Trzy Mosty – miejsce skazane na zagładę?
Dodane przez admin dnia Sierpień 27 2012 20:00:00
Ciężko znaleźć gnieźnianina, który nie potrafiłby pokierować osobę przyjezdną w okolice Trzech Mostów. Miejsce położone we wschodniej części Gniezna jest doskonale znane w przeciwieństwie do historii kolei towarowej, która tutaj funkcjonowała. Jak otoczenie Trzech Mostów wyglądało przed laty? Czy to miejsce można uchronić przed postępującą degradacją? O tym, w kolejnej publikacji wakacyjnego cyklu „Po kolei”, realizowanego wspólnie z Krzysztofem Modrzejewskim, gnieźnieńskim miłośnikiem kolei.
Treść rozszerzona
Ulica Pod Trzema Mostami (które de facto są wiaduktami) znajduje się trochę na uboczu i głośno o niej zimą oraz wczesną wiosną, kiedy to miejsce jest systematycznie zalewane. Okazuje się jednak, że z tzw. Trzema Mostami wiąże się bogata historia lokalnego kolejnictwa towarowego. Niestety, miejsce to od lat 90. jest nieobsługiwane, część sprzętu została zabrana, a w opustoszałych budynkach organizowane są alkoholowe libacje. Dzisiaj to miejsce odstrasza.

Historia Trzech Mostów sięga czasów pruskich, bowiem właśnie wtedy od strony al. Reymonta powstaje pierwszy wiadukt. – Wszystko zostało stworzone po to, aby ruch był bezkolizyjny. Warto nadmienić, że z tego samego powodu wybudowano wiadukt w ciągu ul. Warszawskiej. Powstanie pozostałych dwóch wiaduktów to czasy nazistowskie. W tamtym okresie, stacja była w jednym ciągu, który kończył się prawie w Jankowie Dolnym i zaczynał się na Dalkach – wyjaśnia Krzysztof Modrzejewski, gnieźnieński miłośnik kolei.

Na miejscu zauważamy dość duży budynek, łatwo rzucający się w oczy, z dachem, który lada dzień może się zawalić, bez okien i z zamurowanym wejściem. Okazuje się, że tutaj znajdował się dworzec towarowy, którego lokalizacja wcale nie była przypadkowa. – Chodziło o bliskość terenów przemysłowych, bowiem cała obecna al. Reymonta miała charakter przemysłowy. W Gnieźnie było dużo zakładów, takich jak garbarnia czy też „Polania”, które zamawiały wagon do transportu towaru. To miejsce powstało w latach wojennych i trzeba podkreślić, że była to inwestycja wojenna hitlerowskich Niemiec na tym terenie. Tutaj przyjeżdżały pociągi z Rzeszy, były sprzęgane, rozprzęgane i jechały dalej – tłumaczy K. Modrzejewski.

Jak się okazuje, cały kompleks zabudowań w otoczeniu Trzech Mostów powstał w trakcie II wojny światowej. Wyjątkiem są tory postojowe i część towarowa, które powstały wcześniej. Oprócz typowych miejsc, takich jak nastawnia wykonawcza połączona z „Gna” na Dworcu Głównym w Gnieźnie, odnajdujemy… jednoosobowy bunkier przeciwlotniczy.

Jednym z ciekawszych miejsc jest górka rozrządowa. Do czego służyła? - Załóżmy, że mamy pociąg wojenny z Zagłębia Ruhry w Niemczech. Ma dwa wagony do Smoleńska, dwa do Lwowa i dwa do Leningradu. Muszą być rozdzielone, a mamy jeden skład. Jak to zrobić? Otóż, pociąg najeżdża na tak zwaną górkę rozrządową – jest to sztucznie usypana górka o sporym nachyleniu, na którą przetaczało się tyłem cały pociąg. Na górze, wagony odjeżdżały siłą grawitacji bez lokomotywy. W tym miejscu znajdowały się hamulce dynamiczne, czyli takie „szczęki”, które dociskały się do wagonu, aby miał odpowiednią prędkość. Wynosiła ona kilka kilometrów na godzinę, żeby spokojnie dołączyć do wagonów znajdujących się na terenie torów postojowych – relacjonuje nasz rozmówca.

Górki rozrządowe zostały rozebrane kilka lat temu i co ciekawe… obecnie cicho mówi się o tym, aby to miejsce stworzyć na nowo tak, aby odciążyć postępujące prace na dworcu Poznań Franowo.

Między pierwszym a drugim mostem (od strony al. Reymonta) znajduje się kolejna ciekawostka historyczna - wjazd prowadzący na rampę przeładunkową dla ludzi i sprzętu, która powstała w czasie II wojny światowej i służyła niemieckim żołnierzom. Było to miejsce, w którym panował absolutny zakaz wstępu dla osób postronnych. To co się tutaj działo, jak i samą lokalizację strzeżono ścisłą tajemnicą, jednak w owym czasie trudno było spotkać gnieźnianina, który nie wiedziałby gdzie rampa się znajduje. Jedną z nielicznych pozostałości z tamtych czasów jest… umywalnia dla niemieckich żołnierzy.

Obecnie, w tym miejscu pracuje grupa naprawcza taboru kolejowego „500”, której grozi likwidacja. Prawdopodobnie, po raz kolejny grupa fachowców z Gniezna straci pracę…

O przyszłości otoczenia Trzech Mostów mówi Krzysztof Modrzejewski. - Zdaje sobie sprawę, że obecnie jest to kompletnie niepotrzebne miejsce. Jednak dewastacja to najniższa forma „dbania” o ten budynek. Gdyby w Gnieźnie wciąż było tyle zakładów przemysłowych co w przeszłości, to rozmowa byłaby inna. Wtedy takie zakłady mogłyby potrzebować kontenerów czy zwykłych przewozów towarowych i terminal kontenerowy oraz górka rozrządowa mogłyby się przydać. Na razie, nic nie wskazuje na to, aby którykolwiek z obecnych zakładów się na to zdecydował. Choć mam cichą nadzieję, że tak się stanie. Obecnie, musimy pogodzić się z tym, że to miejsce odzwierciedla marazm gospodarczy i inwestycyjny naszego miasta – kwituje K. Modrzejewski.

Paweł Brzeźniak

(Fotografia otoczenia Trzech Mostów pochodzi z książki Mirona Urbaniaka pt. „Zabytkowa stacja kolejowa Gniezno”)