Czy pod Kiszkowem jest masowy grób żołnierzy włoskich zamordowanych przez Niemców?
Dodane przez admin dnia Wrzesień 11 2012 08:00:00
Mimo, że od zakończenia II wojny światowej minęło już ponad 60 lat, wiele zagadek tego największego w dziejach ludzkości konfliktu pozostaje niewyjaśnionych. I nie trzeba daleko szukać, by takie tajemnicze historie znaleźć. Ta historia, którą dzisiaj opowiemy zaczęła się kilka dni temu. Zaczęła się jak większość tego typu od przypadku. Przypadku, który może spowodować prawdziwą sensację historyczną w powiecie gnieźnieńskim.
Treść rozszerzona
Historia ta zaczęła się w Urzędzie Gminy w Kiszkowie u pracowników tegoż Urzędu, zaprzyjaźnionych z naszym portalem Anią Frąckowiak i Bartkiem Krąkowski (pasjonatami lokalnej historii). Pewnego dnia skontaktował się z nimi człowiek, który zapytał, dlaczego nie zainteresują się sprawą pomordowanych prawdopodobnie pod koniec 1944 roku włoskich żołnierzy-jeńców, którzy pracowali niewolniczo u Niemców w okolicach Kiszkowa.

- Osoba, która nas o tej sprawie poinformowała twierdzi, że pod koniec wojny Niemcy zgromadzili w drewnianym baraku stojącym w miejscu dzisiejszego marketu Dino w Kiszkowie, od kilkunastu do nawet kilkuset Włochów, którzy wcześniej pracowali u Niemców w gospodarstwach rozsianych w okolicach Kiszkowa. Z tego baraku Włochów wywieziono gdzieś za Kiszkowo i rozstrzelano – mówi Anna Frąckowiak.

Temat ten tak zawładną wyobraźnią naszych rozmówców, że wykonali kilka telefonów do osób, które pamiętają jeszcze czasy II wojny światowej. O tym intrygującym temacie poinformowany został również autor tego tekstu i tym sposobem zaczęło się nasze śledztwo. Śledztwo, które ciągle trwa i cały czas nas zaskakuje...

Skąd Włosi w Kiszkowie?
Pierwsze pytanie jakie się w tej historii nasuwa, to skąd włoscy żołnierze-jeńcy wzięli się w Kiszkowie. Prawdopodobne odpowiedzi na to pytanie znajdujemy w literaturze i na portalach historycznych poświęconych II wojnie światowej. Niestety, są to bardzo skromne informacje.

Z tej układanki wynika, że po obaleniu w lipcu 1943 roku Benito Mussoliniego i zawarciu przez jego następcę marszałka Pietro Badoglio we wrześniu 1943 r. układu z aliantami, Niemcy znaleźli dla włoskich żołnierzy trzy wyjścia (w myśl rozkazu o tzw. „trójwyborze”, wydanym przez Oberkomando der Wehrmacht, w dniu 15 września 1943 r.): żołnierze włoscy poddają się i decydują się na dalszą walkę „u boku” Niemiec; nie poddają się, lecz walczą z Niemcami, usiłującymi ich rozbroić i trzecie wyjście - poddają się, ale nie chcą dalej walczyć razem z Niemcami, lecz „wrócić do domu”.

Pierwsza kategoria wyboru była oczywista - wcielano Włochów do jednostek armii niemieckiej; druga kategoria była dla Niemców również oczywista - kto do nich strzelał, tego w zasadzie rozstrzeliwano a jeśli ocalał, to w ramach „aktu łaski” kierowano go na przymusową pracę pomocniczą na rzecz Wehrmachtu, często na obecne ziemie polskie. Trzecia kategoria to Włosi, których wywożono do obozów w całej III Rzeszy, w tym także na terytorium Polski (m.in. do Twierdzy Dęblin). Żołnierzom tym, których była większość, w zamian za złożenie broni, lokalni niemieccy dowódcy obiecywali „powrót do domu”.

