Zapomniana katastrofa lotnicza spod Dąbrówki Kościelnej
Dodane przez admin dnia Marzec 07 2012 08:00:00
Był to jeden z najbardziej dramatycznych wypadków lotniczych w naszym regionie. W tym roku obchodzić będziemy 42. rocznicę tej tragedii, ale mimo tego, ciągle mało wiemy o tym zdarzeniu. Mowa o katastrofie lotniczej do której doszło 1 września 1970 roku na polu pod lasem na terenie Dąbrówki Kościelnej w gminie Kiszkowo.
Treść rozszerzona
Pierwszy raz o tej tragedii usłyszałem w październiku 2009 roku, gdy wraz z członkami Klubu Miłośników Architektury Militarnej i Archeologii Podwodnej z Poznania szukaliśmy miejsca zatopienia niemieckiego samolotu, który znajduje się w jeziorze Turostowskim. W tym celu spotkaliśmy się wówczas z mieszkańcem Dąbrówki Kościelnej w gminie Kiszkowo – Marianem Żakiem – o którym wielu mieszkańców tejże gminy mówi, iż nikt tak dobrze nie zna historii gminy Kiszkowo.


I właśnie z Marianem Żakiem pojechaliśmy pod las, gdzie w 1970 roku rozbił się polski samolot. - Do tej katastrofy doszło tutaj, na skraju lasu. Siła uderzenia była tak wielka, że do dzisiaj w niektórych drzewach znajdują się fragmenty samolotu – opowiadał wówczas pan Marian i dodaje: - Ten las był niziutki, a tu była ściana wysoka i on leciał nad tym lasem. Jak się zorientował, że tu jest wysoko, samolot od razu podbił w górę, ale ogonem zahaczył i grzbietem poleciał sto metrów dalej. Z opowieści naszego przewodnika wynikało, że w wypadku zginął jeden pilot a na pamiątkę jego śmierci na jednym z drzew znajduje się tabliczka z nazwiskiem pilota – Mirosław Klemens.

Dzisiaj wracamy do tego tematu za sprawą współpracujących z portalem PiastowskaKorona.pl mieszkańców gminy Kiszkowo – Ani Frąckowiak i Bartka Krąkowskiego, którzy podesłali nam fragment Kroniki Szkoły Podstawowej z Dąbrówki Kościelnej. Z kroniki tej dowiedzieliśmy się więcej szczegółów tego zdarzenia.

- W dniu 1 września 1970 roku na terenie wsi Dąbrówka Kościelna na polu pod lasem wydarzyła się tragedia w skutkach katastrofa lotnicza samolotu Aeroklubu Poznańskiego Jak-18, który odbywał lot treningowy. Załoga składała się z pilota Mirosława Klemensa i z nawigatora Jerzego Gorzana. Obaj piloci ponieśli śmierć na miejscu. Był to pierwszy tak tragiczny wypadek na terenie naszej wsi – zanotował we wspomnianej kronice pod datą 2 września 1970 roku prowadząca kronikę (od 1956 roku) Maria Górska.

Mirosław Klemens, instruktor – pilot miał 27 lat (został pochowany 5 września 1970 r. na cmentarzu na Miłostowie), a Jerzy Gorzan, pilot szybowcowy miał 26 lat (spoczął 5 września na cmentarzu na Janikowie). Obaj byli członkami Aeroklubu Poznańskiego.

Przyczyny wypadku w którym zginęli obaj piloci badała komisja złożona z ekspertów lotniczych – tak informowała ówczesna prasa – ale nam nie udało się na razie dotrzeć do końcowego raportu mówiącego o przyczynach tej katastrofy.

Dlatego zwracamy się z prośbą do naszych Czytelników: jeśli dysponujecie jakimiś informacjami związanymi z opisaną wyżej katastrofą lotniczą, znacie przekazy mówiące o tym zdarzeniu, może dysponujecie fotografiami lub ciekawymi wycinkami z ówczesnej prasy na ten temat – skontaktujcie się z nami: kontakt@piastowskakorona.pl.

Drodzy Czytelnicy!
Jeśli jesteście w posiadaniu jakichkolwiek informacji na temat podobnych historii lub dysponujecie wiadomościami dotyczącymi innych ciekawostek z przeszłości naszego regionu prosimy o kontakt z naszą redakcją: kontakt@piastowskakorona.pl lub telefonicznie: 506 – 966 – 706.

Karol Soberski