Sekrety gnieźnieńskiego Archiwum prawie odkryte...
Dodane przez admin dnia Maj 27 2013 16:00:00
Jak już informowaliśmy, od piątku trwa II edycja Piastowskiego Festiwalu Wodnego „Z historią na fali”. Inauguracja Festiwalu odbyła się w piątkowe popołudnie na Zielonym Zapleczu MOK-u. Kilka godzin wcześniej pierwszy z punktów programu Festiwalu realizowany był w gnieźnieńskim oddziale Archiwum Państwowego. Dzięki Markowi Szczepaniakowi poznaliśmy sekrety archiwum...
Treść rozszerzona
Tegorocznemu II Piastowskiemu Festiwalowi Wodnemu towarzyszy hasło „Z historią na fali” stąd w programie Festiwalu – trwającego od maja do października – wiele elementów związanych z historią. Jednym z nich było zgłębianie sekretów gnieźnieńskiego archiwum. - Podczas jednej z wielu rozmów z panem Markiem Szczepaniakiem, kierownikiem gnieźnieńskiego oddziału Archiwum Państwowego, narodził się pomysł, by zaprezentować osobom zainteresowanym pewne perełki, których na co dzień nie możemy zobaczyć w archiwum – mówi Karol Soberski, dyrektor Festiwalu.

Piątkowe spotkanie, które pierwotnie było zaplanowane na 1,5 godziny, zakończyło się po... trzech godzinach! Ale i ten wydłużony czas nie pozwolił poznać wszystkich tajemnic Archiwum tajemnic o których w barwny i ciekawy sposób opowiadał Marek Szczepaniak. Miłośnicy historii, którzy zdecydowali się spędzić popołudnie wśród wiekowych dokumentów i akt, byli zafascynowani tym co zobaczyli i co usłyszeli. Tym bardziej, że M. Szczepaniak swoje opowieści okraszał anegdotami i ciekawymi historyjkami, które można znaleźć w poszczególnych dokumentach, czy księgach. Całości pobytu w Archiwum nie da się opisać, dlatego przedstawiamy najciekawsze punkty zgłębiania sekretów Archiwum.

Dokument króla Władysława IV
M. Szczepaniak na wstępie opowiedział o historii gnieźnieńskiej placówki, o zasadach działania Archiwum, a także o posiadanych zbiorach. Podkreślił, że w Gnieźnie jest około 1,5 km akt, w Poznaniu około 13 km. - W Polsce nie ma dużych archiwów, są małe, bo akta spłonęły w czasie. Dwa lata temu w Petersburgu przygotowano nowy budynek na archiwum i ma on pomieścić 300 km akt - wyjaśnia kierownik Archiwum Państwowego w Gnieźnie. - To co mamy w naszym oddziale to akta najnowsze, czyli XIX i XX-wieczne. Niektóre jednostki sięgają połowy wieku XVIII – dodaje i podkreśla, że gdyby w Gnieźnie były dokumenty tzw. staropolskie, czyli sprzed rozbiorów, to archiwum musi posiadać pracownię konserwatorską a to są już znaczne koszty.

Dalej M. Szczepaniak przedstawił – przywieziony z Poznania – jeden ze starszych dokumentów. - Jest to dokument wcale nie najstarszy, ale z wielu względów ciekawy. Najstarsze dokumenty gnieźnieńskie nie zachowały się. W roku 1512 miał miejsce w Gnieźnie pierwszy pożar, w 1613 roku, drugi pożar. W tym pierwszym spłonęły praktycznie wszystkie wcześniejsze dokumenty m.in. gnieźnieński dokument lokacyjny, a w tym drugim księgi. Dlatego archiwalia gnieźnieńskie tak naprawdę zaczynają się od przełomu XVI i XVII wieku – zaznacza. - Wracając do tego dokumentu. To jest jeden ze stosunkowo nieźle zachowanych dokumentów. To jest dokument Władysława IV dla Gniezna, w którym król nadaje miastu prawo dysponowania posesjami, które nie zostały zabudowane po poprzednim pożarze i one stoją puste, i król wystawia dokument, że miasto może nimi dysponować - podkreśla. - Jest nieźle zachowana pieczęć majestatyczna woskowa, dokument jest napisany na pergaminie – dodaje.

Następnie pokazał zebranym inny dokument – akt nadania obywatelstwa honorowego Gniezna abp Leonowi Przyłuskiemu. Jest to dokument z 1856 roku. - On dotarł do nas już w takim stanie, w jakim go widać. Z lewej strony jest herb Przyłuskiego, a z prawej strony był herb Gniezna, ale komuś się spodobał i go wyciął – wskazuje M. Szczepaniak. - Dokument warty obejrzenia, chociażby dlatego, by porównać co było w XIX wieku i jak takie dokumenty wyglądają teraz, bo takie też posiadamy – zaznacza.

Księga z XV wieku
W dalszej części spotkania, M. Szczepaniak przedstawił księgi jakie znajdują się w Archiwum. - Najstarsza którą przygotowałem to jest księga w formacie tzw. dutki. Ta pochodzi z lat 1447/1453 i to jest księga grodzka, gnieźnieńska – wyjaśnia. - Wspominałem, że archiwalia gnieźnieńskie tak naprawdę zaczynają się od przełomu XVI i XVII wieku, a ta jest z połowy XV wieku. Ale to dlatego, że to jest tzw. księga burgrabiowsko-starościńska. I starosta generalny Wielkopolski, dwóch ich wtedy było Łukasz Górka i Stanisław z Ostroroga. Oni ją zabrali ze sobą do Poznania i tam była przez cały czas włączona do ksiąg grodzkich poznańskich. Tam przeleżała do XVIII wieku i dzięki temu te dwa gnieźnieńskie pożary ją ominęły i dzięki temu jest – wskazuje i dodaje, że to są księgi sądu gnieźnieńskiego.

