„O jeden most za daleko” - czyli 3 ciekawe mosty kolejowe
Dodane przez MatiiGNO-PL dnia Listopad 17 2011 23:00:00
Przestałem się ścigać na rowerze i uczestniczyć w zawodach. Postanowiłem połączyć jeżdżenie z poszukiwaniem ciekawych miejsc i chęcią zobaczenia czegoś co za chwilę może przestać istnieć (np. wieża w Dusznie) i od czasu do czasu udaje mi się wyrwać na taki wypad.
Treść rozszerzona


W najbliższych okolicach Gniezna chyba już wszystko znam i widziałem (mam taką nadzieję, no i ile razy można się kręcić w kółko po tym samym) a tak naprawdę nie trzeba nigdzie daleko wyjeżdżać aby odkryć nowe ciekawe miejsca.

Pobudka o 6.30 szybkie śniadanie jadę na stację PKP i obieram kurs pociągiem do Mogilna. Niedaleko więc i koszt niewielki. Wysiadam w Mogilnie, wsiadam na rower, jadę przez miasto i odrestaurowany park – jestem zachwycony czystością i ścieżkami rowerowymi.

Przede mną do poznania nowe tereny i oczywiście obrany cel wyprawy czyli „3 mosty" na nieczynnych dwóch liniach kolejowych o bardzo dziwnej i niespotykanej konstrukcji jak na nizinne tereny (takie konstrukcje widuje się w górach), a tereny jak się okazało wcale nie należą do płaskich. Okolice pomiędzy Mogilnem i Trzemesznem to najbardziej „górzysty” teren w naszym rejonie.

Pierwszy most napotykam już w Żabnie na południe od Mogilna na trasie kolejowej do Orchowa, gdzie dziwnie tory się kończą. Była to niemiecka inwestycja, która została przerwana przez wybuch I wojny. Celem tej linii było przemieszczanie wojsk wzdłuż ówczesnej granicy prusko - rosyjskiej. Po krótkim zwiedzaniu i sesji zdjęciowej jadę dalej w stronę Żabienka, Goryszewa i docieram do Kunowa, kolejnego celu wycieczki.

Tutaj most trochę dziwny bo „odwrócony” na nieczynnej linii Mogilno - Strzelno - Kruszwica nad rynnowym Jeziorem Bronisławskim. Najpierw dotarłem do niego od dołu. Most robi ogromne wrażenie i człowiek się zastanawia jak on może tak „sobie wisieć”.

Tutaj robię mały odpoczynek oraz kilka zdjęć i podejmuję decyzje że szukam drogi aby obejrzeć most z góry. Po dłuższym błądzeniu udało się. Docieram na górę i jestem w szoku co do konstrukcji samego mostu oraz widoków na jezioro i okolice. Na szynach widnieją daty 1943, ale sam most jest znacznie starszy.

Zachwycony wracam z powrotem, przecinam drogę krajową nr 15 i jadę w stronę Gębic gdzie trafiam na odpust św. Mateusza oglądam z zewnątrz gotycki kościół pw. św. Mateusza z XV wieku, posilam się co nieco i jadę dalej kierując się na Marcinkowo oraz Kątno gdzie czeka na mnie kolejny most.

Most znajduje się na tej samej linii kolejowej co most w Żabnie, ale tym razem jest on przerzucony nie nad jeziorem, a doliną Zachodniej Noteci. Widzie go z szosy ale już mam w myślach że trzeba na niego wjechać - znów szukam drogi? Znajduje jakiś dojazd do pól.

Dalej do torów, przeprawiam się przez świeżo zaorane pole i jestem już na właściwym „torze” – jadę na most. Dojeżdżam i po raz kolejny jestem zaskoczony tym razem już nie konstrukcją bo tą znam z Kunowa - choć też daje do myślenia, ale najbardziej zaskakuje mnie wysokość mostu nad doliną rzeki. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że było to ponad 10 metrów od lustra wody. Będąc na moście niestety nie udaje mi się po nim przejechać czy też przejść nie ma już desek i częściowo barierek są tylko same szyny. Oczywiście kusi mnie zejście w dół tym razem szukamy drogi z mostu, a nie na most – znajduje strome zejście przy jednym z przyczółków, schodzę i okazuje się że na dole jest super miejsce na biwak, są ławki, można zrobić ognisko i rozbić namiot jak się później okazało jest tam dojście od Gębic, ale trochę inaczej jak ja dotarłem w to miejsce.

Po kolejnym odpoczynku, zdjęciach i podziwianiu budowli i widoków kieruje się w stronę Kamieńca mając przez większość drogi (prawie 6 km) po swojej lewej stronie na wyciągnięcie ręki chyba jedno z najpiękniejszych rynnowych jezior w naszym powiecie - Jezioro Kamienieckie. Później już prosta droga na Szydłowo, Trzemżal, Zieleń, Trzemeszno, Miaty, docieram do znajomych terenów Krzyżówki i dalej już tylko prosto przez Lubochnię i Wierzbiczany do Gniezna.

Po całodniowej wycieczce i przejechaniu 68 km widziałem coś ciekawego coś co zbudował człowiek ponad sto lat temu własnymi rękoma – bo wszystkie mosty były ręcznie nitowane, przyczółki wykonane z kamienia, gdzie teraz nie spotyka się takich rozwiązań technicznych.

Jeśli ktoś chce zobaczyć coś ciekawego to polecam ruszyć się z domu i wybrać wcale nie tak daleko od Gniezna – naprawdę warto! zobaczyć miejsca dawne zapomniane i wydaję się, że już nikomu niepotrzebne.

Odkrywać nieznane!

Tekst i foto
MatiiGNO-PL
członek GKKG