Czy tacy włoscy żołnierze mogli trafić w okolice Kiszkowa? Na razie trudno na to pytanie odpowiedzieć. Ale nasuwa się też jeszcze jedna możliwość. Otóż po kapitulacji Włochów przed aliantami, żołnierze włoscy rozbrajani przez Wehrmacht nie byli traktowani jako jeńcy wojenni (ponieważ Włochy i Niemcy nie byli wówczas w stanie wojny) tylko mieli specjalny status „żołnierzy internowanych” (IMI - Italienische Militar Internierten), który wykluczał jakiekolwiek prawa jeńców wojennych, poddając Włochów prawu, stanowionemu przez władze niemieckie.

Może więc tacy trafili do niemieckich bauerów w okolicach Kiszkowa?

Włosi rozstrzelani?
Jak już wspomnieliśmy, w okolicach Kiszkowa w roku 1944 pracowało od kilkunastu do kilkuset włoskich żołnierzy. Ale pewnego dnia, prawdopodobnie jesienią 1944 roku, Niemcy wszystkich Włochów zgromadzili we wspomnianym drewnianym baraku a następnie po kilku dniach wywieźli gdzieś poza Kiszkowo i – jak wynika z relacji świadków – rozstrzelali. Warto dodać, że już w styczniu 1945 roku Armia Radziecka wkroczyła do Kiszkowa. Czyżby więc Niemcy chcieli się pozbyć zbędnego balastu jakim byli Włosi?

Wkrótce w naszym śledztwie znalazł się drugi świadek, który wskazał nawet miejsce domniemanego mordu! - Mamy wspomnienia jednego z mieszkańców naszej gminy, który twierdzi, że w jednym z lasków pod Kiszkowem byli chowani jeńcy włoscy. On opowiada, że tutaj pogrzebano Włochów, którzy wcześniej zostali rozstrzelani i twierdzi, że było ich wielu, więc możemy szacować, iż nawet kilkaset osób – wyjaśnia Bartosz Krąkowski. - To, że Włosi w Kiszkowie byli, tego jesteśmy pewnie w 100 procentach. Co do tego, to nie mamy żadnych wątpliwości. Mamy bowiem kilku bardzo wiarygodnych świadków, którzy potwierdzają, że „makaroniarze” jak na nich wołali, byli w naszej gminie a zamknięci w baraku nawet śpiewali – dodaje.

Masowa mogiła w zagajniku?
Po kilku dniach intensywnego „odpytywania” najstarszych mieszkańców gminy Kiszkowo ekipa PiastowskieKorony.pl (w składzie: B. Krąkowski, Leszek Olejniczka i K. Soberski) udała się w miejsce wskazywane przez najstarszych mieszkańców gminy. Pewien zagajnik. - Jedna z mieszkanek powiedziała nam, że w zagajniku za cmentarzem coś się w czasie II wojny światowej działo, a później ludzie bali się tutaj chodzić – podkreśla B. Krąkowski.

Z różnych źródeł wynika, że pod koniec II wojny światowej Niemcy internowali około 600 tys. włoskich żołnierzy z których większą część została rozstrzelana albo zamęczona pracą.

Nasz rekonesans we wspomnianym zagajniku – a byliśmy tam przez przez blisko 4 godziny – przyniósł nam kilka ciekawych spostrzeżeń i odkryć, które zdają się potwierdzać pewne informacje. Jednak by mieć pewność, potrzebne są dalsze badania, m.in. w archiwach, w terenie, jak i rozmowy z kolejnymi osobami pamiętającymi II wojnę światową. Co też obecnie czynimy...

Do tematu wrócimy.

Karol Soberski

Drodzy Czytelnicy! Jeśli jesteście w posiadaniu jakichkolwiek informacji na temat przedstawionych dzisiaj wydarzeń w Kiszkowie lub innych podobnych historii, prosimy o kontakt z naszą redakcją. E-mailowo na adres redakcja@piastowskakorona.pl lub telefonicznie: 506 – 966 – 706.

W tekście wykorzystałem informacje ze stron: twierdzadeblin.cal.pl, historycy.org i wroclaw.hydral.com.pl