„Na szlaku skarbów”: pałac w Zakrzewie i Kraina Trzech Stawów
Dodane przez admin dnia Październik 15 2012 17:00:00
Sukcesem frekwencyjnym i organizacyjnym zakończyła się pierwsza wyprawa z cyklu „Na szlaku skarbów” zorganizowana przez Karola Soberskiego i Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne. Premierowe spotkanie – na które przybyło ponad 70 osób z Wielkopolski i Kujaw – odbyło się w XIX-wiecznym zespole pałacowo-parkowym w Zakrzewie w gminie Kłecko. Ci, którzy zdecydowali się prawie całą niedzielę spędzić w tym magicznym miejscu, tuż po zakończeniu wyprawy pytali: gdzie i kiedy następna?
Treść rozszerzona
Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne rozpoczęło realizację projektu „Na szlaku skarbów”, w ramach którego organizowane będą wędrówki po miejscach mało znanych, często niedostępnych, a pięknych i mających bogatą historię. Pierwszym celem był zespół pałacowo-parkowy w Zakrzewie w gminie Kłecko i znajdująca się nieopodal „Kraina Trzech Stawów”. - Nasze Towarzystwa jako plan działania przyjęło cztery moduły: edukacja, badania, działalność wydawnicza i przedsięwzięcia terenowe – mówi Karol Soberski, prezes Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego. - I w ramach ostatniego modułu rozpoczęliśmy realizację projektu pod nazwą „Na szlaku skarbów” w ramach którego chcemy przybliżać i pokazywać najpiękniejsze miejsca w naszym regionie – dodaje.

140 lat pałacu
Niedziela, godz. 8.30. Pod bramę pałacu w Zakrzewie podjeżdżają pierwsze samochody. Po kilkunastu minutach parking przy Oficynie zapełnił się kilkudziesięcioma autami. Na propozycję Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego odpowiedziało prawie 70 osób z różnych stron Wielkopolski i Kujaw, począwszy od Pobiedzisk, a skończywszy na Rogowie, ale nie zabrakło też mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego (Kiszkowo, Kłecko, Żydowo, Łubowo, Gniezno). Wszystkich ich przyciągnął urok zakrzewskiej rezydencji oraz otaczającego go parku.

- Szanowni Państwo! Znajdujemy się na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Zakrzewie. Ta okazała rezydencja to dzieło hrabiego Albina Węsierskiego, a w tym roku mija 140 lat, gdy pałac został oddany do użytku – powitał zebranych K. Soberski. - Sam Albin Węsierski to postać wielce zasłużona dla polskiej kultury. Dzięki jego staraniom w 1854 roku poprzez wykupienie od rządu pruskiego ocalona została wyspa Ostrów Lednicki i znajdujące się na niej relikty budowli z czasów formowania się państwowości polskiej – dodaje.

Przed zwiedzaniem pałacu, uczestnicy wyprawy zobaczyli i poznali historię Wozowni (dzisiaj sali konferencyjnej) oraz Oficyny (w której znajduje się recepcja). Następnie cała grupa udała się do pałacu zbudowanego na przełomie 1871 i 1872 roku pod nadzorem gnieźnieńskiego architekta Ludwika Ballenstedta.

- Do dzisiaj historycy spierają się, czy pałac został zbudowany według autorskiego projektu Ballenstedta, czy też według projektów zakupionych przez hrabiego Węsierskiego we Francji. Większość skłania się do tej drugiej opcji. Potwierdzeniem tej właśnie wersji może być też wizyta w Zakrzewie sprzed kilku lat grupy Francuzów, którzy gdy zobaczyli pałac stwierdzili, że prawie identyczny znajduje się nad Loarą – opowiada K. Soberski.

Zanim jednak weszli do wnętrza rezydencji poznali historię pięknie dekorowanej fasady pałacu. - Najbardziej charakterystycznymi elementami fasady pałacu są cztery korynckie kolumny dźwigające wielkie, sztukatorskie panoplia, czyli motywy dekoracyjne składające się z elementów uzbrojenia i oręża charakterystycznych dla sztuki renesansu i baroku – mówi K. Soberski. - Zdobienia te miały podkreślić pochodzenie właściciela i jego prawdziwe lub urojone ambicje rycerskie – dodaje i zaznacza, że we wnętrzach pałacu znajduje się niewiele oryginalnych elementów wyposażenia, które zostały zniszczone i rozkradzione w 1945 roku po wejściu do pałacu Armii Czerwonej.

