Caravaning coraz popularniejszy
Dodane przez admin dnia Czerwiec 25 2012 21:00:00
Podróżować lubi chyba każdy z nas, jednak dla wielu osób trudną do pokonania przeszkodą jest koszt podróży oraz koszt pobytu w miejscu wypoczynku. Jest jednak na to rada. Drogi hotel można zastąpić tanią i niezwykle funkcjonalną przyczepą campingową lub samochodem turystycznym, czyli popularnym camperem. Atutem tej formy wypoczynku jest to, że to my decydujemy, jak będzie przebiegać trasa naszej podróży i gdzie zaskoczy nas noc...
Treść rozszerzona
Ten rodzaj turystyki motorowej powstał wraz z pojawieniem się pojazdów campingowych a ściślej z upowszechnieniem ich dostępności. Caravaning wywodzi się z konnych wypraw traperskich na Dzikim Zachodzie w Europie od dawna wielu ludzi uprawiało caravaning nieświadomie korzystając z wozów cyrkowych lub cygańskich ciągnionych przez konie.

W Polsce na szerszą skalę widok samochodu ciągnącego przyczepę campingową pojawił się w latach siedemdziesiątych. Pomimo upływu czasu oraz zmiany systemu w Polsce, ten sposób spędzania wakacji nie tylko nie stracił na atrakcyjności, ale nawet poszerzył krąg zainteresowanych nimi osób. Ogromny wpływ na ów stan rzeczy miała rozwinięta obecnie w Polsce infrastruktura campingowa. Pomijając duże miasta i miejsca licznie odwiedzane przez turystów, gdzie campingów jest zazwyczaj kilka, pola namiotowe powstają także w mniejszych i rzadziej odwiedzanych przez przyjezdnych miejscach.

Już od ponad 20 lat…
- Z przyczepą campingową podróżuję już od ponad 20 lat. Zaczynałem z przyczepą zbudowaną w swoim garażu i pojechaliśmy na polskie wybrzeże. Potem w 1982 roku był pierwszy wyjazd zagraniczny, do Bułgarii. A potem to już co roku w inne miejsce – mówi Stefan Pokładecki, starszy Cechu Rzemiosł Różnych i Małej Przedsiębiorczości w Gnieźnie, który co roku z rodziną spędza wakacje dawniej „pod przyczepą campingową”, a dzisiaj poruszając się camperem.

Dalej S. Pokładeckiego wspomina, jak to w 1985 roku przy Automobilklubie Wielkopolskim wraz z przyjaciółmi zakładał Sekcję Caravaningu. I od tego czasu S. Pokładecki jeździ na Światowe Zloty Federacji Campingu i Caravaningu. – Mój pierwszy zlot odbył się w 1989 roku we Wiedniu. Potem były kolejne m.in. nad Balatonem na Węgrzech, w Łebie, w Lincoln w Wielkiej Brytanii, w Bawarii, w Norwegii, w Gent w Belgii – wspomina S. Pokładecki.

Kupujemy przyczepę, a może camper?
Przyczepa campingowa, mimo że jej koszt szybko się zwraca, nie jest rzeczą tanią. Przeglądając ogłoszenia w regionalnej prasie, można znaleźć propozycję kupna kilkuletniego jej modelu za ok. 8–10 tys. złotych. Cena ta dotyczy przyczepy dwuosobowej, za trzy lub nawet pięcioosobową wydać można nawet 60 tys. złotych. Dlatego też na zakup taki bardzo często składają się rodziny, znajomi lub sąsiedzi, by później wspólnie bądź na zmianę użytkować przyczepę. Pamiętajmy, że wielkości przyczepy powinna odpowiadać mocy silnika samochodu ją ciągnącego, a także o obowiązku posiadania prawa jazdy dodatkowej kategorii w przypadku podróży z większą przyczepą.

Przyczepy campingowe są na topie, ale dzisiaj wielu miłośników tej formy wypoczynku woli kupić samochód turystyczny, czyli camper. Wiążę się to z tym, że liczne udogodnienia, które ma camper, sprawiają, że staje się on naturalnym następcą przyczepy campingowej. Campery są tak skonstruowane, że posiadają wygodne miejsce do wypoczynku i spania, ale też specjalną część gastronomiczną. Duży komfort zapewnia również część sanitarna, w której znajdują się: toaleta, umywalka i często też prysznic. I co ważne, cena używanego, kilkuletniego campera to koszt około 25 – 30 tys. zł (warto podkreślić, że takie kilkuletnie auto używane jest już wyposażone w sprzęt, na który w przypadku zakupu nowego campera - w cenie około 35 tys. zł – wydamy dodatkowo kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych).

To jest fascynacja!
– U mnie wakacje to hobby. Przygotowania do nich trwają cały rok. Wyciągam plany, opracowuję trasę podróży, wyciągam sprzęt, planuje wszystkie drobiazgi w przyczepie, w samochodzie, dorabiam sobie nowe urządzenia, jakieś ułatwienia w przyczepie. To hobby jest potrzebne dla zdrowia i jest też swego rodzaju filozofia spędzania wakacji – wyjaśnia nasz rozmówca. – I jeśli potem jedzie się na dwa, trzy a nawet cztery tygodnie, to oddychamy na wakacjach pełną piersią – dodaje.

Najdalsze miejsce do którego dotarł S. Pokładecki to Oulu w Finlandii, natomiast najdłuższa trasa zawiodła go nad cieśninę Bosfor w Turcji. Uprawiając caravaning to my decydujemy, jak będzie przebiegać trasa naszej podróży i gdzie zaskoczy nas noc... I co chyba najważniejsze, nigdzie nie musimy się spieszyć...

A już wkrótce u nas postaramy się odpowiedzieć na pytanie: dlaczego w Gnieźnie, które ponoć chce żyć z turystyki, nie ma profesjonalnego pola campingowego?

Karol Soberski