Cel wyprawy – Dziewicza Góra
Dodane przez admin dnia Sierpień 28 2012 23:00:00
Niedzielny poranek, pogoda niepewna, ale cel wybrany - Dziewicza Góra w Puszczy Zielonka gdzie wracam po piętnastu latach. Kiedyś byłem tu na zawodach rowerowych, a trochę się tu zmieniło. Lasy Państwowe na szczycie góry wybudowały wieżę obserwacyjną o wysokości 40 m z tarasem widokowym, na który można wejść. Wieża wybudowana po pożarze puszczy - spłonęło 250 ha - w 1992 roku.
Treść rozszerzona
Wsiadam do pociągu kierunek Poznań po 30 minutach wysiadka w Kobylnicy gdzie zaczyna się moja dzisiejsza trasa. Cel wycieczki to nie tylko wieża widokowa ale kilka kościołów (na szlaku drewnianych kościołów w Puszczy Zielonka), jak również miejsca związane z historią, legendami oraz niezapomniane widoki krajobrazów i wielkopolskiej przyrody.

Trasa zaczyna się żółtym szlakiem w kierunku Wierzenicy, gdzie dopada mnie deszcze ale już tutaj napotykam pierwszy drewniany kościół pw. św. Mikołaja z XVI w. wybudowany metodą szachulcową. W kościele znajduje się kaplica z grobem Augusta Cieszkowskiego (filozofa i społecznika) oraz tablicę poświęconą królowi Janowi III Sobieskiemu za zwycięstwo pod Wiedniem 1683 r. Tablicę ufundowano i umieszczono w dwóchsetną rocznię zwycięstwa. Przeczekałem przelotny deszcz i jadę dalej szlakiem żółtym w kierunku Kicina przed samą wsią skręcam, aby zobaczyć kolejny drewniany kosciół pw. św. Józefa. Kościół wybudowany w latach 1749-52 o konstrukcji żebrowej. Ciekawostą kościoła jest to iż proboszczem tytularnym kościoła przez krótki czas był Jan Kochanowski.

Z Kicina kieruję się już do celu mojej wycieczki dojeżdzam żołtym szlakiem do drogi asfaltowej która zaczyna pomału się wznosić po chwili jestem już na parkingu, gdzie dalej można udać się tylko pieszo lub rowerem. O dziwo znów szalk żółty. Z początku ścieżka szeroka, ale z każdym metrem robi się wąsko, do tego korzenie, piasek i wymyte przez wodę koryta. Nie poddaje się pedałuję po pokonaniu najbardziej stromego odcina ukazuje się wieża widkowa widokowa. Osiągam szczyt i maksymalne moje tętno (podjazd nie należy do łatwych i przyjemnych).

Tutaj robię mały odpoczynek, posilam się i czas na atrakcję, czyli wejście na wieżę. Kupuję bilet wstępu (5 zł) i zaczynam wspinaczkę po kręconych stopniach w wąskim korytarzu, mam wrażenie że nie ma ich końca - do pokanania mam tylko 172 stopnie. Udaje się! Jestem na tarasie widokowym, strasznie wieje.

Ukazuje się widok Poznania jakby na wyciągnięcie ręki (jak makieta miasta z najwyższymi budynkami Akademii Ekonomicznej, Ratuszem, hotelami, wielkimi osiedlami, stadionem Lecha, wieżą TV na Piątkowie). W kierunku połnocno- wschodnim widok na całą Puszczę Zielonka, las po horyzont, tu i ówdzie małe wsie z domkami, kościołami. Podziwiam widoki, robię zdjęcia lecz czas goni więc schodzę w doł wsiadam na rower i teraz czeka mie niemała atrakcja, jak dało się wjechać to da się i zjechać).

Ruszam w dół szlak czerwono-niebieski, wąska ścieżka między drzewami szybko, coraz szybciej, kolejne zakręty, raz w prawo, raz w lewo i po chwili wyjeżdżam na parkingu u podnoża góry. Chciałoby się jeszcze raz, ale do domu daleko. Rzut oka na mapę i kieruje się drogą leśną ku "Maruszce". Po drodze mijam miejsce upamiętniające pożar puszczy w roku 1992 - wielki głaz z napisem: Nie było nas był las Nie będzie nas będzie las. Obok ostał się jako pomnik przyrody wielki, spalony dąb.