Wnętrze rezydencji
Po przekroczeniu progu pałacu, uczestników wyprawy powitała Diana Matłosz, kierownik Pałacu z Zakrzewie. - Obecny Zespół Pałacowo-Parkowy w Zakrzewie to kompleks, który tworzą: Pałac, Oficyna i Wozownia. Ponadto w skład kompleksu wchodzą: blok hotelowy (budynek oddalony o około 150 metrów od bramy głównej) oraz budynki składające się na część gospodarczą. Centrum Szkolenia w Zakrzewie pełni funkcję profesjonalnej bazy dydaktyczno-hotelowo-gastronomicznej dla pracowników Banku Zachodniego WBK S.A. Jest jednak także dostępny dla pozostałych klientów biznesowych i prywatnych. Na parterze Pałacu znajduje się ciąg sal i saloników o charakterze reprezentacyjnym, w których odbywają się, zależnie od okoliczności, szkolenia lub imprezy okolicznościowe. W pokojach na I i II piętrze oraz na poddaszu mieści się część hotelowa - wyjaśnia D. Matłosz. Następnie grupa zwiedziła sale na parterze w tym m.in. Salę Fortepianową i Salę Złotą (w nich oryginalne kominki z XIX wieku), a następnie udała się na piętro, gdzie mogli podziwiać kopie antycznych popiersi.

- Na tych konsolach widzimy popiersia Zeusa, Wenus, Demeter, Ateny, Marsa oraz starożytnych myślicieli. Natomiast między tymi popiersiami dostrzec możemy herby: Belina - hrabiego Węsierskiego, Łodzia - jego matki Józefy Bnińskiej oraz Szreniawa – żony hrabiego Ludwiki Kwileckiej i Prus – jej matki Lucyny Czarneckiej – wskazuje K. Soberski.

Na piętrze szczególne zainteresowanie wzbudził apartament w którym mieszkała podczas kilkudniowego pobytu w Zakrzewie premier Wielkiej Brytanii – Margaret Thatcher. Warto podkreślić, że w Zakrzewie goszczono wielu najwyższych kościelnych hierarchów, przywódców państw, w tym m.in. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ostatnio zaś pałac zdobył sporą popularność wśród nowożeńców, którzy ulegają magii pięknych wnętrz.

16-hektarowy park
Po blisko godzinnym zwiedzaniu pałacu, grupa poszła oglądać 16-hektarowy parku stworzony przez sprowadzonego w 1859 r. z Francji ogrodnika Augustyna Denizota. - Utworzenie parku wokół zakrzewskiej rezydencji w formach krajobrazowych tzw. parku angielskiego było pierwszym krokiem do planowanego przekształcenia dotychczasowego dworu w okazałą rezydencję – mówi K. Soberski.

Wędrówce po parku towarzyszyły opowieści Bartosza Krąkowskiego, wiceprezesa Towarzystwa o rosnących w parku drzewach i krzewach. - Francuski ogrodnik Denizot urządzając park umiejętnie wykorzystał naturalne ukształtowanie terenu i istniejące cieki. Do czasów współczesnych dotrwało wiele ciekawych okazów drzew m.in. platany będące pomnikami przyrody, lipy, buki, dęby, czy świerki. W parku zinwentaryzowano 52 gatunki drzew i krzewów – zaznacza B. Krąkowski.

Wędrując po parku uczestnicy wyprawy zobaczyli figurę Matki Boskiej znajdującą się tuż przy rzece Małej Wełnie i usłyszeli historię jej ocalenia w czasie II wojny światowej. - Figura ta była maskowana przez Polaków gałęziami świerkowymi, które były wymieniane na nowe, gdy igły opadły. Działania te odbywały się za zgodą czy wręcz z inicjatywy wojennego rządy majątku volksdeutscha z Owieczek – Johana Nowalda, przed wojną Jana Nowaka – opowiada K. Soberski.

Dalej wędrując grupa ujrzała kamienny krzyż z 1861 roku ustawiony przez hrabiego Węsierskiego na pamiątkę szczęśliwego uzdrowienia jego syna, który spadł z konia. Usłyszeli też historię znajdującej się kilkanaście metrów dalej figury św. Józefa ustawionej przez Stanisława Chełmickiego, ostatniego dziedzica Zakrzewa, na pamiątkę urodzin jego młodo zmarłego brata Jana.

W poszukiwaniu skarbów
Ale spacer po parku to nie tylko podziwianie zabytków i wsłuchiwanie się w ciekawe opowieści B. Krąkowskiego dotyczące drzew i krzewów. To także... poszukiwanie skarbów. Organizatorzy wyprawy – zarząd Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego – tuż przed godz. 7.00 rano ukrył w dziuplach drzew, pod kamieniami i w ziemi osiem „skarbów” (czyli karty z numerami od 1 do 8).

Gdy tylko rzucono hasło: „szukamy skarbów!” cała grupa dziarsko rozeszła się po parku i po niecałych 30 minutach wszystkie „skarby” zostały odnalezione. Wręczenie „skarbów” nastąpiło po zakończeniu wędrówki po parku, gdy cała grupa udała się ponownie do pałacu, gdzie przy kawie lub herbacie, przez prawie 45 minut delektowała się ciastem.

