„Spotkanie z Duchem Hrabiego”
Dodane przez admin dnia Lipiec 01 2013 15:00:00
Duchy, zjawy, mroczne opowieści, grający samoistnie fortepian... To wszystko towarzyszyło „Spotkaniu z Duchem Hrabiego”, czyli nocnemu zwiedzaniu zespołu pałacowo-parkowego w Zakrzewie. Spotkanie cieszyło się tak wielkim zainteresowaniem, że przerosło wszelkie oczekiwania organizatorów. Na godz. 22.00 przez bramą pałacową stawiło się prawie 150 osób z różnych stron Wielkopolski i Kujawsko-Pomorskiego, ale też np. z Wrocławia! Nocne zwiedzanie odbyło się w ramach II Piastowskiego Festiwalu Wodnego „Z historią na fali”.
Treść rozszerzona
- Organizując drugi raz Piastowski Festiwal Wodny stwierdziliśmy, że chcemy zaskakiwać naszych mieszkańców i turystów dlatego staramy się, by w programie Festiwalu były niezwykłe punkty. Za nami atrakcje majowe Festiwalu wśród których było dzienne zwiedzanie XIX-wiecznego zespołu pałacowo-parkowego w Zakrzewie. Teraz z kolei zaproponowaliśmy coś, czego nikt przed nami jeszcze nie zrobił. Zaprosiliśmy na „Spotkanie z Duchem Hrabiego”, czyli nocne zwiedzanie pałacu i parku w Zakrzewie – mówi Karol Soberski, pomysłodawca Festiwalu.

Cóż to za hrabia?
Hr. Albin z Węsier Węsierski herbu Belina urodził się 12 kwietnia 1812. Był synem Wincentego i Józefy z Bnińskich, właścicieli Zakrzewa i Sławna. Był uczestnikiem powstania listopadowego i w dowód zasług wojennych odznaczono go Złotym Krzyżem orderu Virtuti Militari. Po upadku powstania powrócił w rodzinne strony. Był światłym gospodarzem, propagatorem nowoczesnych metod uprawy, chowu zwierząt i przetwórstwa.

Do historii gminy Kłecko przeszedł jako twórca pałacu w Zakrzewie. W 1859 roku wybudował tam w rozległym parku krajobrazowym pałac - najpiękniejszy w tej części Wielkopolski. Albin Węsierski był również miłośnikiem historii i archeologii. Inną jego ważną życiową decyzją było w 1856 r. wykupienie od państwa pruskiego Ostrów Lednicki, a tym samym ocalił go od dewastacji. Zmarł nagle w Zakrzewie 22 września 1875 roku.

Duch Żniwiarki
Nocne zwiedzanie pałacu (i parku), który obecnie stanowi własność Banku Zachodniego WBK a mieści się tam Centrum Konferencyjne tego banku rozpoczęło się o godz. 22.00... Po przejściu bramy pałacowej, uczestnicy tego nocnego przedsięwzięcia wkroczyli w świat magii, duchów, niespodzianek...

Pierwszą niespodzianką była rosnąca tuż przy głównej alei surmia nazywana także katalpą. Charakteryzuje się tym, że dzwonkowate kwiaty zebrane są w piękne kwiatostany na wierzchołkach pędów. Katalpa z Zakrzewa ma ponad 120 lat!

Idąc dalej główną aleją, grupa zatrzymała się na rozwidleniu dróg i mogła podziwiać piękną iluminację zakrzewskiego pałacu... Mogliśmy dostrzec, widoczne tylko nocą, pewne elementy dekoracji pałacu... Wprowadziło to też uczestników w niepowtarzalny nastrój...

Spacerując dalej, uczestnicy poznali historię wozowni i oficyny, a następnie powrócili przed front pałacu i poznali historię rzeźby przedstawiającej Żniwiarkę, rzeźby stojącej nad pięknym rozlewiskiem Małej Wełny... I poznali pierwsze legendy związane z pałacem...

Otóż mówi się, że Żniwiarka ta była zakochana z wzajemnością w jedynym synu hrabiego Albina Węsierskiego – Zbigniewie... Ale z wiadomych względów była to nieszczęśliwa miłość... Na pamiątkę tej nieszczęśliwej miłości Zbigniew ufundował rzeźbę Żniwiarki o twarzy swojej ukochanej... I podobno w okresie letnim, w czasie żniw można nad wspomnianym rozlewiskiem spotkać ducha Żniwiarki, ducha wyczekującego swojego ukochanego...

