Wojenna tajemnica Malczewa rozwiązana? Zabijani w stogach siana!
Dodane przez admin dnia Sierpień 08 2012 20:30:00
W marcu na naszych łamach opublikowaliśmy tekst Roberta Kiszkurno pt. „Wojenna, krwawa tajemnica Malczewa” o zdarzeniach, które rozegrały się w styczniu 1945 roku w Malczewie w gminie Niechanowo. Tam – zdaniem autora owego tekstu - w środku wsi, kobieta-żołnierz Armii Czerwonej rozstrzelała 11 żołnierzy niemieckich. Nieznane było miejsce pogrzebania żołnierzy. Po naszych poszukiwaniach okazało się, że okoliczności tych dramatycznych wydarzeń są nieco inne. Ale po kolei...
Treść rozszerzona
„Latem 2003 r. będąc przejazdem w Żelazkowie - odległym kilka kilometrów na południowy-wschód od Gniezna - spotkałem przypadkowo starszego mieszkańca Niechanowa, który opowiedział mi niezwykłą historię. Zdarzyła się ona pod koniec II wojny światowej, w styczniu 1945 r., w Malczewie - małej wiosce pomiędzy Witkowem a Czerniejewem. Tamże - na środku wsi – kobieta-żołnierz Armii Czerwonej rozstrzelała samodzielnie 11 żołnierzy niemieckich-jeńców pojmanych kilka chwil wcześniej” – tak zaczyna swoją opowieść Robert Kiszkurno, autor tekstu który opublikowaliśmy 8 marca tego roku. Opowieść o wydarzeniach których finał właśnie poznaliśmy...

„Dziadek był świadkiem tych wydarzeń”
Po tej publikacji na skrzynkę mailową otrzymaliśmy list od pana Błażeja, byłego mieszkańca Malczewa w którym napisał: - Przeczytałem artykuł o wydarzeniach z Malczewa dotyczący żołnierzy niemieckich. Byłem świadkiem poszukiwań miejsca pochówku w roku 2003 lub 2004. Wszystkie informacje na temat tego zdarzenia mam od dziadka, który był świadkiem tych wydarzeń i nadal mimo swoich 92 lat pamięta te wydarzenia. Z późniejszych rozmów wynikało, że grób był szukany w złym miejscu. Miejsce poszukiwań trzeba by przesunąć o jakieś 20 metrów, tylko że kiedyś w tym miejscu był wykopywany piasek. Przypominam sobie, że niektóre osoby mówiły, iż w pewnym momencie zaczęły się pojawiać kości. Miejsce to teraz jest zasypane stertą śmieci i nie wiem czy w ogóle da się jeszcze coś odszukać.
Po takich ciekawych informacjach nie pozostało nam nic innego jak tylko pojechać do Malczewa.

Ginęli w stogach!
Zanim jednak udaliśmy się do gminy Niechanowo, skontaktowaliśmy się z autorem powyższego maila, który umówił nas na spotkanie ze swoim dziadkiem i – ku naszej radości – także z drugą osobą pamiętającą tamte wydarzenia. Wchodzimy do jednego z domów, gdzie czekają na nas: Irena Pawlak z domu Kubiak (rocznik 1938) i Stefan Kucharek (rocznik 1920). Historia przez nich opowiedziana zaczyna się tak...

- Był styczeń 1945 roku. Był mróz, zimno. Rosjanie wjeżdżali do Malczewa od strony Witkowa. Były czołgi, było ich dosyć dużo. Pamiętam to jako dziecko – zaczyna swoją opowieść Irena Pawlak z domu Kubiak mająca wówczas 7 lat. - I gdy oni wjeżdżali do Malczewa, to ich wjazd widzieli Niemcy, którzy zaczęli się chować w stogach, których pełno było na tych polach. Oni do tych stogów się czołgali i w nich się pochowali – dodaje I. Pawlak.

