Brońmy Gniezna jako Pierwszej Stolicy Polski!
Dodane przez admin dnia Listopad 25 2011 10:00:00
W takim duchu - dość niespodziewanie - podczas wczorajszej sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego rozgorzała dyskusja o zakusach Poznania na przejęcie miana Pierwszej Stolicy Polski. - Nie chcemy, by przyszłe pokolenia uczyły się, że Gniezno było zapyziałem miastem, bo inna aglomeracja która wyrosła 50 km dalej ze względu na to, że jest większa ma mieć palmę pierwszeństwa. Ja się z tym nie zgadzam – zadeklarował starosta Dariusz Pilak. - A to, że tu Polska powstała, to jak tu siedzimy wątpliwości nie mamy – dodał.
Treść rozszerzona
- Chciałbym poprzeć pana starostę w tym, że tu powstała Polska i chciałbym zgodzić się z tym, że jak tu wszyscy siedzimy, to nie mamy takich wątpliwości – stwierdził radny Robert Gaweł, historyk z wykształcenia. - Ale wydaje mi się, że poza nami już coraz mniej obywateli Polski będzie miało takie jednoznaczne zdanie o tym. Poznań prowadzi zdecydowaną i ukierunkowaną kampanię propagandową związaną z tym, żeby odebrać Gnieznu pierwszeństwo jeśli chodzi o stołeczność grodu. Te pieniądze zostały tak mądrze wydane, że co jakichś czas pani prof. Kocka-Krenz to pierwszeństwo Gnieznu odbiera. Ostatni raz przed dwoma tygodniami w gazecie ukazała się długi wywiad z panią profesor, gdzie przywołując wyniki swoich badań jednoznacznie odbiera palmę pierwszeństwa Gnieznu – podkreśla radny. - Do tej pory nie ma żadnej reakcji na to, a wydaje się, że wydział promocji miasta i powiatu powinien poważnie zająć się tym, co nam jeszcze zostało. Bo kiedyś, a to większość pamięta, każda szkoła w Polsce odwiedzała Gniezno i przyjeżdżali do katedry i mieli wbite w głowę, że tu jest początek państwa polskiego. To w świadomości Polaków zostało. Ale ostatnie lata, 10 – 15 lat, obserwujemy zjawisko pokazujące, że w podręcznikach nie ma już jednoznacznego określenia. I co my jako radni jednego i drugiego samorządu w tej sprawie robimy? - pyta R. Gaweł.

Zdaniem radnego Gawła chodzi o to, by publiczne pieniądze przekazywane na promocję były tak skumulowane, by podnosić rangę miasta i powiatu, jako ośrodka kulturowego i cywilizacyjnego. - Nie chciałbym, by za kilkanaście lat tak została zmieniona historia, że okaże się, iż byliśmy grodem peryferyjnym. Chciałbym by w sprawie tego pierwszeństwa wypowiedziało się grono historyków i archeologów. Powinniśmy promować wśród autorów podręczników to, że należy pisać prawdę, że Gniezno było Pierwszą Stolicą. Powinniśmy dążyć do tego, by taką sesję naukową w rozsądnym czasie przygotować, by rozpocząć poważną promocję stołeczności Gniezna – zaapelował R. Gaweł.

- Prymat Gniezna nad Poznaniem jest dla nas wszystkich radnych jak najbardziej oczywisty i ma pan starosta wśród nas sojuszników – zadeklarował radny Marcin Makohoński.

Do dyskusji włączył się wicestarosta Robert Andrzejewski, także historyk. - Musimy mieć świadomość, że potencjał Poznania i potencjał nasz, w sensie tworzenia mniej lub bardziej zakorzenionej w prawdzie wizji początków Polski, a więc także gnieźnieńskiej tradycji, różni się kilkoma zerami w możliwościach finansowych, a co za tym idzie, także w możliwościach oddziaływania na świadomość – zaczął wicestarosta. - Niestety, rzeczywistość Europy XXI wieku bazuje na tym, że jakikolwiek wyrób jest nabywany, który jest dobrze rozreklamowany. Nie musi być dobrym wyrobem. Nie zawsze prawda się, niestety, sprzedaje. Natomiast wracając do wątku naszej promocji, mogę panów zapewnić, iż na miarę naszych możliwości, i to za środki nie nasze, przygotowywana jest poważna kampania adresowana bezpośrednio do ludzi młodego rocznika. Bazująca na prawdzie historycznej, źródłach pisanych, tych których wydaje się, że podważyć nie sposób, co niestety ostatnio ma miejsce – dodał.

Muzea przeciwko stołeczności Gniezna?
Dalej R. Andrzejewski zaznaczył, że efekty tej kampanii będą widoczne już wkrótce. - W Poznaniu przygotowywane jest nowe muzeum. Nie znam programu ekspozycji tego muzeum, ale mogę się spodziewać, co tam możemy zastać. I nie mamy na to wpływ – podkreśla. - Przygotowywane jest nowa ekspozycja w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. I prywatnie powiem, że zaczynam się obawiać o kształt tej ekspozycji. I na to też nie mamy bezpośredniego wpływu. Dlaczego się obawiam, bo znam członków Rady Programowej Muzeum. Pani profesor Kocka-Krenz jest w tej Radzie – zaznaczył. - Wierzę, że zrobimy wszystko, by polska świadomość, nie zmieniła się na tyle, byśmy nagle stali się jakimś grodem osłonowym od wschodu dla poznańskiej stolicy, jak niektórzy chcieliby to widzieć. Ale to jest kwestia naszego wspólnego wysiłku, czy będziemy w stanie obronić prawdę wynikającą ze źródeł pisanych do tej pory niepodważalnych źródeł – dodał.

