Tłumy na pokazie filmu o spaleniu katedry
Dodane przez admin dnia Styczeń 23 2015 21:00:00
Dziś w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie odbył się pokaz filmu Bogumiła Bieleckiego „Spalenie katedry gnieźnieńskiej”. Prezentacji towarzyszyły wystawa zdjęć wykonanych w styczniu 1945 roku przez Juliana Śmieleckiego oraz promocja książki „Podpalenie katedry gnieźnieńskiej w 1945 roku” autorstwa Wojciecha Śmieleckiego, Bogumiła Bieleckiego i Marka Szczepaniaka. O tym, że gnieźnianie żywo interesują się wydarzeniami sprzed 70 lat dobitnie świadczyć może fakt, że sala widowiskowa Miejskiego Ośrodka Kultury nie była w stanie pomieścić wszystkich, którzy przybyli na dzisiejsze spotkanie. Dlatego kolejny pokaz filmu odbędzie się 29 stycznia o godzinie 17.00.
Treść rozszerzona
Wyświetlony dziś film jest niejako dopełnieniem dokumentu, który Bogumił Bielecki przygotował na 60 rocznicę spalenia katedry. – Prawda wychodziła powoli. Nie miałem możliwości, żeby dotrzeć do wszystkich ludzi, którzy mieli wiedzę na ten temat – mówi Bogumił Bielecki. Przyznaje, że cześć z osób, do których udało mu się dotrzeć nie była wiarygodna. Dlatego przy doborze rozmówców kierował się przede wszystkim tym, ile dana osoba w styczniu 1945 miała lat i gdzie znajdowała się w momencie, gdy katedra płonęła. – To była zima, bardzo wysokie mrozy. Zdjęcia z ostrzału katedry przez rosyjskie czołgi, które w 2010 roku zostały odkryte wyraźnie pokazują, że tam w ogóle nie było cywili, tam tylko jest wojsko, tabory i czołgi – mówi dokumentalista.

Pytany o to, jak długo zbierał materiały do filmu odpowiada, że były to długie lata żmudnej pracy. Pierwsza wersja filmu powstała w 2005 roku. Materiał uzupełniający został nakręcony w 2007 i 2013 roku. – Zbierałem materiały na 60 rocznicę spalenia katedry. I miałem jeszcze obraz niepełny. Dlatego ta wersja jest uzupełniona. Miałem wypowiedzi osób, które widziały strzelające czołgi z Rynku. Dopiero po czasie udało mi się spotkać osoby, które widziały, co się działo bliżej katedry – mówi Bogumił Bielecki. Podkreśla, że nakręcenie tego filmu to dla niego osobiście ważna sprawa. – Mieszkaliśmy blisko katedry. Ojciec był świadkiem spalenia katedry i bardzo ubolewał, że to tak zakłamane. Nie doczekał tego, żeby zostało to pokazane jak należy – mówi B. Bielecki. Nie ukrywa, że bardzo cieszy go zainteresowanie filmem, a dzisiejszy pokaz uznaje za jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu.

W zaprezentowanym dziś filmie znalazły się m.in. wypowiedzi Waleriana Występskiego, ks. kan. Jana Kubickiego, Janiny Głazowskiej, Floriana Piaseckiego, harcmistrza Czesława Promińskiego, Edmunda Kaczmarka, Leokadii Śmieleckiej, ks. kan. Mariana Aleksandrowicza, czy ks. kan. Jana Kasprowicza.

Wypowiedzi świadków stały się też podstawą artykułu, który Bogumił Bielecki napisał do książki „Podpalenie katedry gnieźnieńskiej w 1945 roku”. Wydana przez Prymasowskie Wydawnictwo Gaudentinum publikacja zawiera ponadto zdjęcia Juliana Śmieleckiego. Tekst prezentujący autora historycznych fotografii i okoliczności ich odnalezienia napisał jego syn – Wojciech Śmielecki.

Z kolei Marek Szczepaniak jest autorem trzeciej części książki, gdzie omawia obecność tematu spalenia katedry gnieźnieńskiej w polskiej historiografii i publicystyce historycznej po 1945 roku, a więc kwestię tego, w jaki sposób ten temat był przedstawiany przez cały okres powojenny. Podejmuje próbę skategoryzowania dostępnych materiałów. - Trzeba pamiętać o tym, że do 1990 roku działała cenzura w Polsce i na pewno powstawały pewne nieścisłości i w wyniku działania cenzury i w wyniku autocenzury narzuconej sobie przez samych autorów – mówi Marek Szczepaniak. – Część autorów, po których można było się spodziewać, że tematyka ich prac jest tak blisko pożaru katedry, że on będzie przedstawiony, pomijała ten wątek. Paradoksalnie być może dobrze to o nich świadczy, bo zamiast pisać propagandowe laurki, woleli nie pisać wcale. Natomiast tych, którzy już o tym pisali można podzielić na takich, którzy pisali, że bezpośrednimi sprawcami byli Niemcy. Pierwszy taki artykuł ukazał się w gazecie już w 1945 roku. Druga grupa to ci, którzy uważali, że podpalenie katedry nastąpiło w wyniku działań wojennych – bezpośrednich i pośrednich. Bezpośrednie to takie, które miałyby miejsce 21 stycznia. Tutaj można wymienić chociażby rozdział profesora Wisłockiego w „Dziejach Gniezna”. Są też autorzy, którzy wskazują właściwą datę, ale z kolei uważali, że ostrzał rosyjski był sprowokowany działaniami znajdujących się w katedrze Niemców. Z tym poglądem też próbujemy się rozprawić – dodaje.

Dzisiejszemu spotkaniu towarzyszyła wystawa zdjęć wykonanych w dniu spalenia katedry przez Juliana Śmieleckiego. Część eksponowanych fotografii jest już znanych. Po raz pierwszy zostały one wystawione przed czterema laty. Nie prezentowane wcześniej są fotografie spalonej katedry wykonane dzień lub dwa dni po wybuchu pożaru. 23 stycznia 1945 Julian Śmielecki wykonał zdjęcia na czterech filmach, z których dwa zaginęły. Pozostałe Wojciech Śmielecki odnalazł przypadkiem w styczniu 2010 roku. – Na niektórych zdjęciach widać, że ojciec bał się fotografować. Na przykład na tych, gdzie strzelają czołgi widać też framugę okienną, a tabory rosyjskie robił przez kratkę balkonu. Wiadomo, byli tam żołnierze z pepeszami. Na pewno było niebezpiecznie robić te zdjęcia. Ale na szczęście je wykonał na pamiątkę dla potomnych. Nie ukrywam, że jak po wywołaniu zobaczyłem te zdjęcia to wiedziałem, że mam w ręku wielki skarb – mówi Wojciech Śmielecki.

Małgorzata Michałowska