Omawiając księgi M. Szczepaniak zwrócił też uwagę na sposób prowadzenia i zapisywania ksiąg przez pisarzy. - Wiek XVII to jest pismo wyraźne, estetyczne, ładne i jak ktoś zna łacinę to może sobie „do poduchy” poczytać. A później, na początku wieku XVIII to jest już takie pismo, którego nie idzie odczytać – uśmiecha się M. Szczepaniak. - A często się zdarza, że burmistrz gnieźnieński jest podpisany, jak to skrupulatnie napisał pisarz, „ręką trzymaną”. To znaczy, że ten pisarz wkładał burmistrzowi pióro do ręki, brał go za rękę i go podpisał. A w wieku XVII jest nie do pomyślenia, aby burmistrz był analfabetą, a później takie rzeczy się zdarzały – dodaje.

Księga Radziecka!
Później kierownik Archiwum pokazał Księgę Radziecką. - Ale to nie ma nic wspólnego ze Związkiem Radzieckim. To jest księga Rady Miejskiej. Też najstarsza, bo zaczyna się w 1614 roku – wyjaśnia i zaznacza, że ona nie jest w najlepszym stanie, ale to nie jest dzisiaj problem. - Państwo oglądają oryginał, ale w tej chwili oryginałów się już nie ogląda. Po pierwsze te księgi są zmikrofilmowane, a po drugie te księgi gnieźnieńskie i dokumenty staropolskie, wszystkie są zdigitalizowane i są dostępne w internecie – dodaje.

Kolejna księga, która zaprezentował M. Szczepaniak to XVIII-wieczna księga, której kopia znajduje się w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. - Ta księga jest ciekawa ze względu na ten herb Gniezna, który jest dobrze zachowany, a kolory są żywe i świeże – pokazuje M. Szczepaniak. - W wieku XVIII większość zapisów jest już po polsku i można to w miarę odczytać – dodaje.

Dalej można było zobaczyć księgę miasta Cierpięgi, które – jak wyjaśnia kierownik Archiwum – miało swojego burmistrza, własny ratusz, swoje cechy rzemieślnicze i herb, który widać w jednej z ksiąg. - Są jeszcze księgi z miasta Grzybowo, ale tam nie ma żadnej księgi z herbem – wskazuje M. Szczepaniak. - Cierpięgi były miastem będącym własnością Kapituły Gnieźnieńskiej i ich herbem był herb Kapituły – podkreśla.

Mapy, poszyty, pieczęć opłatkowa
W dalszej części można było zapoznać się m.in. z księgami meldunkowymi z XIX i XX wieku, z mapami i planami z tego okresu, z poszytami (których w Archiwum jest najwięcej). - One powstawały w ten sposób, że na kartach spisywano, a następnie oprawiono w taki karton. Ten poszyt dotyczy posesji na narożniku ul. Dąbrówki i Krzywego Koła. Ona obejmuje okres od 1816 prawie do wybuchu II wojny światowej. A to jest ciekawe, bo w tych dokumentach znajduje się plan kościoła pw. św. Ducha, który się tam znajdował. Rozebrano go na początku XIX wieku – opowiada M. Szczepaniak.

Inną ciekawostką, którą można było zobaczyć jest pieczęć opłatkowa. - Jest to taka pieczęć, która robiona z ciasta, jakie wyrabiały nasze mamy czy babcie na makaron. Albo nawet cieńsze jak opłatek. I takie surowe ciasto przyklejano do kartki a na to drugą kartkę w kształcie ozdobnej rozety, gwiazdy. A czasami zwykły romb. I to przyklejano na wierzch i jak to ciasto było jeszcze miękkie to metalowym tłokiem odciskało i to jest pieczęć opłatkowa – wyjaśnia M. Szczepaniak. - Tutaj widzimy akurat pieczęć Rejencji Bydgoskiej, bo Gniezno przez cały okres zaborów należało do Rejencji Bydgoskiej – dodaje.

W trakcie spotkania zaprezentowane zostały także gazety m.in. Tygodnik Gnieźnieński z XIX wieku, czy też Gazetę Gnieźnieńską Lech z okresu międzywojennego. Były też niemieckie afisze z okresu II wojny światowej. Były również dokumenty szkolne z XIX wieku. Na koniec spotkania wszyscy obecni zeszli do magazynów Archiwum, gdzie – w stałej temperaturze i wilgotności - gromadzone są wszystkie dokumenty i księgi. I po trzech godzinach zgłębiania sekretów zakończył się pobyt w Archiwum.

W tym miejscu pragniemy podziękować Markowi Szczepaniakowi, kierownikowi gnieźnieńskiego oddziału Archiwum Państwowego w Gnieźnie za przygotowanie tego punktu II Piastowskiego Festiwalu Wodnego „Z historią na fali”.

Karol Soberski

Na ten temat:
„Selmiai” i „Radvija” porwały publiczność! II Piastowski Festiwal Wodny zainaugurowany!