Odwołać prof. Kocka-Krenz!
Po słowach wicestarosty do dyskusji włączył się wiceprzewodniczący Rady Powiatu, Marian Pokładecki, który wyznał, iż po wypowiedzi R. Andrzejewskiego jest trochę zaniepokojony faktem, iż ta pani (prof. Kocka-Krenz – dop. red) która neguje Gniezno jako kolebkę państwa polskiego, jest w Radzie Programowej gnieźnieńskiego muzeum. - Czy my jako radni nie możemy wystąpić z wnioskiem do Marszałka Województwa o odwołanie tej pani z funkcji członka tej Rady Programowej? Jeśli ona działa na szkodę tego muzeum, tej społeczności gnieźnieńskiej, to myślę, że – jeśli to jest oczywiście możliwe – możemy z takim czymś wystąpić, jak również może z tym wystąpić Rada Miasta Gniezna – stwierdził M. Pokładecki.

Potrzeba większych badań archeologicznych
- Osoby lansujące stołeczność Poznania działają niemal że w dobrej wierze starając się rozwinąć wypracowane przez siebie tezy badawcze. Wszystko wpada w pewien młyn propagandowo-reklamowy i nasze nieszczęście polega na tym, że my jesteśmy między wielkimi trybami, które mogą nas po prostu zmielić – powiedział R. Andrzejewski. - Myślę, że powinniśmy twardo stać na swoim stanowisku, aczkolwiek powiem wprost, że nie jesteśmy w stanie iść na wymianę ciosów! Bo sobie nie damy rady! Jedno jest pewne, że potrzeba nam większej odwagi, może nawet nie pieniędzy, ale większej odwagi w przeprowadzeniu badań archeologicznych na terenie miasta Gniezna. Coś co w Poznaniu od 10 lat się odbywa i na bazie czego pojawiają się tezy sprzeczne z dotychczasowymi ustaleniami naukowców. One są sprzeczne, są kontrowersyjne, dlatego też się dobrze sprzedają. W Gnieźnie brakuje nam odwagi w przeprowadzeniu badań archeologicznych – uważa wicestarosta.

R. Andrzejewski przypomniał, że przed rokiem i dwoma laty były w Gnieźnie pewne znaleziska, było skupienie na tym temacie mediów, ale po tygodniu – dwóch był brak pociągnięcia tego tematu, także przez archeologów dalszych badań w tym kierunku. - Problem istnieje i będzie narastał, a dużo zależy od tego, czy będziemy w tym wszystkim potrafili się wspólnie odnaleźć – zakończył.

„To jest wojna!”
Temat podsumował Robert Gaweł, który ponownie zaapelował o to, by środowisko naukowe w końcu się w tej sprawie wypowiedziało. - Nie zgadzam się natomiast z wątkiem mówiącym tylko i wyłącznie o pieniądzach, czyli że my nie jesteśmy w stanie równać się z Poznaniem jeśli chodzi o budżet na promocję. Chodzi o to, by skumulować zadania, zobaczyć co należy zracjonalizować jeśli chodzi o wydatki w promocji i takie działania podjąć, które będą przede wszystkim budowały autorytet miasta i powiatu. Konieczne jest sięgnięcie do źródeł i jeszcze raz przewartościowanie tego wszystkiego, co zostało opracowane w oparciu o dokonania wybitnych naukowców, historyków, archeologów i jest potrzebne takie spotkanie naukowców. My jako miasto, i jako powiat powinniśmy coś takiego zaaranżować – stwierdził R. Gaweł. - A co do tego, że pani profesor jest w Radzie Muzeum, to bardzo przepraszam, ale jest dziekanem Wydziału Historii i też nie możemy deprecjonować jej dorobku naukowego, bo nie o to chodzi. Tak naprawdę to jest w tej chwili wojna w przekazie informacji. Jeżeli Poznań jest w stanie drukować bilbordy na których pisze „Pierwsza Stolica Polski”, to przepraszam bardzo na czymś to opiera. I my musimy pokazać, że nie mają prawa do tego. Musimy walczyć o to, co jest dla nas istotne – zaznaczył.

Tę niespodziewaną dyskusję na wczorajszej sesji – której nie było w porządku obrad – zakończył starosta Dariusz Pilak. - Ubiegłoroczne wykopaliska na Wzgórzu Lecha uświadomiły ludziom z kręgu poznańskiego, że jednak w tym Gnieźnie można coś wykopać, że może to jest coś, czego oni szukają a czego u siebie nie mają. Spowodowało to taką lawinę ich zainteresowania, że mnie utwierdziło w jednym: bez względu na jakimi mniejszymi środkami dysponujemy, jakie jeszcze tezy Poznań będzie chciał lansować, to tak naprawdę jest to teoria na glinianych nogach. Jeżeli w pierwszym tygodniu, po pierwszych artykułach i po pierwszych wypowiedziach pani profesor ze swoimi ludźmi przyjeżdża do Gniezna zweryfikować pewne rzeczy. A weryfikacja nie jest jednoznaczna, to znaczy, że jest dopuszczalne i prawdopodobne co archeolodzy w Gnieźnie pokazują – mówi D. Pilak. - My wiemy o co walczymy, chcemy to robić umiejętnie, ale sądzę i podzielam pogląd, że my nie mamy z sobą walczyć (Gniezno z Poznaniem – dop. red), mamy pokazać swoją wartość i swoją jakość w kontekście całości. A mamy za tym kilka poważnych argumentów – dodaje.

Karol Soberski