Wojenna, krwawa tajemnica Malczewa
Dodane przez admin dnia Marzec 08 2012 11:00:00
- Latem 2003 r. będąc przejazdem w Żelazkowie - odległym kilka kilometrów na południowy-wschód od Gniezna - spotkałem przypadkowo starszego mieszkańca Niechanowa, który opowiedział mi niezwykłą historię. Zdarzyła się ona pod koniec II wojny światowej, w styczniu 1945 r., w Malczewie - małej wiosce pomiędzy Witkowem a Czerniejewem – tak zaczyna swoją opowieść Robert Kiszkurno, autor poniższego tekstu. Opowieść o wydarzeniach których finału nie znamy do dzisiaj...
Treść rozszerzona
Tamże - na środku wsi – kobieta-żołnierz Armii Czerwonej rozstrzelała samodzielnie 11 żołnierzy niemieckich-jeńców pojmanych kilka chwil wcześniej. Pan Jerzy opowiedział tę historię z fotograficzną dokładnością, dbając o szczegóły. Jednocześnie wyraził pragnienie, aby ta historia w końcu ujrzała światło dzienne i została dostępna dla ogółu społeczeństwa. Nadmienił też, iż przez wiele lat to, co zdarzyło się mroźnego styczniowego ranka 1945 r. w Malczewie było swoistym tabu, a jednocześnie tajemnicą poliszynela. Mieszkańcy wsi do lat 60-tych w Dni Zmarłych palili na mogile żołnierzy niemieckich znicze i świeczki. Pamiętali. Pamiętali dopóki czas zatarł ślady, a mogiła zarosła i miejsce stało się nierozpoznawalne dla nowych pokoleń.

Dramatyczna historia
Jest styczeń 1945 r. Niemcy wiedzą, że Armia Czerwona zatrzymała się na linii Wisły... Jednak 17 stycznia 1945 r. z rejonu Puław i Magnuszewa w kierunku zachodnim, ruszyła potężna ofensywa Armii Czerwonej w ramach 1 Frontu Białoruskiego. Rosjanie poruszali się w niesamowitym tempie, na wielu kierunkach natarcia. Szybkość przemieszczania się sowietów totalnie zaskoczyło Niemców. Już kilka dni później Rosjanie dotarli do Wielkopolski. Brygady pancerne- w ramach tzw. pierwszego uderzenia - poruszały się na wielu kierunkach. My skupmy się na 40. Brygadzie Pancernej Gwardii, która, to 20 stycznia 1945 r. forsowała rzekę Ner i znalazła się w Sompolnie. Następnie poprzez Ślesin, Kleczew, Anastazewo i Powidz dotarła do Witkowa, skąd kontynuowała rajd na Czerniejewo. Przy drodze z Witkowa do Czerniejewa leży właśnie wieś Malczewo.

Przenieśmy się teraz Malczewa

Krążyły plotki, że Rosjanie są już w niedalekim Witkowie... Jeszcze wieczorem 20 stycznia 1945 r. przybył ukradkiem do Malczewa mały pododdział niedobitkow - żołnierzy niemieckich. Byli zziębnięci, głodni, przerażeni. „Ruski” deptali im po piętach. Postanowili przenocować w domu Zarządcy Folwarku przy drodze witkowskiej, w rejonie Folwarku Malczewo. W godzinach rannych od strony Witkowa słychać było szum i warkot sowieckich czołgów.

Zanim Niemcy przygotowali się do pospiesznego opuszczenia swojej kwatery - nagle - do domu, przez okno wpadły granaty i rozległy się strzały pistoletów maszynowych. Wszystko działo się tak szybko, że zdezorientowani Niemcy z podniesionymi rękoma i białym skrawkiem tkaniny opuścili dom. O dziwo-nikt nie został ranny. Wtedy zauważyli, że we wsi są już rosyjskie czołgi i żołnierze w uszankach i z pepeszami na ramionach. Zaskoczenie było ogromne.

Niemcy zostali popędzeni na środek wsi
Ustawiono ich w półokręgu przy drodze. Stali tak kilkanaście minut. Zapadła cisza. Nikt nie wiedział co będzie dalej. W tym momencie spośród zgromadzenia radzieckich żołnierzy, wyszła młoda kobieta – żołnierz. Rosjanka odbezpieczyła pistolet i strzelała do każdego Niemca, zabijając jednego po drugim, wypowiadając co jakiś czas słowa w rodzaju: „Za siestru... za otca... za matuszku...”

Zgromadzeni na drodze i siedzący na czołgach radzieccy fizylierzy i czołgiści patrzyli w ciszy na całą „ceremonię mordowania” a może wymierzenie sprawiedliwości i zemstę za osobiste krzywdy.

