Gnieźnieńska parowozownia – miejsce z duszą
Dodane przez admin dnia Sierpień 09 2012 16:00:00
W naszym regionie są miejsca posiadające olbrzymie dziedzictwo historyczne, które jest wspomnieniem dla setek a nawet tysięcy ludzi. Parowozownia w Gnieźnie, mimo iż jest nieczynna od 2009 roku, wciąż ma szansę na to, aby tętniło tu życie tak jak dawniej. Jest to kolejna publikacja, będąca częścią wakacyjnego cyklu „Po kolei”, realizowanego wspólnie z Krzysztofem Modrzejewskim, gnieźnieńskim miłośnikiem kolei.
Treść rozszerzona
140 lat parowozowni…
Historia gnieźnieńskiej parowozowni (lokomotywowni) sięga 1872 roku (najstarsza część obecnego kompleksu powstała w 1888 roku), bowiem właśnie wtedy, w tym miejscu, pierwsza linia kolejowa przebiegła przez Gniezno z Poznania przez Inowrocław do Bydgoszczy i Torunia. W tamtym okresie, w Gnieźnie powstał dworzec kolejowy oraz pierwsza lokomotywownia, która nie istnieje od początku XX wieku, bowiem została zburzona przy przebudowie stacji. Całość była inwestycją Kolei Górnośląskiej (Oberschlesienbahn), która tutaj przeprowadziła swoją linię łącząc się z Ostbahn. Jej dworzec znajdował się na miejscu obecnego Dworca Głównego. Drugą inwestycją w tamtym czasie była Kolej Gnieźnieńsko – Oleśnicka – właśnie to towarzystwo zbudowało linię, która biegnie obecnie przez Wrześnię, Jarocin i dalej, aż do Wrocławia. Tymczasowy dworzec KGO znajdował się na terenie obecnej parowozowni.

Wojenne prosperity
W okresie II Rzeczpospolitej na terenie gnieźnieńskiej parowozowni pod względem inwestycyjnym działo się niewiele. Z kronikarskiego obowiązku należy jednak uwzględnić powstanie warsztatów uczniowskich. Największy rozkwit tego miejsca jest datowany na okres II wojny światowej, bowiem znakomita większość obecnych budynków pochodzi z tego okresu. - W ramach hitlerowskiego Planu „Barbarossa”, dotyczącego napadu na Związek Radziecki, Niemcy przedsięwzięli plan „Otto” – przygotowanie całej infrastruktury i przemysłu III Rzeszy do napaści na ZSRR. Deutsche Reichsbahn umieściła w Gnieźnie jeden z głównych węzłów kolejowych zaopatrujących front wschodni i północny. O tym, że była to inwestycja wojenna z prawdziwego zdarzenia, świadczy fakt, że budynek portierni ma stalowe okiennice (do dzisiaj), żeby chronić przed podmuchami bomb. Ponadto, pod wagonownią znajdował się w pełni wyposażony schron przeciwlotniczy – mówi Krzysztof Modrzejewski, gnieźnieński miłośnik kolei.

W okresie wojennej zawieruchy powstała wielka stacja rozrządowa oraz lokomotywownia. W ciągu długiego pasa zaopatrzeniowego za trzecim peronem znajdują się krany wodne, drewniany żuraw węglowy i wieże z piaskiem do parowozu. - Tam jednocześnie mogło być obsługiwanych do 10 parowozów, tutaj przyjeżdżały pociągi z Rzeszy, na górce przy Trzech Mostach były sprzęgane, rozprzęgane i jechały dalej. A w tym czasie parowozy były oporządzone, żeby podłączyć się do składów. Tutaj były przechowywane i naprawiane – opowiada K. Modrzejewski.

Miejsce pracy dla tysięcy ludzi
Po wojnie, w tym miejscu nie było już tyle inwestycji – parowozownię wciąż jednak utrzymywano w toku pracy. Warto nadmienić, że była to parowozownia, gdzie obsługiwano aż trzy trakcje: parową, spalinową i elektryczną (która opuściła kompleks wcześniej niż parowa). W połowie lat 70. do obsługi weszły elektrowozy i następowała stopniowa degradacja tego miejsca. Parowozy naprawiano do 2009 roku, po czym maszyny zostały wywiezione. Przez cały okres funkcjonowania parowozowni, samych kolejarzy pracowało tutaj kilkanaście tysięcy ludzi, natomiast osób związanych z rzemiosłem kolejarskim należy liczyć w dziesiątkach tysięcy.

„Dni Pary” sposobem na promocję parowozowni
Obecnie większa część parowozowni stoi pusta, część trakcyjna jest zamknięta, w dawnej narzędziowni znajduje się firma obsługująca imprezy masowe, a w hali suwnic firma zajmująca się obróbką granitu. Terenem o powierzchni kilku hektarów zarządza PKP S.A. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami, dzięki któremu w tym miejscu mogą się odbywać „Dni pary”, której pierwsza nieoficjalna edycja odbyła się w 2010 roku. W następnym roku to miejsce obejrzało 2650 osób, a w kolejnym - 4500 osób, w tym ok. 3500 stanowili turyści z poza Gniezna. Impreza rozkręca się z roku na rok, ale jak przyznaje Krzysztof Modrzejewski, organizator i pomysłodawca „Dni pary”, Nigdy nie ma pewności, czy kolejna edycja się odbędzie. - Niestety, ale status tego miejsca jest niepewny. Mimo to, staramy się utrzymać jak najlepsze relacje ze spółką PKP i liczymy na to, że w następnym roku organizacja będzie możliwa. „Dni z Parą” popularyzują to miejsce, a to sprawia, że coraz więcej włodarzy zauważa, że mamy tutaj niezwykły skarb – mówi K. Modrzejewski, który dodaje, że do tego miejsca przyjeżdżają Niemcy, Francuzi, Włosi, Holendrzy, Anglicy, Rosjanie, doceniający duże możliwości ekspozycyjne gnieźnieńskiej parowozowni – najstarszej w Europie.

Obecnie, teren parowozowni, poza „Dniami Pary” i bardzo nielicznymi wyjątkami jest niedostępny do zwiedzania. Obecny zasób tego miejsca to: hale wachlarzowe, hala suwnic – najwyższa hala indywidualnych napraw parowozów, miejsce gdzie wciągano najcięższe elementy parowozów; 52-metrowy komin, narzędziownia, elektrownia, wagonownia, „grzybek”, skład oleju, „gołębnik” - dyspozytornia bramowa jedyna w Europie, ostatni w Europie węglowy żuraw drewniany, noclegownia dla maszynistów, wieża ciśnień z systemem kranów nawadniających dla parowozów.

Paweł Brzeźniak