- I gdy oni byli pochowani w tych stogach, to Rosjanie zabijali ich tam na miejscu w stogach. Zginęło tam jedenastu Niemców – opowiada pan Stefan. - Gdy Rosjanie tu wjechali i widzieli jakiegoś Niemca to od razu zabijali. Nie patrzyli, nie pytali, tylko zabijali – dodaje i zaznacza, że to Polacy wskazali Rosjanom gdzie ukrywają się Niemcy.

I w tym momencie dowiadujemy się, że ci zabici Niemcy to nie były regularne oddziały wojska tylko... „dziadki, emeryci” - jak mówią nasi rozmówcy. Wszystko wskazuje więc na to, że były to oddziały Volkssturmu - formacji o charakterze pospolitego ruszenia, używanych przez Niemców w ostatniej fazie II wojny światowej. Została powołana do życia dekretem podpisanym przez Adolfa Hitlera 25 października 1944 roku.

- Regularne wojsko uciekło, a oni tu zostali i się bronili. Oni nie uciekli, bo to byli starsi ludzie – mówią świadkowie tamtych wydarzeń, ale po chwili też dodają, że wśród zabitych był również jeden niemiecki oficer, który długo leżał w stawie, a później został pochowany „bez nóg”.

Na nasze pytanie, czy może w Malczewie była jakaś egzekucja, w trakcie której kobieta-żołnierz Armii Czerwonej rozstrzelała samodzielnie 11 żołnierzy, stanowczo odpowiadają, że takiego wydarzenia tutaj nie było.

Gdzie pochowano Niemców?
Dalej pani Irena wspomina, że gdy Rosjanie już wszystkich Niemców zabili w stogach, to jej dziadek (i inni Polacy) „zbierali tych Niemców, kładli na sanie, przykrywali płaszczami” i przewozili na teren cmentarza cholerycznego.

- Pamiętam, że gdy ich zwieziono z tych stogów, to tutaj pod lasem kładziono ich jeden na drugiego i tak byli zakopywani. Tam była jedna wspólna mogiła. Wykopano głęboki dół i tam jeden na drugiego był kładziony – wspomina pani Irena. - Jako dziecko chodziliśmy w to miejsce. Jest ono znane do dzisiaj – dodaje I. Pawlak.

- Tam w tym miejscu był kiedyś cmentarz choleryczny i tam tych Niemców pochowano. Potem ten lasek wycięto, spalił się raz i drugi. I gdyby tam później nie kopano i nie orano to miejsce byłoby do dzisiaj – podkreśla pan Stefan.

Kości wmurowano w bloki?!
- W 1962 lub 1963 roku, gdy w Malczewie tworzyły się PGR, to na tym placu pod lasem, gdzie byli pochowani ci Niemcy, kopano piasek, który był wykorzystany później do budowy bloków. I wówczas wykopano dużo kości, które kładziono w worki od nawozów i być może wrzucano je z powrotem do dołów. Ale tego tak do końca nie wiadomo, gdzie później te kości zakopano. Tam były też guziki od płaszczy – wspomina z kolei Teresa Pietrzak, mieszkanka Malczewa, córka pana Stefana. - Ale później zrobiono tam wysypisko śmieci i dzisiaj nie ma już czego szukać – dodaje.

- Gdyby nie kopano tam tego piasku, to dzisiaj można by było odszukać te mogiły – uważa pan Stefan.

Nasi rozmówcy podkreślają też, że poszukiwania w 2004 r. o których w swoim tekście napisał R. Kiszkurno, prowadzone były w zupełnie innym miejscu, niż to w którym pogrzebano Niemców. - Oni ze swoimi poszukiwaniami poszli wyżej, za daleko i za bardzo w prawą stronę – twierdzi pani Teresa.

Podczas pobytu w Malczewie od naszych miłych gospodarzy uzyskaliśmy jeszcze wiele innych, ciekawych informacji m.in. o polowych lotniskach w okolicach Malczewa, ale to już historia do opowiedzenia innym razem. Jedno jest pewne – Malczewo i okolice mają jeszcze wiele nieodkrytych tajemnic.

Karol Soberski
Współpraca: Leszek Olejniczak

Na ten temat:
Wojenna, krwawa tajemnica Malczewa