W obronie lokalnych polskich produktów
Dodane przez admin dnia Wrzesień 13 2012 19:00:00
Współczesny świat jest wprost „zalany” wszelkiego rodzaju produktami żywieniowymi, których jakość odbiega znacząco od standardów. Walka o konsumenta trwa i wygra w niej tylko najlepszy. W nieco gorszej sytuacji w tej rywalizacji są produkty lokalne i tradycyjne, które należy wspierać. O istocie tej kwestii oraz odpowiednim propagowaniu tradycyjnej żywności z Markiem Gąsiorowskim z „Convivium Wielkopolska Slow Food” rozmawia Paweł Brzeźniak.
Treść rozszerzona
„Slow Food” to międzynarodowa organizacja, która liczy sobie już 26 lat. Nadrzędnym celem jej przedstawicieli jest prezentowanie konsumentom produktów żywnościowym o niespotykanym nigdzie indziej smaku, kolorze i zapachu. W erze globalizacji zacierają się różnice kulturalne, społeczne, a wraz z nimi różnice kulinarne. A czymże byłby świat, w którym do wyboru mielibyśmy tylko i wyłącznie szeroki zestaw z kręgu fast-food?

Każdy konsument, jeśli tylko zechce, może po dogłębnych poszukiwaniach znaleźć takie produkty żywnościowe, które są skarbem dla poszczególnych regionów współczesnego świata. Każdy kraj posiada przecież regiony, które są odrębne pod względem kulinarnym. Również w Polsce możemy zauważyć, że poszczególni mieszkańcy kraju różnią się pod względem tradycji żywieniowych, czasem bardzo bogatych, które przez wieki przekazywane są z pokolenia na pokolenie.

- Lokalnym produktom o przebogatych tradycjach zapewne bardzo ciężko jest przebić się z ofertą dla przeciętnego konsumenta, prawda?
- Tak, problem polega na tym, że pojawia się nagle moda i ktoś nam wmawia, że mamy jadać jedzenie, które nie jest nasze. Jako „Slow Food” uważamy, że kuchnia polska od lat była wielka, kiedyś górowała w Europie, była jedną z najważniejszych kuchni – mówię o czasach historycznych. Miała trochę złą opinię w czasach PRL-u, kiedy to jedzenie zostało ujednolicone.

- Mimo to, wciąż są ludzie, którym leży na sercu promowanie dobrej polskiej kuchni.
- Tak, okazuje się, że w domach, w naszej tradycji, przetrwała pamięć o tej kuchni, o dobrych smakach. Aż żal żebyśmy przestawiali się nagle na produkty i smaki, które nie są nasze. A po drugie, nie są robione z roślin i zwierząt, które my w Polsce potrafimy uprawiać czy wyhodować. Nie mam nic przeciwko temu żeby zdegustować sushi. Z drugiej strony, nie wiem czy polskie święta oparte o danie typu sushi czy lasagna spełnią nasze oczekiwania i przysporzą nam satysfakcję.

- W związku z tym, jaka jest Wasza naczelna idea?
- My chcemy powiedzieć bardzo prosto, że niezależnie od innych produktów, jest cała gama rewelacyjnych polskich produktów, które świetnie smakują do różnorodnych dań. Mamy doskonałe tradycje w przygotowaniu i obróbce w gastronomii. W związku z tym – dlaczego mamy o tym zapominać? Próbujmy pamiętać, żeby nie zostać w pewnym momencie kimś, kto jada coś, co Japończyk by nie zjadł, a my myślimy że jemy japońskie jedzenie. Ceńmy sobie to, co rośnie wokół nas, to co jest blisko, to co jest świeże, to co jest zrobione w sposób naturalny i prawdziwy. Stąd, zajmujemy się tym, czym się zajmujemy i próbujemy na „Pożegnaniu Lata” w Dziekanowicach o tym mówić.

- Czy tego typu przedsięwzięcia są popularne w naszym kraju?
- Są coraz bardziej popularne. W tej chwili jest tak, że w ciągu jednej soboty czy niedzieli odbywa się kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt, tego typu imprez i wszędzie jest próba promowania tego, co jest regionalne, co jest nasze, co jest charakterystyczne dla regionu z którego się pochodzi. Ten regionalizm zaczyna mieć swoje znaczenie i on najlepiej prezentuje się przez smaki, które w tym regionie są. Do dzisiaj inaczej jadają na Śląsku, na Kurpiach, na Kaszubach i inaczej jedzą Poznaniacy. Pilnujmy tego co jest nasze, bo jeśli ktoś z Kaszub czy ze Śląska, już nie mówię dalej, przyjedzie do nas, to on się będzie zastanawiał jak smakują pyry z gzikiem… A my musimy umieć to pokazać, także miejmy to w naszej ofercie, miejmy to w tym, co tak fascynuje innych. Bowiem ten inny smak jest atrakcją.

Szczegółowe informacje o ideach przyświecających „Slow Food” oraz o działaniach tejże organizacji można znaleźć na stronie www.slowfood.pl

Na ten temat:
Najlepsza wielkopolska nalewka ma smak wiśni
„To musi być pasja, hobby i większość serowarów tak to traktuje”
Nalewka wiśniowa nie ma sobie równych!
Sery zagrodowe – skarb polskich spiżarni
„Aż się prosi, aby w tak pięknym miejscu jak Dziekanowice, zrobić coś takiego”
„Pożegnanie lata”, czyli poczuć klimat znikającego krajobrazu naszej wsi
Tłumy gości podczas Festiwalu Serów i Nalewek!