Tragedia, która wstrząsnęła Modliszewkiem
Dodane przez admin dnia Styczeń 12 2012 19:00:00
W naszych miejscowościach dochodzi czasem do takich sytuacji, o których, mimo upływu czasu, nie zapomina się. Często dotyczą one takich kwestii, o których mieszkańcy wolą nie wspominać. Przykładem jest pożar zabytkowego kościoła w Modliszewku, do którego doszło przed 24 laty. Postanowiliśmy przypomnieć to wydarzenie i nieco odświeżyć fakty, dotyczące tego wstrząsającego momentu w historii tej niewielkiej wsi. Zdarzenia, które do dzisiaj nie zostało do końca wyjaśnione.
Treść rozszerzona
Historia spalonego kościoła parafialnego w Modliszewku sięga 1732 roku, kiedy to został on wybudowany dzięki staraniom ks. Aleksandra Filipa Kałudzkiego, Kanonika gnieźnieńskiego, który był fundatorem tejże budowli. Kościół posiadał drewnianą a konkretniej – modrzewiową konstrukcję. Pod koniec lat 80 XX w. funkcję proboszcza w parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Modliszewku, sprawował ks. kanonik Władysław Kustra. Podczas swojej 11-letniej posługi w Modliszewku (1986-1997), zapewne najbardziej zapamiętał jeden dzień – 7 czerwca 1988 roku. Jak można wyczytać ze wspomnień ks. Kustry z kroniki parafialnej: - Zbudzono mnie o godzinie 23.35 gwałtownym pukaniem do okien sypialni. „Kościół się pali!”. W kilka minut byłem przy kościele. Istotnie – paliło się w zakrystii.

Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko – ks. Kustra był roztrzęsiony i próbował odnaleźć odpowiedź na pytanie – co mogło być przyczyną powstania ognia? Doszukujemy się jednej z archiwalnych wypowiedzi księdza, który mówił tak: – Przed dwudziestą skończyła się msza. Może deski zajęły się od kadzidła, może nastąpiło jakieś zwarcie od instalacji elektrycznej? Myśli o podpaleniu nie dopuszczam… Tak „na gorąco” oceniał całe to wydarzenie ksiądz Kustra. W chwili gaszenia pożaru, najważniejsza była jednak myśl o ratowaniu tego, co tylko można uratować. Na miejsce zdarzenia przyjeżdżają jednostki straży pożarnej z Poznania, Wrześni, Gniezna i Zdziechowy. Pierwsza stawiła się jednostka zakładowa OSP z miejscowego PGR. Z tlącego się pogorzeliska nie udało się uratować nic poza lichtarzami, kadzielnicą oraz bielizną kościelną. Ponadto, zachował się jeden kielich mszalny, krzyż ołtarzowy, chorągwie i baldachim.

Walka z żywiołem była z góry skazana na porażkę. W wyniku pożaru zawaliła się dzwonnica. W ciągu dwóch godzin, po kościele pozostały wyłącznie zgliszcza. Następnego dnia, około godziny 10, na miejscu zdarzenia zjawiają się: prokurator, milicja, straż pożarna a także biegły z Poznania. Jak wynika ze wspomnień ks. Kustry: – Jako przyczynę pożaru wskazywano instalację elektryczną lub żarzące się węgielki. (…) Koło południa komisja wyjechała bez uzgodnienia przyczyny powstania pożaru. Ksiądz Kustra wspomina także, iż w kilka tygodni po całym zdarzeniu, w jednej z lokalnych gazet, pojawiła się prawdopodobnie nie do końca sprawdzona informacja, że zapalenie kościoła nastąpiło od zwarcia elektrycznego. – Jaka metoda podawania przyczyn pożarów ośmieli sprawców do dalszych podpaleń? – oświadcza ks. Kustra w swoich wspomnieniach, sugerując, iż może podejrzewać rzeczywistą przyczynę pożaru. Jak wynika z jego dalszych wspomnień, kilka tygodni od tamtego wydarzenia, podpalono kościół św. Trójcy w Gnieźnie. Na szczęście, pożar został ugaszony, zanim na dobre się rozprzestrzenił.

Rozpacz i przygnębienie mieszkańców Modliszewka i okolicznych wsi był nie do opisania. Po pracach porządkowych na miejscu spalonego kościoła, najważniejszą rzeczą stało się znalezienie godnego miejsca do sprawowania nabożeństw. Na kaplicę przeznaczono budynek „organistówki”, znajdującej się w pobliżu kościoła, który nie był używany od ok. 30 lat. Już następnego dnia po pożarze, ks. Kustra poświęcił to miejsce. Konieczna była jednak adaptacja budynku – zerwano zniszczone podłogi, zalano posadzkę betonową, wymalowano ściany i założono oświetlenie. Dla bezpieczeństwa, w oknach i drzwiach zamontowano kraty. Z desek, które były przeznaczone na remont zakrystii, wykonano 60 ławeczek. Wszystko to, dzięki spontanicznej i ofiarnej pracy parafian, którzy włączyli się także w odbudowanie kościoła. Nowa, murowana świątynia, stanęła w latach 1990-1993. Konsekracja miała miejsce 30 lipca 1995 roku.

Na zgliszczach kościoła przeprowadzono badania archeologiczne pod kierunkiem pracowników naukowych Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Znaleziono wtedy fragmenty ceramiki z osady wczesnośredniowiecznej, ułamki naczyń glinianych związanych z funkcjonowaniem wsi, dworu i kościoła w okresie późnośredniowiecznym i nowożytnym, fragmenty cegieł, płytek posadzkowych, naczyń szklanych, szyb, kafli, witraży, niebieski szklany paciorek z XVIII w., 3 szpilki miedziane z XVII i XIX w., okucia trumny, gwoździe, kawałek sztabki i noża z żelaza, medalik miedziany św. Benedikta, 9 szelągów miedzianych z XVII wieku, 5 monet z wizerunkiem króla Jana Kazimierza, 2 z królową szwedzką Krystyną,1 z Gustawem II Adolfem i 1 z Karolem XI, także władcami Szwecji.

Mimo iż od tamtego wydarzenia upłynęły 24 lata, to wciąż bezpośredni powód pożaru nie jest do końca jasny. Poza wyżej wymienionymi przyczynami, w rozmowie z mieszkańcami spotkaliśmy się z tezą, iż powodem wybuchu pożaru mógł był piorun, który uderzył w budynek kościoła. Jak to zwykle bywa w przypadku archiwalnych wydarzeń, z biegiem czasu pojawia się więcej pytań aniżeli odpowiedzi. W każdym bądź razie, w całej tej sprawie nie oskarżono nikogo w kontekście rzekomego podpalenia kościoła.

Paweł Brzeźniak

(materiały z kroniki parafialnej a także fotografie zostały zamieszczone dzięki uprzejmości ks. Andrzeja Januchowskiego, proboszcza parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Modliszewku)