Wągrowiecka piramida
Dodane przez admin dnia Luty 07 2014 14:30:00
Słysząc słowo „piramida”, kojarzymy od razu Egipt. Tymczasem jadąc z Gniezna w kierunku Wągrowca – około 2 km od Wągrowca – na obrzeżach lasu, po prawej stronie szosy, na niewielkim wzgórzu, doskonale widocznym od strony drogi, znajduje się około dziesięciometrowy ostrosłup wykonany z ciosowych kamieni – prawdziwa piramida! To nietypowe miejsce to grobowiec rotmistrza wojsk napoleońskich Franciszka Łakińskiego. Miejsce bardzo ciekawe i... tajemnicze.
Treść rozszerzona


Franciszek Łakiński - autor oryginalnego projektu był rzeczywiście nietuzinkową osobowością, nawet na miarę tych burzliwych czasów w których przyszło mu żyć. Zanim zaprojektował ten grobowiec i został w nim pochowany w 1845 r. pędził nader burzliwy żywot.

F. Łakiński urodził się 9 marca 1767 r. w Szczerbinie koło Łobżenicy. Służbę wojskową w armii pruskiej rozpoczął w 1790 r., a po pokoju w Tylży wstąpił do wojska polskiego i walczył – w latach 1808–1814 - w armii Napoleona. Tam dosłużył się stopnia rotmistrza, a za zasługi wojenne uhonorowany został orderem Virtuti Militari i francuską Legią Honorową. Był podobno odważnym oficerem, zasłynął z ludzkiego stosunku wobec podwładnych i zimnej krwi na polu walki. Ta ostatnia cecha przydała mu się zwłaszcza podczas kampanii rosyjskiej w 1812 r., kiedy Wielka Armia poniosła druzgocącą klęskę.

W Wągrowcu Łakiński osiedlił się w 1830 r. Stał się znany z działalności dobroczynnej na rzecz ubogich. Szczególną troską otaczał dzieci (w testamencie przekazał m.in. fundusz na szpital i dom sierot, hojnie uposażył służbę, a także przygotował projekt swojego miejsca spoczynku).

Rotmistrz Franciszek Łakiński zmarł 4 czerwca 1845 r. Jego grobowiec ma kształt wysokiego ostrosłupa – do wnętrza prowadza metalowe drzwi. Podobno sam rotmistrz spoczywa w trumnie zawieszonej na łańcuchach wewnątrz grobowca.

Obelisk... konia?!

Pamięć o tym niezwykłym człowieku przetrwała w tej okolicy, nie tylko dzięki niezwykłej budowli, w której kazał się pochować. Tuż obok, pod majestatycznym obeliskiem, został również pogrzebany – według jednej z wersji jego ulubiony koń (inne przekazy mówią, że spoczywają tam weterani walk o niepodległą Polskę). A ów drugi grobowiec stojący na sąsiednim pagórku to równie tajemnicza budowla, zwieńczona metalową sylwetka konia.

Łakiński zadecydował również jakimi drzewami i krzewami ma być obsadzone otoczenie jego grobowiec wykonany z ciosanego kamienia. Przepowiedział, że kiedy młodziutkie sosny wyrosną ponad czubek wysokiej piramidy – wtedy Polska odzyska niepodległość. I tak się stało po kilkudziesięciu latach.

Miejscowe podanie głosi, że czasem, w księżycową jasną noc, można spotkać w okolicy ducha rotmistrza, który jedzie powoli na koniu, a towarzyszy mu też pies. Inna opowieść mówi, że letnią nocą można tu usłyszeć tętent koni, na których czele jedzie rotmistrz Łakiński. Ale w przeciwieństwie do wielu innych zjaw i upiorów, włóczących się po polskich drogach i bezdrożach, spotkanie z rotmistrzem Łakińskim nie wróży niczego złego. Skoro człowiek był ekscentrykiem, to i jego duch nie może być taki zwyczajny...

Wszystkim, którzy zawitają w nasze strony, zachęcamy do odwiedzenia tego miejsca, ponieważ jest ono niezwykle urokliwe i... jedyne w swoim rodzaju.

Karol Soberski