„Ręka życzliwa…” O pałacu w Pomarzanach słów kilka
Dodane przez admin dnia Listopad 23 2011 17:00:00
Bardzo żałuję, że tematu który zasygnalizowałem, na pewno tutaj nie wyczerpię, chcę jednak go poruszyć bo mam nadzieję, że ktoś dopisze ciąg dalszy. Mam też nadzieję, że warto. We wczesnych latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, pracowałem w firmie obsługi rolnictwa i – że tak powiem – służbowo zwiedzałem okolicę. Bywałem wtedy często w „masońskim pokoju” na strychu pałacu w Przesiece i w wielu innych pałacach i dworach. Tu napiszę o jednym, którego już nie ma.
Treść rozszerzona
Wioska Pomarzany (w gminie Kłecko) nie jest wielka, jedzie się tam szosą z Charbowa w kierunku na Kiszkowo i koło przydrożnego krzyża skręca się w prawo. Dzisiaj już nie potrafię powiedzieć, czy wcześniej tam byłem z tej racji, że wioska ta leży na terenie dzierżawionego przez moje byłe Koło Łowieckie obwodu, czy też z racji służbowego wyjazdu, ale bezsprzecznie większy kontakt fizyczny z obiektem który wspominam, miałem z tej drugiej przyczyny. Była tam wtedy piękna ruina magnackiego pałacu, która od pierwszego wejrzenia bardzo mnie zachwyciła. Powodem mojej irytacji (jaka szkoda że nie było wtedy aparatów cyfrowych!) nie był nawet sam pałac, o którym za chwilę, ale to, co było na jego południowej ścianie. Był tam napis. Wykonano go czarną farbą i nie był raczej kompletny, bo tynk na którym go położono już miejscami odpadł. Nie kompletna jest rzecz jasna również moja pamięć, ale zapewniam, że nie piszę bzdur. Podkreślam, że treść przywołuję tylko z pamięci i nie gwarantuję pełnej zgodności, ani nie twierdzę, że jest on cały: „Wśród osobliwej przyrody, ręka życzliwa ci przysposobiła”. Z kontekstu dość jasno wynika co, nie wiadomo tylko, kto i komu.

W czasie o którym piszę, pałac był jeszcze w takim stanie, że bez trudu wchodziło się na piętro i można było latać po poszczególnych salach i pokojach. Pamiętam łazienkę w której zachowała się kamienna wanna chyba z alabastru. Pamiętam odpadającą sztukaterię na ścianach dużej sali i mosiężne klamki w zdewastowanych oknach. W tamtym czasie gmach był kompletnie opuszczony i nikt już w nim nie mieszkał, ale w piwnicy mieściła się rozdzielnia pegeerowskiej hydroforni, którą mieliśmy w swojej pieczy.

Kiedy parę lat później jeździłem tam na kaczki - pomiędzy Pomorzanami a Kamieńcem rozciągają się liczne stawy i zarośla, albo kiedy polowaliśmy w tej okolicy na zające, bywało, że widziałem tam bardzo zgrzybiałą, nisko pochyloną do ziemi kobietę. Zawsze przemieszczała się między tymi wioskami wspierając się najzwyczajniejszym kijem. Koledzy mówili, że jest to hrabina. Czy to była prawda, powiedzieć nie potrafię, fakt, że nikt nie mówił tego w żartach, a dzisiaj wszyscy oni już są „świętej pamięci”.

Osobiście byłem tam ostatni raz jakieś 12 lat temu, ale wtedy już i to od dawna, z pałacu ostała się tylko kupa gruzów. Jeszcze informacja o dokładnej lokalizacji. Pałac był usytuowany na północnym brzegu dużego stawu który rozciągał się w kierunku Kamieńca, a od strony wschodniej, po drugiej stronie drogi, stał były ewangelicki kościół, w którym podobno odprawiano sporadycznie katolickie msze. Czy ktoś z Państwa potrafi rozwinąć temat albo i dopisać ciąg dalszy?

Szczepan Kropaczewski