Dojeżdzam do wspomnianej "Maruszki". Na skrzyżowaniu leśnym stoi figura Matki Boskiej, a niedaleko dwie mogiły, na nich krzyże z brzozy i tabliczki Marysia i Maryś. Legenda głosi, że w tym miejscu znaleziono przed dwustu laty dwa ciała. Była to zakochana w sobie para. Do dziś nie wiadomo jak było naprawdę, jak zginęli i czy legenda ma w sobie choć trochę prawdy, czy są tam pochowani. Zapewne coś w tym jest bo przez tyle lat zachowała się pamięć i zadbane mogiły.

Po chwili zastanowienienia ruszam leśną drogą w kierunku wsi Wierzonka i dalej do szosy Poznań - Gniezno, którą przecinam i jadę w stronę Uzarzewa. W Uzarzewie wjeżdżam na teren Parku przy Muzeum Przyrodniczo – Łowieckim, gdzie robię przerwę na posiłek i kilka zdjęć pałacu i zielonego otoczenia. Podjeżdżam również pod szachulcowy kościoł pw. św. Michała Archanioła z dobudowana w 1869 r. drewnianą wieżą, który znajduje się na wzniesieniu w pobliżu rzeki Cybiny.

Robie kolejne zdjęcia i z Uzarzewa kieruję się oznakowanym szlakiem rowerowym Eurovelo w strone Parku Krajobrazowego Promno, mijam Biskupice. Prowadzi mnie szeroka ścieżka ze znakami szlaków pieszych i rowerowych. Park Promno to gęsty liściasty las dużo tu akacji, platanów, dębów, buków. Ścieżka w praku wiedzie po licznych pagórkach, wije się. Mam wrażenie że jeżdżę w kółko, mijam kolejne jeziorka. We wsi Kapalica skręcam w strone Pobiedzisk cały czas trzymajać się szlaku Eurovelo. Po przejchaniu kilku kilometrów wjeżdżam do spokojnych sennych w niedzielne popołudnie Pobiedzisk kieruję się na rynek, gdzie spotyka mnie miłe zaskoczenie w postaci fajnej fontanny oraz pomnika upamiętniającego Powstańców Wielkoplskich. Jest tu też pomnik załozyciela miasta króla Kazimierza Odnowiciela. Wszędzie dużo zieleni, mała kawiarenka, ławeczki.

Podoba mi się tu, siadam na ławeczce, odpoczywam. Z rynku widać szczyt zabytkowego kościoła pw. św Michała z przełomu XIII i XIVw. Ruszam dalej szlakiem rowerowym do Węglewa, gdzie czeka na mnie kolejny kościoł na szlaku kościołów drewnianych. św. Katarzyny z 1818 r. To chyba na najmniejszy i najskromniejszy kościół z dziejszej wycieczki przy kościele znajduje się rzeźba św. Wojciecha na łodzi oraz ciekawa kamienna chrzcielnica przed wejsciem do kościoła. Ciekawostą wsi jest fakt, że tutaj urodził się prof. Józef Kostrzewski archeolog i badacz Biskupina.

Z Węglewa daje szlakiem ku Lednogórze, gdzie po drodze mijam średniowieczne grodzisko Moraczewo do Dziekanowic gdzie wjeżdżam na Piastowski Szlak Rowerowy, który doprowadza mnie do Gniezna przez Żydówko, Rzegnowo i Braciszewo.

Tym razem w niedzielny dzień zwiedziłem kawałek bliskiej mi Wielkopolski z atrakcją jaka była wieża widokowa i ciekawostkami historycznymi i sakralnymi. Za cenę biletu na pociąg i pokonanie 80 km rowerem był to dzień pełen atrakcji i odkrytych na nowo okolic.

Tekst i zdjęcia: MatiiGNO-PL