W pewnej chwili jeden ze stojących żołnierzy niemieckich - widząc co go czeka - gwałtownie wyrwał się spośród szeregu „skazańców” i zaczął biec pomiędzy żołnierzami radzieckimi, a następnie zabudowaniami wsi, na pola, po czym zniknął we mgle. Było tam lekkie obniżenie terenu. Widząc to, Rosjanie zaczęli strzelać w rejon, gdzie zniknął uciekinier, ze wszystkiej broni, jaką posiadali. Do dzisiaj nie wiadomo, czy przeżył ucieczkę... W każdym razie nie znaleziono jego ciała.

Po jakimś czasie Rosjanie wskoczyli na korpusy czołgów i ruszyli w dalszą drogę, w kierunku Czerniejewa. W międzyczasie zastrzelili z ciężkich karabinów maszynowych, chowającego się w stogu siana, na malczewskim polu innego żołnierza niemieckiego.

Kilka godzin po egzekucji mieszkańcy Malczewa pogrzebali zwłoki Niemców, na polu za wsią. Według opowiadania świadka, do dołu zostało wrzuconych 12 zabitych żołnierzy niemieckich. Mogiła przez długie lata była widoczna, lecz potem czas zatarł jej miejsce.

58 lat później
W lipcowy dzień 2003 w wraz ze świadkiem tego tragicznego zdarzenia - Panem Jerzym- dokonujemy wizji lokalnej. Nieznaczne podwyższenie na powierzchni ziemi, zarośnięte gęstą suchą trawą. - Tutaj leżą Niemcy... – mówi przekonująco, wskazując palcem miejsce.

Jeszcze tego samego dnia nawiązuję kontakt z Fundacją Polsko-Niemiecką „Pamięć”, z prof. Mieczysławem Tomalą, który obiecuje osobiste zainteresowanie się zdarzeniem w Malczewie w 1945 r. . Planowana jest ekshumacja...

W sierpniu 2003 r. dokonujemy wraz z Małgorzatą Roszkowską ze Stowarzyszenia Opieki nad Grobami Wojennymi w Essel kolejnej wizji lokalnej miejsca pochowku i ustalamy przybliżony termin ekshumacji Niemców. Szkice miejsca, dokumentacja fotograficzna ułatwi jej planowanie i przeprowadzenie.

Ekshumacja planowana jest w 2004 r. Jest nadzieja, że zamordowani żołnierze niemieccy spoczną przy swoich kolegach na jednym z cmentarzy wojennych a ich rodziny dowiedzą się jak zginęli ich ojcowie i dziadowie. Taka jest idea przedsięwzięcia. Na tym etapie tracę kontakt ze sprawą, oddając ją w ręce specjalistów.

W 2004 r. Fundacja „Pomost” przeprowadziła badania terenowe w Malczewie i sondaż celem namierzenia mogił. Niestety w miejscu wskazanym przez świadka nie znaleziono grobu zbiorowego....!?

Wynika z tego, że do dnia dzisiejszego, w rejonie Malczewa znajduję się nieodkryta jeszcze zbiorowa mogiła żołnierzy niemieckich a czas i ludzka pamięć zatarły jej dokładną lokalizację.

Post Scriptum
Pododdział Rozpoznawczy 40. Brygady Pancernej Gwardii Armii Czerwonej, zanim dotarł do Malczewa natknął się za Witkowem a przed Karsewem - na uciekających wozem drabiniastym 8-9 żołnierzy niemieckich. Możliwe, że byli tam ranni, ponieważ towarzyszyła im kobieta-niemiecka pielęgniarka. Przed miejscowością Karsewo - od strony Witkowa - w rejonie mostku, nastąpiła wymiana ognia, gdzie polegli wszyscy Niemcy, w tym pielęgniarka. Żołnierze niemieccy zostali pochowani na cmentarzu cholerycznym w Karsewie, a następnie pod koniec lat 90-tych ekshumowani i przeniesieni na niemiecki cmentarz wojenny w Szczecinie-Glinnej.

Natomiast po rozstrzelaniu jeńców w Malczewie, oddział rozpoznawczy 40. Brygady Pancernej Gwardii Armii Czerwonej ruszył w kierunku Czerniejewa, dnia 21 stycznia 1945 r. Tam też natknął się na siły niemieckie, gdzie stoczył bój. Poległo 35 żołnierzy niemieckich. Zostali ekshumowani i podobno pochowani na cmentarzu Miłostowo w Poznaniu.

Robert Kiszkurno
Fot. R. Kiszkurno i archiwum

Drodzy Czytelnicy!
Jeśli jesteście w posiadaniu jakichkolwiek informacji na temat opisanej wyżej historii, znacie ludzi, którzy coś wiedzą w tym temacie, słyszeliście od swoich babć lub dziadków opowieści o wydarzeniach opisanych przez R. Kiszkurno lub dysponujecie innymi wiadomościami związanymi z wydarzeniami z Malczewa prosimy o kontakt z naszą redakcją: kontakt@piastowskakorona.pl lub telefonicznie: 506 – 966 – 706