Legenda wyjątkowej gnieźnieńskiej „wąskotorówki”
Dodane przez admin dnia Lipiec 27 2012 12:00:00
Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa to miejsce, które pomimo upływu lat wciąż zachwyca podróżnych z całej Polski. Stacja, z której odjeżdżają popularne „ciuchcie” zawiera w sobie długą historię lokalnej kolei, która ma ponad 130 lat. Jak to miejsce wyglądało w przeszłości? Jaki jest plan, aby odpowiednio wypromować to miejsce? O tym, w kolejnej publikacji z cyklu „Po kolei”, realizowanego przy współpracy z Krzysztofem Modrzejewskim, gnieźnieńskim miłośnikiem kolei.
Treść rozszerzona
Od 1883 roku właścicielem kolejki zakładowej w Gnieźnie była cukrownia na czele z Edwardem Grabskim, ziemianinem, przedsiębiorcą i przemysłowcem. Nieco później kolejka służąca do przewozu na terenie zakładu została rozbudowana o linię do wsi Odrowąż. Głównym zadaniem ówczesnych transportów było przywożenie buraków cukrowych do zakładu. Jak wyglądało to w praktyce? - Często do głównej linii dosłownie na kilka godzin dobudowywano odnogę, która prowadziło do danej stodoły, żeby zabrać zbiory, załadować na wagony i przywieźć do cukrowni. To był tzw. „tor patentowy”, czyli wieziono tory na wagonach, zdejmowano je i układano ad hoc i pociąg mógł wjechać. Te tory nie były oczywiście najwyższej jakości, z czasem je poprawiano – opisuje Krzysztof Modrzejewski, gnieźnieński miłośnik kolei, członek Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei w Poznaniu.

Na terenie gnieźnieńskiej kolejki (która od 1893 roku należała do Witkowoer Kreisbahn a więc Witkowskiej Kolei Powiatowej) znajdowała się obrotnica do obracania parowozów, ekspedycja towarowa, służąca przewożeniu towarów oraz… dwa perony, z których pierwszy był zadaszony. Co ważne, istniał tutaj także telegraf. Korzystanie z niego było jednym z podstawowych źródeł pieniędzy, bowiem przesyłanie wiadomości tą techniką było odpłatne. W trakcie I wojny światowej kolejka służyła do przerzucania niemieckich żołnierzy na front. Byli oni wysyłani do Anastazewa, gdzie znajdowało się prusko – rosyjskie przejście graniczne.

Co ciekawe, w czasie kiedy funkcjonowała Witkowska Kolej Powiatowa (Witkowo Kreisbahn) a więc do 1927 roku, rozstaw szyn nie był taki sam jak ma to miejsce dzisiaj – 750 mm. Wtedy było to 600 mm, czyli tyle, ile obecnie ma Żnińska Kolej Powiatowa. Tory kolejki w Gnieźnie zostały w latach 50 przekute na szerszy rozstaw i dlatego w Gnieźnie nie ma przedwojennego taboru. Warto nadmienić, że w tym okresie kolejka została połączona z kolejką wrzesińską przez Niechanowo, Arcugowo, Grzybowo do Wrześni. W latach 50 przydzielono kolejce nowe parowozy i dokonano zmiany prześwitu torów a także zmodernizowano całą stację.

Obecnie, za działalność GKW odpowiada Biuro Utrzymania i Eksploatacji Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej oraz Towarzystwo Miłośników Gniezna, którego ambitnym celem promocyjnym jest rozbudowa torowiska do Skorzęcina. – Myślę, że jest to przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”. Trzeba jednak pamiętać, że wiąże się z to z kolosalnymi kosztami liczonymi w milionach. Wobec tego, na tę chwilę, jest to czysta abstrakcja, marzenie, a na pewno nie plan na najbliższą przyszłość, ale warto zabiegać o realizację – ocenia K. Modrzejewski.

Z usług GKW można korzystać np. w wakacje podczas ruchu weekendowego. Obecny tabor kolejki to: lokomotywy Lxd2 i parowóz Px48. Wagony można podzielić na nowocześniejsze i "tradycyjne": zestaw wagonów pasażerskich 2-giej klasy (rumuńska fabryka FAUR), polski 3Aw, wagony otwarte tzw. „letniaki” oraz unikatowy wagon 1. klasy w formie salonki. Pozostałe to tzw. „brankardy”, czyli wagony techniczne, a także kilka wagonów towarowych "uruchamianych" razem z wagonami hobbistycznymi, aby pociąg wyglądał jak przed laty. Ciekawostką jest również szynobus Mbxd1.

Paweł Brzeźniak