Trochę historii
Kolejne minuty grupa spędziła przed wejściem do pałacu, gdzie poznała historię samej budowli, jak i parku. - W 1859 roku – kolejny właściciel Zakrzewa - Albin Węsierski sprowadził z Francji ogrodnika Augustyna Denizota, któremu powierzył zadanie urządzenia parku wokół zakrzewskiego dworu. Był to pierwszy krok planowanego przekształcenia dotychczasowej siedziby w okazałą rezydencję. Na końcu gnieźnieński architekt Ludwik Ballensted w oparciu o zakupione we Francji plany dokonał przebudowy starego dworu w okazały pałac w stylu francuskiego renesansu. Budowę ukończono najprawdopodobniej na przełomie 1871/72 roku. Park krajobrazowy otaczający pałac ma powierzchnię blisko 16 ha (w tym 2 ha wód) – opowiada Karol Soberski, który oprowadzał zebranych po pałacu.

Duchy pałacu
Czy byliście kiedyś nocą w ponad 140-letnim pałacu? Pałacu przepełnionym historią i tajemniczością. Takim pałacu jak ten w Zakrzewie. Takie budowle podobne są do dziwnych istot, które w dzień wydają się martwe, a w nocy zaczynają ożywać i żyć własnym życiem. Trzeszczą drewniane podłogi, coś puka lub skrobie w meblach, czasem zaszeleści coś za ścianą, czasami coś się gdzieś urwie i spada z hukiem. Wiatr ponuro wyje w kominie, stukają okiennice...

Gdy uczestnicy nocnego zwiedzania weszli do wnętrza pałacu, dało się wyczuć pewien rodzaj niepokoju, dało się zauważyć niepewne spojrzenia, dało się wyczuć, że coś wisi w powietrzu... I z takim pewnym niepokojem wszyscy uczestnicy zwiedzili parter i znajdujące się tam sale: Złotą, Balową i Fortepianową... Następnie weszli na piętro, gdzie mogli podziwiać antyczne popiersia.

- Pałac w Zakrzewie ma swojego ducha – zaczął nagle K. Soberski. - Osoby, które miały tutaj okazję nocować, twierdzą, że spadają obrazy, słychać jakby ktoś przechadzał się po długich korytarzach, czasami można usłyszeć jak zaczyna grać fortepian... - kontynuował przewodnik po pałacu... I w tym momencie dało się słyszeć u niektórych osób głośne westchnięcie, ponieważ... usłyszeli grający fortepian! Jednak duchy!

Po chwili okazało się, że tym razem jednak nie był to duch, ale zaproszony przez organizatorów muzyk – Robert Zgoła z Kłecka, który wykonał dla zebranych mini-koncert fortepianowy.

Duchy parku
Po blisko 45 minutowym zwiedzaniu pałacu, gdy na zegarze stojącym w pałacowym holu wybiła już godz. 23.00, uczestnicy nocnego zwiedzania wyszli do parku, parku pogrążonego w nieprzeniknionej ciemności...

Piękne są noce w parku w Zakrzewie, gdy słyszy się łagodny szum drzew, czy też dźwięczne cykanie świerszczy. Gdy zaś na chwilę zamilkną żaby w parkowych stawach, wyczuwa się pustynną ciszę tego ponad 16-hektarowego parku. I tylko czasem w tej ciszy bez dna, coś pluśnie groźnie i tajemniczo. A człowieka przechodzą dreszcze na myśl, że tam gdzieś na tym rozległym terenie, może znajdują się – znane z różnych opowieści – dziwne zjawy, czy też wciągające w kipiel stawów nieznane stwory... I tak idąc parkowymi alejkami dotarliśmy do drewnianego mostku i znaleźliśmy się na wyspie, którą oblewają wody Małej Wełny, wyspie z figurą Matki Bożej, którą w przedziwnych okolicznościach w czasie II wojny światowej uratowali Polacy. Zanim jednak przewodnik opowiedział tę historię, poprosił o zgaszenie wszystkich lamp... Zapanowała złowroga cisza i ciemność...

