Legenda o jeziorze Utrata
Dodane przez admin dnia Lipiec 25 2013 08:00:00
Powiat gnieźnieński, obszar Piastowskiej Korony to ciągle niezbadane do końca zakątki. Jednak niewielu wie, że są w naszym regionie również takie miejsca w których dzieją się rzeczy niewytłumaczalne, o których okoliczna ludność mówi, że „o zmroku lepiej tam nie chodzić”. Jednym z takich miejsc jest akwen zwany przez miejscowych jeziorem Utrata...
Treść rozszerzona
Zakątek do którego dzisiaj zapraszamy znajduje się on w okolicach Mielna, w gminie Mieleszyn. Legendą, którą dzisiaj publikujemy pierwszy raz usłyszałem od mojego dziadka prawie 30 lat temu. Potem wiele razy ją słyszałem od mieszkańców Mielna i Nowaszyc. Ostatnio opowiedziała mi o niej pani Maria z Nowaszyc. Oto ta historia...

W miejscu zwanym dzisiaj Utrata, na wzgórzu za wsią przed wiekami stał kościół. Proboszczem był wielce pobożny i życzliwy ludziom kapłan. Co niedzielę, na eucharystię do świątyni przychodziły rzesze wiernych. Jednakże nastały czas, gdy ludzie zaczęli odwracać się od Pana Boga. Czas zamiast w kościele woleli spędzać na hulankach i swawoli w sąsiadującej z kościołem, karczmie. Proboszcz, jak tylko potrafił, starał się wiernych odciągać od tych niedzielnych uciech i zachęcał do udziału w mszy świętej. Bez skutku. Z niedzieli na niedzielę, coraz mniej osób nawiedzało Dom Boży.

Ksiądz pogodził się już z faktem, że na mszy świętej jest coraz mniej wiernych. Do czasu... Pewnej niedzieli, gdy nastał czas mszy świętej, ksiądz wychodząc na eucharystię zobaczył w kościele tylko jedną osobę... Malutką, ubraną w białą sukienkę dziewczynkę. Wszyscy pozostali parafianie ucztowali w karczmie. Wzburzyło to bardzo pobożnego kapłana i zwrócił się on z prośbą do Pana Boga, by ukarał bezbożnych mieszkańców wsi. Stwórca wysłuchał kapłana i ukarał wieś, zalewając ją wodą... I tak - wedle ludzkich podań - powstało miejsce zwane dzisiaj jeziorem Utratą.

Miejscowa ludność opowiada, że dzisiaj, gdy znajdziemy się w okolicach tego leśnego akwenu, widocznego z drogi prowadzącej z Popowa Podleśnego do Mielna, na skrzyżowaniu z drogą na Dziadkowo, można spotkać postać malutkiej dziewczynki w białej sukience... I słychać bicie kościelnych dzwonów. Ponadto niektórzy twierdzą, iż miejsce to jest przeklęte...

Zaklęte jezioro
Dlaczego jezioro to nazywane je zaklętym? Ludzie wyjaśniają to rozmaicie. Jednią twierdzą: – Ono nie jest dobre, tam coś straszy! I dodają, by nie chodzić tam po ciemku, bo potępione dusze zatopionych w karczmie, mogą wciągnąć do wody. W nocy Judasza (to jest przed Zaduszkami, 28 października), w jasną księżycową noc słychać w okolicach Utraty dźwięki dzwonów, ale to zdarza się rzadko... Podobno leśnicy, którzy podążali drogą z Nowaszyc do Mielna, w księżycowej poświacie widywali na dnie wody wieże i strome dachy kościoła. Trwało to zawsze krótką chwilę (w tak krótki czas bowiem Bóg zalał niewierną wieś) i obraz znikał.

Jednakże, gdy wiał północno-wschodni wiatr, można było usłyszeć ciche głosy dzwonów. Jednak taki człowiek, który w zatopiony kościół nie wierzył, dzwonów usłyszeć nie mógł. Ten, kto to wszystko widział i słyszał, był bezsprzecznie dobrym, uczciwym człowiekiem. Tylko przed takim odsłaniał się rąbek tajemnicy owego miejsca – opowiada pani Maria.

Wedle ludzkich podań koniec historii z jeziorem Utrata nastąpi wówczas, gdy urodzi się niewinne dziecko i zjawi się ono w okolicach tego jeziorka, wówczas ma pojawić się wąż, który w pysku będzie trzymał klucz. I jeśli dziecko weźmie ten klucz, wówczas kościół powróci...

W tę legendę można wierzyć... Lub nie... Jedno jest pewne: warto w ciepły letni dzień wybrać się nad jezioro Utrata, gdyż urok tego miejsca może oczarować każdego z nas...

Karol Soberski