Żydowo – szkolny bunt w obronie krzyża!
Dodane przez admin dnia Listopad 23 2011 08:30:00
- Czy zastanawiał się pan kiedyś, dlaczego w Żydowie prawie na każdym domu wisi krzyż? - zapytała mnie jakiś czas temu Lidia Szczęsna, dyrektor Zespołu Szkół Publicznych w Żydowie. I po tym pytaniu przespacerowałem się po Żydowie i rzeczywiście, na większości z domów wiszą krzyże... I Żydowo jest chyba jedyną taką miejscowością w Polsce! Skąd się one wzięły? Okazało się, że historia zawieszania krzyży w Żydowie jest bardzo dramatyczna... I zupełnie nieznana. Opisujemy ją po raz pierwszy!
Treść rozszerzona
Pierwsze odpowiedzi, gdy zacząłem drążyć ten temat mówiły o tym, że wiele domów w Żydowie ma krzyże na frontowych ścianach ponieważ miała to być forma określenia się, że mieszkające w danym budynku osoby są katolicy. Prawda jednak jest zupełnie inna.

Trochę historii
Pierwsze ślady osadnictwa w Żydowie badacze określają na 550 lat p.n.e. Były to ślady kultury pomorskiej. We wczesnym średniowieczu rozwijało się osadnictwo. W latach 1752-1875 Żydowo posiadało prawa miejskie. W 1754 r. Antoni P. Smoleński, wraz z żoną Ludwiką z Piekarskich, wybudowali drewniany kościół, który spłonął w 1811 r. Na jego miejscu wzniesiono w 1845 r. obecny, murowany, klasyczny kościół pw. św. Stanisława. W pierwszych dniach II wojny światowej we wsi mieścił się punkt dowodzenia obrońców Żydowa. Podczas walk w Żydowie zginęło 5 osób. Ale dramatyczne chwile dla mieszkańców tej miejscowości nie zakończyły się wraz z końcem II wojny światowej.

Zdjąć krzyże w szkole!
Po wojnie szkoła podstawowa w Żydowie mieściła się – aż do 1970 roku – w dworze z przełomu XVIII i XIX w. rozbudowanym w XIX w. który znajduje się w parku. I to właśnie w tym budynku przeznaczonym doszło do wydarzeń, które spowodowały, iż dzisiaj na wielu domach w Żydowie wisi krzyż.

Cała ta historia zaczęła się w roku 1955 lub 1956 (niestety, nie udało się ustalić, który to konkretnie był rok). Wówczas to władze komunistyczne nakazały pozdejmować wszystkie krzyże które wisiały w szkole podstawowej w Żydowie. Na wieść o takiej decyzji zbuntowali się rodzice dzieci chodzących do tej placówki i postanowili zrobić wszystko co w ich mocy, by nie dopuścić do usunięcia krzyży.

- Moja mama jako żona sołtysa wraz ze swoją krewną Stanisławą Ober udały się do szkoły, by zaprotestować w imieniu rodziców. Gdy znajdowały się w szkole powiadomiono Urząd Bezpieczeństwa, którego funkcjonariusze przyjechali do szkoły w Żydowie – opowiada Stefan Szymkowiak, mieszkaniec Żydowa. - Obie kobiety zostały zabrane i przewiezione do siedziby UB w Gnieźnie, gdzie były przesłuchiwane przez cały dzień – dodaje.

Jak wynika z relacji mieszkańców Żydowa, obie panie były przetrzymywane w odosobnieniu i cały czas przesłuchiwane. Funkcjonariusze UB dopytywali się co miał oznaczać ten bunt przeciwko decyzji o zdjęciu krzyży i kto stał za tym buntem rodziców. Kobiety milczały. A UB widząc taki milczący opór kobiet wieczorem zwolnił je do domu. - Przeżyły one wielki stres, który był widoczny w dalszych latach ich życia – podkreśla S. Szymkowiak.

Krzyże w imię solidarności!
W owym czasie – w latach 1954-1959 – proboszczem parafii pw. św. Stanisława był ks. Edmund Rosieński. I właśnie ów kapłan na wieść o zdejmowaniu krzyży w szkole, jak również dowiedziawszy się, że UB zabrało dwie mieszkanki Żydowa, zaapelował do parafian z Żydowa, by dać wyraz chrześcijańskiej solidarności i zaproponował by na każdym domu powiesić krzyż. I po poświęceniu krzyży zawisły one na każdym domu.

- Od tej chwili w każde misje św. które mają miejsce w naszej parafii są święcone nowe krzyże, które następnie są zabierane przez osoby zamieszkałe w nowo wybudowanych domach – wyjaśnia S. Szymkowiak. Tak było podczas misji w 1969, 1979 i 1997 roku.
Obecnie na około 400 do 500 domach w Żydowie wiszą krzyże.

Historia pewnego krucyfiksu
Ale to nie koniec tej historii. Był rok 1977. Rodzina pana Stefana postanowiła odnowić krzyż stojący przed ich domem. Pierwszy krzyż ustawił tam w 1906 roku dziadek pana Stefana. - Gdy w 1977 roku stawialiśmy nowy krzyż przyszła do nas pewna pani i przyniosła krucyfiks z krzyża zdjętego w szkole w latach 1955/56! Byliśmy zaskoczeni, że po dwudziestu latach ktoś jeszcze przechowuje tak cenną pamiątkę. Moja rodzina już zakupiła nowy krucyfiks i moja mama zaproponował tej pani, by zachowała go ku pamięci. Jednak ta pani tak nalegała, że moja mama przyjęła ten krucyfiks – opowiada pan Stefan.

Krucyfiks ten był przechowywany w rodzinie Szymkowiaków aż do misji św. w 1997 roku (czyli kolejne 20 lat). Wówczas ówczesny ks. Jan Tadych (był proboszczem w latach 1989 – 2004) zaproponował, by krucyfiks przekazać do kościoła jako wotum Obrony Krzyża w szkole i w parafii. Tak też się stało. Po uroczystym poświęceniu zawisł on obok ołtarza, a po pewnym czasie ks. Tadych umieścił go w gablocie wotów maryjnych. I wisi tam do dnia dzisiejszego.

Karol Soberski

Szanowni Czytelnicy!
Jeśli znacie jakieś inne szczegóły tych zdarzeń do których doszło w latach pięćdziesiątych XX wieku w Żydowie (lub w innym miejscowościach naszego regionu) to prosimy o informacje na skrzynkę: kontakt@piastowskakorona.pl.