Szczęśliwymi znalazcami „skarbów” okazali się: Anna Zeidler ze Sławna, Alicja Pochylska z Gniezna, Maria Purol z Gniezna, Alicja Gadzińska z Gniezna, Piotr Głodek z Dziekanowic, Jacek Siwka z Goranina, Mikołaj Walkowiak z Gniezna i Zbigniew Bartkowiak z Gniezna. A „skarby” to były zestawy m.in. książek, płyt cd, rożnych gadżetów ufundowane przez Starostwo Powiatowe w Gnieźnie, Urząd Gminy w Kiszkowie, portal PiastowskaKorona.pl i zarząd Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego. Specjalny upominek – komplet plakatów edukacyjnych przedstawiających początki państwa polskiego ufundowany przez gnieźnieńskie Starostwo – przekazano także najmłodszemu uczestnikowi wyprawy.

W drodze do „Krainy Trzech Stawów”
Po słodkim poczęstunku w pałacu, grupa powędrowała do „Krainy Trzech Stawów”, po drodze oglądając kamienno-ceglany budynek folwarczny. Szczególne zainteresowanie wzbudziła znajdująca się w narożniku tego budynku baszta w której mieszkał rządca, inaczej zwany ekonomem. Ale zainteresowanie wzbudzały też pozostałości po gorzelni, olejarni czy młynie. O pewnej ciekawostce znajdującej się przy tych zabudowaniach opowiedział K. Soberski: - Tutaj przy bramie wjazdowej prowadzącej na podwórze folwarczne, znajdują się dwa ceglane słupy. Obok prawego słupa widać zamurowaną niszę, gdzie przed wojną wisiała redlica, metalowa część pługa, która pełniła rolę dzwona nawołującego o godz. 6.00 pracowników folwarcznych do pracy.

Następnie cała grupa, idąc wąwozem wzdłuż pałacowego ogrodzenia dotarła do miejsca zwanego przez jednych „Wygon”, a przez innych „dołkiem Kiełpińskiego”. Miejsce to znane jest z tragicznego zdarzenia, które rozegrało się 3 lipca 1956 roku. Wówczas piorun zabił tam cztery osoby. Obecni po wysłuchaniu tej opowieści, znaleźli później kilka dowodów, że miejsce to do dzisiaj jest często nawiedzane przez pioruny... Czyżby ten region był miejscem koncentracji się wyładowań atmosferycznych?

Kolejne kroki grupa skierowała już do „Krainy Trzech Stawów”, skrywane przez trzy przepiękne zagajniki wśród których skrywały się tajemnicze oczka wodne. I tutaj niestety spotkało ich rozczarowanie, bo okazało się, że z powodu niskiego poziomu wody stawy są praktycznie wyschnięte. Nie przeszkadzało to jednak w zrobieniu zdjęć i odkrywaniu co chwilę, nowych ciekawostek tego terenu. Ponadto wędrowcy ochoczo wysłuchiwali kolejnych opowieści B. Krąkowskiego na temat rosnących w tej okolicy krzewów i drzew. Kilkadziesiąt metrów dalej krajobraz zmienił się zupełnie i wszyscy ujrzeli duże połacie ziemi porośniętej suchą trawą...

Jednak uczestnicy wyprawy nie skierowali swoich kroków na tę swoista „sawannę”, ale maszerując polną drogą dotarli do traktu prowadzącego do Sławna. A stamtąd po kilkuset metrach ponownie znaleźli się na terenie pałacu w Zakrzewie, gdzie nastąpiło oficjalne podsumowanie wyprawy i pożegnanie uczestników, którzy pytali: gdzie i kiedy będzie następna?

Jako podsumowanie warto przytoczyć słowa jego z uczestników, który stwierdził: - Nie myślałem, że nasza „mała Ojczyzna” jest taka piękna! Już dzisiaj piszę się na kolejną wyprawę organizowaną przez Towarzystwo na którą zabiorę też moich znajomych! Pięknie jest poznawać nasz region w tak zgranej i dobrze rozumiejącej się grupie!

A czy będą kolejne wyprawy? - Entuzjazm osób, które dzisiaj tutaj przyjechały utwierdził nas w tym, że projekt „Na szlaku skarbów” to strzał w dziesiątkę i na pewno będziemy go kontynuować. Celem kolejnej wyprawy będzie albo gród w Grzybowie w powiecie wrzesińskim, albo jakieś intrygujące miejsce na Pałukach – zapowiada Anna Frąckowiak, sekretarz zarządu Piastowskiego Towarzystwa Historyczno-Turystycznego.

(as)
Fot. P. Kostusiak, J. Molenda, K. Soberski

Piastowskie Towarzystwo Historyczno-Turystyczne pragnie podziękować Dianie Matłosz, kierownik Pałacu w Zakrzewie za możliwość zwiedzenia parku i pałacu oraz pomoc w zorganizowaniu tego projektu.