego kręgu, który tu robił gorszące sceny - łącznie z wymachiwaniem pistoletem – na mezalians siostry czy krewniaczki. Tak to zawsze było że jedni mieli pieniądze, inni tylko tytuły, jeszcze inni wszystko razem a niektórym została już tylko... młodość i uroda i z tego tytułu trzymali się pańskiej klamki... Tu musiałbym wejść w wątki osobiste, ale tego tutaj nie zrobię...

Podobno (prawie na pewno) bezpośredni sprawca tragedii zaraz po wypadku został wyekspediowany za wielką wodę i pewnie doskonalił swoje kwalifikacje strzeleckie na amerykańskich preriach, nic mu się jednak według zgodnej miejscowej opinii złego nie stało. „Pomnik” stoi w lesie obok drogi do Leśniewa po lewej jej stronie około 40 metrów od obecnego traktu i prowadzi do niego wygodna alejka. Hrabia spoczywa w miejscowym kościele pod ozdobną mosiężną płytą z napisami i herbem Skórzewskich. W drugiej starszej krypcie spoczywają Lipscy. Śpijcie w pokoju...

Szczepan Kropaczewski