Gdzie są skarby czerniejewskiego pałacu?
Dodane przez admin dnia Listopad 05 2011 09:00:00
Większość opowieści o wszelkiego rodzaju „skarbach”, jest ględzeniem o rzeczach rzekomo byłych, tajemniczych i dawnych... Przystępując do pisania tego materiału też muszę zastrzec, że nie dołączę do niego tajnej mapy z krzyżykiem wskazującym miejsce ukrycia przynajmniej jednej skrzyni, ale też zgodnie ze swoim zwyczajem, nie napiszę bajek...
Treść rozszerzona
Czerniejewo nie jest tworem enigmatycznym jak większość tzw. „skarbów”, jest miastem o wiekowej historii, już w XIII wieku (najpóźniej1263 r. – „Krótki opis Czerniejewa” - Ks. Jan Bąk – 1905 r.) mieliśmy tutaj kościół parafialny pod wezwaniem św. Idziego - o czym informuje też okazały obelisk z tablicą obok parku gdzie kiedyś stał, a jego następca, sytuowany w tym samym miejscu kościół p.w. Wszystkich Świętych został rozebrany „z powodu braku funduszy” (ks. Jan Bąk) na początku wieku XIX. Oczywiście mamy i obecnie swoją świątynię parafialną – kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela z XVI w. a piękny bo stylowy kościół luterański, który stał na rynku, rozebrano „do podłogi” w latach sześćdziesiątych. Mamy tu oczywiście zespół pałacowy Lipskich z XVIII w. przejęty następnie poprzez mariaże przez Skórzewskich i przez tą rodzinę do końca ich rządów (1939 r.) rozbudowywany i wyposażany.

Jest rzeczą zrozumiałą, że ośrodek o takim znaczeniu i to nie tylko dla okolicznych osad i wsi, musiał gromadzić dobra oraz przedmioty zbytku, tak było bez wątpienia i o tym właśnie coś postaram się powiedzieć.

Wszystko co już napisałem i jeszcze napiszę, jest i będzie prawdą, jedno tylko zastrzeżenie. Nie mogę podać precyzyjnych dat tych zdarzeń, bo aczkolwiek wiele z nich dobrze pamiętam, to kiedy się działy nie myślałem o internecie ani o możliwości publikacji czegokolwiek dzisiaj...

Bezpośrednio po wojnie
w byłym pałacu Skórzewskich urządzono Państwowy Dom Dziecka. Na początku przebywały tu głównie dzieci ofiar z kresów wschodnich, czasowo przechowane w Pieskowej Skale. Ja zacząłem swoją edukację w roku 1955 i jest to o tyle istotne, że wraz z kolegami z Domu Dziecka docierały do szkoły rozmaite artefakty z pałacu. Były to np. wyszperane gdzieś w pałacowych zakamarkach banknoty którymi się wymieniano i dzisiaj tylko się zastanawiam jak to było możliwe w sytuacji, gdy przed wojną pracownicy majątku nie otrzymywali często do ręki pieniędzy, tylko „kartkę do Żyda” - czyli rodzaj bonu do zrealizowania w konkretnym miejscu. Cóż, stare papiery to zwykle nie skarby o jakich marzymy, oczywiście.

Pamiętam jednak jak w drodze wzajemnych zabiegów handlowych wszedłem w posiadanie brązowego medalionu (nie daję głowy, bo minęło już 50 lat) ale był tam o ile pamiętam tekst łaciński oraz zarówno na awersie, jak i rewersie była wycyzelowana sylwetka popiersia jakichś postaci i chyba wiem gdzie on jest dzisiaj, bo wątpię czy go ktoś odnalazł. Zabrałem go mianowicie na kolonie letnie do Lubawki w Sudetach i wypadł mi z łóżka za listwę podłogową. Sprawdzałem w internecie i budynek ten niezmiennie spełnia tą samą funkcję – nadal jest ośrodkiem kolonijnym - polecam poszukiwaczom skarbów.

Pamiętam też mosiężną pieczęć z napisem w języku polskim, o jakimś „Wojewodzie Bnińskim” bo taka była między innymi treść napisu na niej, ale losu tego przedmiotu nie potrafię dzisiaj opisać. Oczywiście, że to co napisałem dotychczas to epizody z lat mojego dzieciństwa, a o skarbach hurtem, czyli ukrytych depozytach napiszę teraz.

Pałacowe zbiory
Rozmaite źródła podają że pałac posiadał wielkie zbiory numizmatów oraz bardzo bogaty księgozbiór, z pewnością również ściany zdobiły cenne obrazy, wspomniany zaś ks. Bąk wspomina w swojej pracy o zabytkach związanych z miejscem, m.in. o żelaznej chorągiewce z wieży pierwszego kościoła z wybitą na niej datą (1263). Oczywiście ludzie posiadający tak wielkie dobra i dysponujący adekwatnym majątkiem ruchomym, mieli liczne kontakty i posiadali świadomość zagrożeń. Nikt już się dzisiaj nie dowie co i gdzie ukryli, oraz co udało się w porę wywieźć i dokąd, a że takie działania podjęli, to fakt nie zaprzeczalny, bo „skarby” bez wątpienia wydłubano.

Na pewno stało się to przynajmniej dwa razy, przy czym za pierwszym razem odszukano raczej dwie skrytki i wtedy zrobili to miejscowi „eksperci” (jeden, Pan D. był intendentem w ośrodku i był mózgiem operacji, ale nie pochodził z Czerniejewa). Piszę że byli to eksperci, bo przecież w czasie okupacji pałac był w rękach Niemców, a po wojnie – Rosjan i przynajmniej tych skrytek nie odnaleziono.

Depozyt został namierzony w piwnicach i kiedy „sprawa się rypła”, coś tam odzyskano, ale nikt nie jest w stanie powiedzieć co skradziono. Według świadectwa mojej ś.p. cioci która wtedy tam pracowała „przy okazji” złodzieje zniszczyli wielkie wazy z porcelany które były w „szyjach” zalane woskiem, co zawierały? Bóg raczy wiedzieć. Same były zbyt duże i trudne do zbycia. Ciocia opowiadała też, że na miejscu widziała metalowe „figurki” i inne drobiazgi które widocznie nie znalazły zainteresowania eksploratorów.

Jak wspomniałem powyżej, pałac czerniejewski nie był lada dworem, był wieloobiektową rezydencją magnacką oraz siedzibą możnych rodów, które gromadziły swoje dobra przez całe wieki. Kataklizm ostatniej wojny oraz radykalne zmiany ustrojowe po niej, były pierwszymi na taką skalę wydarzeniami, które definitywnie przerwały wiekową tradycję dziedziczenia dóbr.

Mijały lata…
Państwowy Dom Dziecka zlikwidowano i w latach siedemdziesiątych odrestaurowano pałacowe obiekty, przypuszczalnie w tamtych właśnie latach (pamiętam to dobrze, ale daty nie zanotowałem) z zamurowanego okna wschodniej oficyny wyjęto po wykuciu wielkiej pionowej dziury jakieś „skarby” - podobno były to cenne porcelany. I tu sprawa jest do ustalenia, bo dokonano tego w majestacie prawa i ponoć ze wskazania byłego pracownika dworu. Dziura z potężnymi półkami świeciła jeszcze długo i można ją było oglądać do woli, bo odsłonięcia dokonano od strony parku, pozostawiając ścianę wewnętrzną w całości.

Tyle o skarbach z czerniejewskiego pałacu. Wszystko co tu napisałem jest zgodne z prawdą ale oczywiście nie jest to prawda cała, któż ją jednak zna?

Szczepan Kropaczewski