- Podczas sześciu lat okupacji figura ta była maskowana przez Polaków gałęziami świerkowymi, które były wymieniane na nowe, gdy igły opadły. Działania te odbywały się za zgodą czy wręcz z inicjatywy wojennego rządy majątku volksdeutscha z Owieczek – Johana Nowalda, przed wojną Jana Nowaka – opowiada K. Soberski. - Ale są tacy, co twierdzą, że pomagały w tym duchy właścicieli pałacu – dodaje.

Po tej opowieści, co niektórzy dostali gęsiej skórki i ... po kilku minutach wysepka opustoszała...

Światełka w parku
W ciągu dnia park w Zakrzewie wydaje się piękną, kwitnącą, wesołą istotą. Nocą zaś zaczyna żyć wewnętrznym, utajonym życiem, które zdradza tylko plusk wody w stawach, spadające szyszki z drzew i niekiedy coś jak ciche westchnienie ze strudzonej wędrówką piersi...

Gdy nocą wędruje się po tych wytyczonych w XIX wieku parkowych ścieżkach ma się wrażenie, że księżyc świeci tu jakby inaczej. Mgliście, bo jego promienie nie przebijają się przez gęstwinę parkowych, starych drzew, a nad stawami i rzeką Małą Wełną – łącznie to ponad 2 hektary powierzchni parku – księżycowe światło jest jakby okryte dziwną mgłą... Do tego co kilkanaście metrów można było dostrzec jakieś migające gdzieś w oddali światełka... Początkowo miało się wrażenie, że to tylko złudzenie, ale później stało się faktem, że ktoś wędruje razem z nami przez park...

Wypatrywanie tego „kogoś”, nasłuchiwanie odgłosów i po jakimś czasie nasza wyobraźnia zaczęła wytwarzać niestworzone obrazy... Po jakimś czasie zaczęło się wydawać, że ulegamy złudzeniom i zwykły szmer, szelest wydawały się tajemniczymi krokami...

Dwa krzyże!
Wędrówka po parku zajęła około 30 minut, na zegarkach dochodziła już godz. 23.50, gdy grupa minęła parkowy staw, minęła most który prowadzi na kolejną wysepką znajdującą się w parku. I tutaj nasz przewodnik opowiedział kolejną historię... - Po drugiej stronie stawu stoi piękny, kamienny krzyż ustawiony przez hrabiego Węsierskiego na pamiątkę szczęśliwego uzdrowienia jego syna Zbigniewa, który spadł z konia. Kkrzyż będący wotum za to cudowne uzdrowienie znajduje się także niedaleko miejscowości Kamionka, gdzie faktycznie Zbigniew spadł z konia i mocno się poturbował – mówi K. Soberski. - Jak opowiadają okoliczni mieszkańcy, zarówno przy jednym, jak i drugim krzyżu zdarzają się dziwne historie… - dodaje.

Hrabia czeka!
Gdy do północy zabrakło kilku minut, grupa wyszła z parku, stanęła przed pałacem i... nagle zapanowała całkowita ciemność! Całkowicie wygaszona została iluminacja pałacu! Dało się tylko słyszeć głośne westchnięcia co niektórych uczestników nocnej wędrówki! Dookoła ciemność i pytanie, co się teraz wydarzy?

Po chwili na pałacowym tarasie rozbłysnęło jaskrawe światło i... pojawiła się postać w bieli, w cylindrze i pelerynie! Tak! Pojawił się Duch Hrabiego! - Nie znajdziesz, nie znajdziesz mojego imienia wśród szlachetnych rycerzy, ani też zapewne wśród świętych. Więc pozostańmy bliscy sobie a nieznajomi. I jeśli nawet trafisz na plaży piaskowy odcisk mej stopy, nie próbuj mnie tropić. Niechaj klepsydry dokładnie wymieszają ziarna bieli i czerni, kiedyś noc dorówna dniowi, a wtedy pojmiesz treść zawiłej mowy... - zaczął „Duch Hrabiego”, a wśród zwiedzających dało się zauważyć wyraźne zaskoczenie, delikatny strach, a niektórym – co później przyznali – przeszły ciarki po plecach!

Gdy Duch skończył swój dziesięciominutowy monolog to... zaprosił wszystkich do pałacu na kawę i ciasto!

„Był to niezwykły wieczór”
- Rola ducha jest wpisana w nocne zwiedzanie pałacu i tego typu imprezy, natomiast nie jest to proste zadanie. Najprościej byłoby wyjść i zrobić „Wakacje z duchami” i wybacz mi Brunchildo, ale postać hrabiego Węsierskiego, który to wszystko tutaj zbudował, dzięki któremu zawdzięczamy ocalenie Ostrowa Lednickiego, który hrabia wykupił z rąk pruskich... Trudni taką postać przedstawić karykaturalnie – mówi Jarosław Mikołajczyk, który wcielił się w postać „ducha” i zrobił niesamowite wrażenie wśród uczestników nocnego zwiedzania. - Mam nadzieję, że udało mi się połączyć to „przestraszenie” publiczności z pozytywnym wizerunkiem hrabiego – dodaje.

Obecni na nocnym zwiedzaniu w samych superlatywach wypowiadali się o tym przedsięwzięciu. I liczą na kolejne. - Znam ten park, ale w dzień i chciałam zobaczyć jak to się przedstawia nocą. I jest bardzo ładnie, jestem zachwycona. I oby jak najwięcej takich spotkań – podkreśla Maria Kozicka.

Na zupełnie inny aspekt nocnego zwiedzania zwróciła uwagę Anna Frąckowiak, dla której wyjątkowość zwiedzania polega na tym, że wszystko dzieje się pod osłoną nocy i nie wszystko można zobaczyć, a wówczas zaczynają działać silniej inne zmysły. - Wytężamy słuch i słyszymy nocny koncert słowika siedzącego na stuletnim platanie. Ciemną alejką prowadzi nas cudowny zapach kwitnących lip… Tego wszystkiego mogliśmy doświadczyć nocą zwiedzając park w Zakrzewie. Niesamowite wrażenie zrobił również oświetlony pałac. Delikatne światło uwypuklało detale architektoniczne, na które za dnia pewnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Po wejściu do środka, powitał nas XIX-wieczny klimat i bogactwo jego wnętrza: meble, obrazy, przepięknie malowane i rzeźbione sufity. I ta muzyka… Siedziałam w fotelu, popijałam gorącą herbatę, zamknęłam oczy, wsłuchiwałam się w muzykę i zaczynałam marzyć… Wyobrażałam sobie, jak kiedyś wyglądało to miejsce i ludzie je zamieszkujący – mówi A. Frąckowiak. - Nie można zapomnieć również o Jarku Mikołajczaku, który wcielił się w rolę hrabiego Węsierskiego. I powitał nas na balkonie „swego dworu”. Był to niezwykły wieczór. Wieczór zmysłów! - dodaje.

Gdy już wszyscy zwiedzający zasiedli przy kawie i ciastku, przyszedł czas na losowanie upominków, które dla uczestników ufundowali: Dariusz Pilak, starosta gnieźnieńskie, Marek Kozicki, burmistrz gminy Kłecko, Przemysław Majchrzak, wójt gminy Wągrowiec, Józef Sosnowski, wójt gminy Rogowo, Stowarzyszenie Światowid, Miejski Ośrodek Kultury w Gnieźnie oraz portale informacjelokalne.pl i PiastowskaKorona.pl. Ostatecznie upominki trafiły do 25 osób.

Ostatni zwiedzający opuścili pałac około godz. 1.00 w nocy.

Czy należy wierzyć w duchy? Każdy ma swoje zdanie w tym temacie. Wiemy jedno, warto chociaż jedną noc spędzić w tak pięknym pałacu jak ten w Zakrzewie...

Aleksandra Soberska
Fot. A. Soberska, L. Olejniczak

Relacja TV Gniezno ze spotkania z Duchem Hrabiego:
Zakrzewo: duch hrabiego
Duch hrabiego w pałacu

Organizatorzy II Piastowskiego Festiwali Wodnego pragną podziękować Dianie Matłosz, kierownik Pałacu w Zakrzewie za możliwość zwiedzenia parku i pałacu oraz pomoc w zorganizowaniu tego projektu oraz Centrum Kultury „Scena to dziwna” w Gnieźnie za współpracę przy tym przedsięwzięciu.